Test dla firm oraz interesariuszy

aktualizacja: 19.03.2017, 22:15
Anita Błaszczak, dział ekonomiczny „Rzeczpospolitej”
Anita Błaszczak, dział ekonomiczny „Rzeczpospolitej”
Foto: Rzeczpospolita/Waldemar Kompała

Przed rokiem, gdy przygotowywaliśmy pierwszą edycję dodatku na temat odpowiedzialnego biznesu w Polsce, trwały jeszcze dyskusje o tym, jak powinno wyglądać przeniesienie do polskiego prawa unijnej dyrektywy dotyczącej ujawniania danych niefinansowych.

REDAKCJA POLECA
19.03.2017
Wyzwanie dla niektórych, korzyści dla wszystkich
19.03.2017
Zarządzanie wiekiem to już konieczność wobec rynku pracy
19.03.2017
Rzetelne raportowanie wspiera wizerunek firm
19.03.2017
Dobre praktyki zarządzania wiekiem
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Dzisiaj już to wiemy. Mamy konkretne regulacje w znowelizowanej ustawie o rachunkowości oraz stosowne rozporządzenie ministra finansów. Teraz przedmiotem dyskusji stała się interpretacja nowych przepisów oraz ich potencjalny odbiór przez podlegające regulacjom firmy. W przyszłym roku, wraz z publikacją raportów finansowych za 2017 r., będzie już można ocenić pierwsze efekty regulacji, które mają skłonić do większej przejrzystości firmy z największym wpływem na otoczenie, czyli Jednostki Zainteresowania Publicznego.

Będzie to ważny test. Z jednej strony sprawdzi on, na ile poważnie do nowych obowiązków podchodzą firmy. Z drugiej strony będzie to również test, na ile poważnie odbiorcy, czyli interesariusze, potraktują ten zwiększony napływ niefinansowych danych z biznesu. Na pewno będzie to gratka dla organizacji pozarządowych i specjalistów zajmujących się społeczną odpowiedzialnością biznesu. Nie jest to jednak zbyt liczna grupa.

Jeśli nowe regulacje faktycznie mają wpłynąć na zmiany w strategiach i działaniach firm, to z nowej okazji do zajrzenia na zaplecze biznesowej kuchni powinno skorzystać (chcieć skorzystać) szersze grono odbiorców. W tym inwestorzy, dziennikarze, analitycy giełdowi, pracownicy i kandydaci do pracy oraz pozostali konsumenci. I liczę, że z czasem tak się stanie, nawet jeśli nie nastąpi to już w przyszłym roku.

Co prawda dotychczas niewielka część tego „szerszego grona" sięgała do dostępnego źródła poszerzonych informacji niefinansowych, jakim były raporty społeczne dużych firm. Starannie wydane, niekiedy nawet w wersji audio, miały być wizytówką i dowodem społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw. W praktyce traktowano je nierzadko jako marketingową laurkę, którą część z nich była, bo firmy nie zawsze chciały poruszać tam trudniejsze dla siebie tematy. Teraz, według nowych wymogów, ograniczanie się do opisu tego, jak odpowiedzialnie wydajemy zarobione pieniądze, już nie wystarczy. Trzeba będzie powiedzieć, czy i jak odpowiedzialnie się je zarabia.

Ujawniane przez firmy szersze dane niefinansowe - porównywalne w czasie i na tle branży – mogą naprawdę się stać kopalnią cennych informacji. Także dla samych spółek. Część z nich pewnie dopiero teraz uświadomi sobie, że można mieć i realizować jakąś politykę dotyczącą środowiska naturalnego, poszanowania praw człowieka czy zarządzania wiekiem, które – jak wynika z relacjonowanej dalej debaty – dla większości firm jest nieznanym zjawiskiem. Inne być może odkryją przy okazji prac nad nowymi sprawozdaniami czynniki ryzyka, których istnienia dotychczas nie podejrzewały. W rezultacie poszerzyć się może skład Respect Index, indeksu spółek odpowiedzialnych społecznie na warszawskiej giełdzie, a inwestorzy częściej będą zwracać uwagę na sposób prowadzenia biznesu.

Może się też zmienić podejście do zawodu specjalisty ds. CSR, który w wielu firmach (jeśli jest) funkcjonuje zwykle w przestrzeni działów marketingu i PR. Teraz będzie musiał się zbliżyć do działów finansowych i zacząć mówić bardziej ich językiem. Zresztą z korzyścią dla swojej pozycji oraz dla wizerunku CSR, który przestanie być traktowany jako pozycja w kosztach marketingowych.

Wprawdzie słychać też obawy, że część JZP pójdzie po najmniejszej linii oporu i zamiast przydatnych danych dostarczy – w ramach zasady „stosuj lub wyjaśnij" – trochę ogólników z wymijającym tłumaczeniem się. Liczę jednak, że firmy choć trochę dbające o swój wizerunek nie będą chciały ryzykować i zadbają o wysoki standard swoich informacji. A pozostałe nie będą miały innego wyjścia, jak się do tego standardu dostosować.

POLECAMY

KOMENTARZE