fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Już 114 poszkodowanych przez upadek Rejsclubu.pl

Archiwum
Czy roszczenia klientów upadłego biura podróży Rejsclub zmieszczą się w sumie jego gwarancji? Trudno ostatecznie to przesądzić, ale dotychczasowe zgłoszenia wskazują, że raczej tak

Przypomnijmy - Rejsclub, biuro podróży z Pruszcza Gdańskiego specjalizujące się w wysyłaniu klientów na rejsy wycieczkowe po całym świecie, ogłosiło niewypłacalność w piątek, 9 lutego ("Upadło biuro podróży Rejsclub.pl"). Od tamtej pory nie ma kontaktu z jego właścicielem Zbigniewem Kąkolem.

Jego pełnomocnik powiadomił natomiast Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, że klienci, którzy są za granicą mają wszystkie świadczenia opłacone i wrócą do kraju w normalnym trybie, bez interwencji urzędu. Jednocześnie też przyznał, że w kraju jest jeszcze 60 poszkodowanych klientów, którzy wprawdzie wpłacili pieniądze, ale jeszcze nie wyjechali.

Jak mówi nam rzecznik prasowy urzędu Michał Piotrowski, urzędnicy z wydziału turystyki urzędu marszałkowskiego zrozumieli, że chodzi o 60 osób. Tymczasem w ciągu tygodnia zgłosiło się 37 klientów Rejsclubu, którzy wystąpili z roszczeniami w imieniu 114 osób. Okazało się bowiem, że pełnomocnik Kąkola miał na myśli podpisane umowy, a każda z nich obejmowała co najmniej dwie osoby. Wśród klientów była też firma, która wykupiła większą liczbę rejsów dla swoich pracowników. W tej sytuacji urząd spodziewa się zgłoszenia pozostałych 23 poszkodowanych.

Dotychczas zgłoszone roszczenia opiewają na 91 tysięcy złotych i 58,6 tysiąca euro (około 245 tys. złotych), ich suma w przeliczeniu nie przekroczy więc 350 tysięcy złotych. Tymczasem gwarancja touroperatora wykupiona w Towarzystwie Ubezpieczeń i Reasekuracji AXA Ubezpieczenia wynosi 830 tysięcy złotych.

Katarzyna Szepczyńska z AXA powiedziała nam, że z urzędu marszałkowskiego nie napłynęły jeszcze żadne wnioski o wypłacenie odszkodowań, chociaż urząd zapowiedział, że wkrótce to zrobi. Ubezpieczyciel ma 30 dni na zweryfikowanie dokumentów i wypłacenie pieniędzy poszkodowanym. Zdaniem Szepczyńskiej, sprawa jest dosyć prosta, jej firma dotrzyma więc terminu.

Jak wyjaśnia Piotrowski, urząd marszałkowski nie miał żadnych powodów, żeby podejrzewać, że w Rejsclubie dzieje się źle. - Nie docierały do nas żadne sygnały ani uwagi dotyczące działalności tego biura - mówi.

Niewypłacalność Rejsclubu była pierwszą jaka zdarzyła się w branży w tym roku. Na Pomorzu poprzednie bankructwo zdarzyło się w lipcu 2017 roku, a chodziło o organizatora wyjazdów  dla dzieci i młodzieży Gro-Tour (czytaj: "Gdański Gro-Tour ma kłopoty z wypłacalnością").

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA