Puchar Davisa: Porażki Michała Przysiężnego i Huberta Hurkacza

aktualizacja: 04.03.2016, 20:11
Foto: rp.pl, Krzysztof Rawa

Porażki Michała Przysiężnego i Huberta Hurkacza rozpoczęły grę Polaków w Grupie Światowej Pucharu Davisa. W sobotę debel i nadzieja na pierwszy punkt

REDAKCJA POLECA
06.03.2016
Puchar Davisa: Porażka z Argentyną
04.03.2016
Polska – Argentyna: słaby początek
Kariera.pl
Kiedy mam prawo do pierwszego urlopu?
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

—Korespondencja z Sopotu

Wiara w sukces Huberta Hurkacza, jeszcze niedawno juniora, z pierwszą rakietą Argentyny, Leonardo Mayerem, nie była w ERGO Arenie powszechna, można śmiało napisać, że optymistów było niewielu, lecz przynajmniej jeden set oglądało się z dużą przyjemnością, w pozostałych również były chwile warte braw dla młodego Polaka.

Przegrał 2:6, 6:7, 2:6, nie było wątpliwości, kto gra lepiej, równiej i zasługuje na duży punkt dla drużyny, ale Hurkacz pozostawił wrażenie, że ma do tenisa spory talent poparty solidnym wzrostem, dynamiką i ogólną sprawnością. Efekt jest taki, że serwis Huberta już jest jego bardzo mocną bronią, uderzenia z głębi pola z obu stron kortu też robią wrażenie, tak samo jak chęć podejmowania ryzyka.

W drugim secie Polak zagrał kilkanaście świetnych akcji, biegał do siatki (skuteczne woleje też potrafi grać), kontratakował, kilka razy zagroził znacznie dojrzalszemu rywalowi. Ta dojrzałość liczyła się dopiero w tie-breaku, w nim Leonardo Mayer potrafił sprowokować młodzieńca z Wrocławia do kilku błędów.

Porażka jest porażką, Polska przegrywa 0:2, ale Hubert Hurkacz nie musiał wychodzić z hali ze spuszczoną głową. – Dałem z siebie wszystko, tym razem nie wyszło, ale myślę, że za kolejnym razem może być inaczej. Oczywiście, że gra z Mayerem była trudna, ale zabrakło naprawdę niewiele, bym wygrał więcej swoich gemów serwisowych. Czy chciałbym coś wziąć z tenisa Argentyńczyka? Chyba tylko to, żeby popełniać mniej błędów. Tak naprawdę staram się iść własną drogą i mam nadzieję, że kiedyś mogę grać lepiej, niż on – mówił polski tenisista.

Innych powodów do satysfakcji podczas pierwszego dnia debiutu reprezentacji Polski w Grupie Światowej nie było wiele. Michał Przysiężny, zdrowy, lecz tylko po sześciu dniach treningu porwał się do gry trochę z motyką na słońce, ale może każdy dzień przyniesie poprawę.

W sobotę w ERGO Arenie gra deblowa. Jeśli kapitanowie Orsanic i Szymanik nie wpadną w ostatniej chwili na nowe pomysły taktyczne (mają na to czas do południa), to o 13. na kort wyjdą Łukasz Kubot i Marcin Matkowski oraz Carlos Berlocq i Renzo Olivo. W tym meczu liczyć na polskie zwycięstwo należy, choć bez wątpienia całego majątku na nie postawić nie można.

> Grupa Światowa – 1/8 finału:Polska – Argentyna 0:2 (M. Przysiężny – G. Pella 1:6, 4:6, 6:7 (5-7); H. Hurkacz – L. Mayer 2:6, 6:7 (3-7), 2:6).

POLECAMY

KOMENTARZE