Społeczeństwo

Narkotyki za kierownicą

Kierowcy pod wypływem narkotyków spowodowali w 2017 roku 56 wypadków drogowych
shutterstock
Spada liczba wypadków spowodowanych „po kielichu", niestety, rośnie tych po środkach odurzających.

W Zabrzu pod koniec stycznia 22-letni kierowca miejskiego autobusu potrącił na przejściu dla pieszych 62-letnią kobietę. Choć był trzeźwy, okazało się, że prowadził pod wpływem amfetaminy. – To pierwszy taki przypadek, z jakim się spotkaliśmy – przyznaje sierż. szt. Agnieszka Żyłka, rzeczniczka zabrzańskiej policji.

Jednak narkotyki w organizmie kierowców to coraz powszechniejsze zjawisko, zwłaszcza wśród bardzo młodych kierowców. – Z naszych statystyk wynika, że kierowcy „po narkotykach" zdarzają się do 30. roku życia, starsi nadal sięgają po alkohol – dodaje Agnieszka Żyłka.

Kokaina, amfetamina i LSD

Jednak liczba wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców systematycznie spada (o 5,3 proc. w stosunku do 2016 r., mniej jest też zabitych i rannych w tych wypadkach). Niestety, rośnie liczba wypadków drogowych, w których sprawca był pod wpływem środków odurzających, głównie marihuany i amfetaminy, ale też kokainy czy ecstasy – wynika z danych Komendy Głównej Policji. – Dotyczy to głównie młodych i bardzo młodych ludzi. – Panuje moda, by na imprezach sięgać nie po alkohol, ale właśnie po narkotyki. To kwestia także dostępności np. dopalaczy, które można kupić już za 10 zł – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

Kierowcy po narkotykach spowodowali w ubiegłym roku 56 wypadków, których skutkiem były 23 ofiary śmiertelne, 79 osób zostało rannych. Rok wcześniej w 45 wypadkach kierowców pod wpływem środków odurzających zabitych zostało 14 osób, rannych 55.

Skąd taki wzrost?

– Najczęściej wynika to stąd, że młodzi ludzie bagatelizują wpływ narkotyków, także na sprawność psychomotoryczną kierowcy. Alkohol wdrukował się w świadomość społeczną, że szkodzi i nie sprzyja zdolnościom, niestety tak nie jest z narkotykami, głównie z marihuaną czy amfetaminą. Druga kwestia jest taka, że używanie narkotyków dla otoczenia jest mniej widoczne i może być trudniejsze do wykrycia np. przez policję – tłumaczy Bogusława Bukowska, zastępca dyrektora Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

Kilka lat temu Biuro robiło badania wśród kierowców na ten temat. Wyniki były zaskakujące. – Nierzadko osoby ankietowane nie widziały niebezpieczeństwa w zażywaniu narkotyku i kierowaniu autem. Kierowcy zawodowi czasem wręcz przyznawali, że amfetamina poprawia sprawność, koncentrację, pomaga zwalczyć zmęczenie, pobudza. Tyle że po amfetaminie jeździ się brawurowo, zbyt ryzykownie, a kiedy poziom narkotyku spada, następuje totalny spadek koncentracji – zastrzega dyrektor Bukowska.

W przypadku alkoholu granice są jasno określone, w przypadku narkotyków tych granic nie ma. – To biegły musi ustalić w konkretnym postępowaniu, czy stężenie danego narkotyku w organizmie kierowcy miało wpływ na zdolności pschomotoryczne kierującego, a jeśli tak, to jaki – wskazuje dyrektor Bukowska.

Nie ma tygodnia, by media nie donosiły o tragicznym w skutkach wypadku, który spowodował kierowca po zażyciu narkotyków. Pod wpływem amfetaminy był 26-letni kierowca, który w sierpniu 2017 roku zabił na przystanku w Białymstoku dwie osoby. Obecność substancji psychoaktywnej THC wykryto u innego 22-latka, który w wigilijną noc w Kobyłce potrącił ze skutkiem śmiertelnym trzy kobiety. Ilość, zdaniem biegłych, wskazywała, że narkotyki, np. haszysz, zażywał wcześniej.

Łatwiej wykryć

Drogówka jest wyposażona nie tylko w alkomaty, ale też urządzenia do wykrywania narkotyków w organizmie. – Nie musi to być wypadek czy kolizja, badamy kierowców rutynowo, kiedy widzimy, że zachowanie może wskazywać na zażycie substancji psychoaktywnej. Specjalnym sączkiem pobieramy wymaz śliny z policzka i wkładamy do urządzenia. W ciągu kilku minut otrzymujemy wyniki na 16 podstawowych substancji, m.in. amfetaminy, kokainy, LSD, ecstasy oraz pochodnych – tłumaczy sierż. szt. Agnieszka Żyłka.

8 marca w całej Polsce policja kontrolowała kierujących na drogach w akcji „Alkohol i narkotyki". Na obecność narkotyku przebadano 317 kierujących – po zażyciu środków odurzających było 11, w przypadku alkoholu – przebadanych zostało blisko 297 tys. kierowców, po spożyciu było ponad 300 z nich.

Jednak eksperci podkreślają, że policyjne testy nie wykazują obecności dopalaczy w organizmie, bo skład tych środków ulega częstym zmianom. – Wykaże je dopiero badanie krwi, a więc kiedy taki kierujący spowoduje wypadek – dodaje dyrektor Bukowska.

Z danych Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że ceny narkotyków w Polsce praktycznie od kilku lat są na stałym poziomie – różnią się w zależności od miejsca i regionu. Np. 1 gr marihuany czy amfetaminy w Warszawie kosztował w ub.r. 45 zł, w Opolu – zaledwie 25 zł, w Gdańsku – 35 zł. Najdroższa jest kokaina – w stolicy trzeba za nią zapłacić 270 zł, w Katowicach – 200 zł.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL