Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Wszystkie kobiety Simona Mola

Znany uchodŸca polityczny, poeta i pisarz. Zdaniem policji i prokuratury dopuœcił się zbrodni, zarażajšc partnerki œmiertelnym wirusem HIV. Czy Simon Mol realizował plan, dzięki któremu chciał oddać chorobę kobietom?

Kiedy w ostatniš œrodę do mieszkania Simona Mola, jednego z uchodŸców politycznych mieszkajšcych w Polsce, zapukało kilku mężczyzn w cywilu, uznał, że to rasistowska napaœć. - Otworzył dopiero, kiedy zobaczył umundurowanych funkcjonariuszy - mówi nadkomisarz Marek Siewert, zastępca komendanta żoliborskiej komendy, który nadzorował œledztwo w sprawie Kameruńczyka.

Policjanci w komendzie wyjaœnili mu, jakie sš wobec niego zarzuty. - Był spokojny - twierdzi Siewert. - Do niczego się nie przyznawał, mówił, że nie jest chory i nikogo nie zaraził.

Zagroził, że zaalarmuje międzynarodowe organizacje walczšce o prawa człowieka, bo jego zatrzymanie to ewidentny przypadek przeœladowania na tle rasowym.

- Simon Mol zawsze zarzucał wszystkim rasizm. Kiedy nie spełniło się jego oczekiwań, krzyczał, że to dlatego, że jest czarny. Nie słuchał żadnych argumentów, wychodził. trzaskajšc drzwiami. Wiadomo było, że potrafi to upublicznić, i wszyscy się tego obawiali - mówi jedna z osób kierujšcych organizacjš humanitarnš, która pomaga uchodŸcom. - Nie da się ukryć, że terroryzował nas politycznš poprawnoœciš. No i miał ten swój chłopięcy urok.

O magnetycznej osobowoœci Simona Mola mówiš zgodnie wszyscy nasi rozmówcy. - Bardzo inteligentny, ciepły, serdeczny. Do perfekcji opanował mowę ciała. To działało na kobiety. Rozmawiał z nimi, patrzšc w oczy, chwytał za rękę - mówi reżyser Mariusz Orski, współpracujšcy z założonym przez Simona Mola teatrem.

Teraz żadna z zaprzyjaŸnionych z Simonem Molem kobiet nie chce mówić o jego uroku, a nawet o nim samym. - Mały, chudy, w dodatku miał taki żabi głos. Ja nie byłam nim zainteresowana - mówi chłodno jedna z dziennikarek, która kiedyœ go znała. - Ale jest tyle samotnych kobiet, a on był wolny, miał mieszkanie, samochód i pienišdze, które potrafił wydawać z gestem.

Kiedy dzwonimy do jednej z kobiet bardzo blisko zwišzanych z kameruńskim uchodŸcš, po drugiej stronie zalega cisza. - Bardzo chętnie bym porozmawiała o tym człowieku, ale w ogóle go nie znam. Simon Mol? Kto to jest? - pyta.

Rozmawiamy z osobami, które stykały się z Simonem Molem - na imprezach kulturalnych, sportowych, w urzędach. Twierdzš, że zawsze towarzyszyła mu jakaœ dziewczyna. Czasem ładna, czasem szara myszka, wpatrzona w niego i przekonana, że ma misję do spełnienia. Że bez niej bezradnemu uchodŸcy nie uda się porozumieć i załatwić swoich spraw.

Kršg towarzyski Simona Mola był doœć specyficzny. Zazwyczaj byli to mieszkajšcy w Warszawie cudzoziemcy, którzy chętnie przesiadujš w internetowej kawiarni Casablanca, nauczyciele języka angielskiego, właœciciele niewielkich firm. - Simon Mol jest zdrowy, a cała sprawa to wynik niekompetencji tutejszego wymiaru sprawiedliwoœci i rasistowskich uprzedzeń panujšcych w Polsce - tak do dzisiaj myœli wielu cudzoziemców mieszkajšcych w stolicy. Piszš o tym w swoich blogach.

Ale sš też zgodni w jednym: jeœli potwierdzš się zarzuty prokuratury, Simon jest zbrodniarzem. - Już dziœ wielu z nas czuje się oszukanych. Pomagaliœmy mu, kiedy potrzebował pomocy. A jeœli naprawdę zrobił to, o co go oskarżajš, zniszczył wiele dobrych rzeczy i cofnšł integrację z cudzoziemcami o lata - mówi angielski pisarz mieszkajšcy pod Warszawš, który był jednym z najbliższych znajomych Mola.- Czy to możliwe, że on się na tych kobietach mœcił? Ale właœciwie za co? - zastanawia się przygnębiony Awar Gabir, Sudańczyk mieszkajšcy od ponad dwudziestu lat w Polsce.

- Proszę zrozumieć: widzimy człowieka wykształconego, noszšcego dobry krawat, biegle mówišcego po angielsku. Naiwnie zaczynamy domniemywać, że myœli tak samo jak my. Jakby był Europejczykiem, tylko czarnym - mówi prof. Ryszard Vorbrich z poznańskiego UAM, najwybitniejszy polski znawca Kamerunu. - A tak naprawdę ten człowiek może rozmawiać o Szekspirze w tych kategoriach co my, tymczasem jego poglšdy na najważniejsze życiowe kwestie różniš się fundamentalnie.

Po zatrzymaniu Mola w œrodowisku afrykanistów zapanowała konsternacja. Wiele osób osobiœcie znało Simona, spotykało się z nim na rozmaitych panelach albo utrzymywało stosunki towarzyskie. Właœnie to œrodowisko jednak bez trudu uwierzyło w zarzuty.

- Nie wiemy, co siedzi w głowie Simona. Różnice kulturowe sš tak istotne - mówi enigmatycznie jedna z warszawskich afrykanistek, przyznajšc, że znajomi naukowcy formułujš już w zwišzku z przypadkiem Simona "najdziksze hipotezy". Zgadza się o nich mówić pod warunkiem zachowania anonimowoœci. Wœród Afrykanów rozpowszechnione sš szamańskie praktyki polegajšce na "leczeniu się z AIDS przez seks", przez oddawanie go innej osobie.

- Nigdy nie należy lekceważyć magii, jeœli mówimy o zachowaniach Kameruńczyka. Wiara w magię jest powszechna nawet wœród elit - przyznaje prof. Vorbrich. Z Simonem Molem spotkał się kilka razy. Utkwiło mu w pamięci, że poprosił go o przywiezienie z Kamerunu płyt z nagraniami jego plemienia. Nie chciał, by profesor odszukał jego rodzinę i przekazał jakieœ listy czy przesyłkę, a takimi proœbami wręcz zadręczajš go emigranci. - Zachowanie Simona było niezwykle nietypowe dla Afrykańczyka. Można uznać, że wišże się to z jakšœ traumš - mówi profesor.

Kilka miesięcy temu pewna kobieta, cierpišca na niemożliwš do wyleczenia anginę, zgłosiła się do Szpitala ZakaŸnego w Warszawie. Okazało się, że jest nosicielkš wirusa HIV. Podczas rozmowy lekarz skojarzył, że ma trzy przypadki zarażenia tym samym agresywnym typem wirusa. Kobiety mówiły, że miały stosunki seksualne z obywatelem Kamerunu.

Wszystkie ofiary informowały Mola, że zaraziły się najprawdopodobniej od niego. Rozmawiał z nim także lekarz. - Reakcjš zawsze były wœciekłe zarzuty o rasizm, o używanie stereotypu, że każdy czarnoskóry jest zarażony - mówi "Rz" osoba znajšca sprawę. - Poza tym twierdził, że nawet jeœli jest chory, to jego prywatna sprawa.

Tuż przed œwiętami Bożego Narodzenia zdesperowane ofiary zaczęły ostrzegać przed Molem na internetowych forach (pisownia oryginalna): "ten człowiek ŒWIADOMIE ZARAZA WIRUSEM HIV zaraził już wiele kobiet, każda go poinformowała, nic nie robi sobie z życia i zdrowia INNYCH, to obłudny, perfidnie zły i wyrachowany człowiek" - napisała jedna.

Kolejna dodała: "smutna sprawa, ale to prawda.... ja też się zaliczam do tego niestety dosyć szerokiego grona œwiadomie przez niego zakażonych osób. Rzadko się zdarza, żeby jeden człowiek narobił tyle złego, ale to psychopata....., ale mam nadzieję, że niedługo to się skończy, bo nic tak potwornie nie wkurza jak ta bezradnoœć i bezsilnoœć, w momencie jak słyszy się o kolejnej w ten sposób potraktowanej dziewczynie...".

Krótko potem ukazała się odpowiedŸ podpisana nazwiskiem Mola. "Nazywam się Simon Mol. Jestem zdrowy. (...) Ktoœ, kto twierdzi, że został zarażony przeze mnie, powinien odważnie mówić w swoim imieniu i mówić o faktach, a nie wyobrażeniach. W przeciwnym razie jest to najzwyczajniej w œwiecie polityczna i rasistowska kampania wymierzona we mnie ze względu na to, kim jestem, co robię i skšd pochodzę" - czytamy na forum.

Z informacji "Rz" wynika, że HIV u Mola wykryto w 1999 roku w czasie jego pobytu w oœrodku dla uchodŸców w Dębaku. Zgodnie z procedurami medycznymi jest praktycznie niemożliwe, żeby Kameruńczyk się o tym fakcie nie dowiedział.

Gdy szefowa Krajowego Centrum ds. AIDS Anna Marzec-Bogusławska organizowała szkolenie dla pracowników polskich oœrodków dla uchodŸców, ku swemu zdumieniu dowiedziała się, że w tzw. terenie zapanowała specyficzna moda: na seks z osobš o innym kolorze skóry.

Jeszcze niedawno tylko w wielkomiejskich œrodowiskach alternatywnych utrzymywanie stosunków seksualnych z uchodŸcš z Czarnego Lšdu było trendy. Za jednym zamachem załatwiało to dwie potrzeby - zademonstrowanie swojej wrażliwoœci politycznej i zaspokojenie specyficznej ciekawoœci.

- Inny kolor skóry zawsze jest atrakcyjny seksualnie. Dla Polek zainteresowanych czarnymi mężczyznami ważny jest też fakt ich parametrów - seksuolog prof. Zbigniew Izdebski podchodzi do sprawy naukowo. - Przecież największy z oferowanych na rynku rozmiar prezerwatyw nazywa się "afroamerykański".

- Jeœli nie starcza moralnoœci, powinna zadziałać œwiadomoœć bardzo wysokiego ryzyka i chłodna kalkulacja - denerwuje się ksišdz Arkadiusz Nowak, od dwudziestu lat pracujšcy wœród osób zarażonych wirusem HIV.

- Problem polega na tym, że Simon gniewnie walczył ze stereotypem, że Afryka to kontynent, z którym zwišzane sš różne nieszczęœcia i klęski, jak susza, głód czy AIDS. Sugestie, że czarny mężczyzna może być nosicielem HIV, uważał za rasistowskie uprzedzenia - mówi młoda dziewczyna organizujšca kiedyœ spotkania poetyckie Simona Mola.

W myœlach dziewczyn, które zaraził kameruński uchodŸca, powraca to samo pytanie: dlaczego się nie zabezpieczały? I nie majš wštpliwoœci - wstydziły się żšdać prezerwatywy właœnie dlatego, że Simon był czarny. Paradoksalnie, to właœnie ich liberalny œwiatopoglšd sprawił, że potulnie godziły się na seks. Bez zabezpieczeń. Padły ofiarš politycznej poprawnoœci.

- Należy kierować się zdrowym rozsšdkiem i ratować swoje życie - mówi prof. Izdebski.

- Fatalnie, że na forach internetowych ludzie wylewajš teraz niechęć do czarnych i dziewczyn prowadzajšcych się z bambusami - ubolewa reżyser Mariusz Orski.

Mola poznał na konferencji w Londynie, gdzie Kameruńczyk reprezentował mieszkajšcych w Polsce uchodŸców. PóŸniej spotkał go na panelu w Holandii. Poczštkowo dobrze oceniał Simona Mola. Potem zmienił zdanie.

- Chciał wykorzystać białego człowieka, tak oceniam jego mentalnoœć. Tak, jakby każdy biały był mu coœ winien. Nie wiem, czy ktoœ okradał, czy eksploatował jego przodków i teraz Simon wyrównuje rachunki? - zastanawia się reżyser. - Czułem, że to jest bardzo zakorzenione w jego psychice.

Simon Mol założył w Warszawie teatr Migrator, w którym grali uchodŸcy, nie tylko z Afryki. Najważniejszym i właœciwie jedynym w pełni scenicznym spektaklem była "Rasa pieczštek" - opisujšca problemy uchodŸców w Polsce. Spektakl wyreżyserował Mariusz Orski. Do zespołu zaangażował kilku profesjonalistów. - Pewnego dnia Simon przyszedł na próbę i powiedział jednej z aktorek, zresztš z Teatru Narodowego, "już nie grasz". Przyprowadził dziewczynę, która miała zajšć jej miejsce. Był wœciekły i głuchy na argumenty - mówi Orski. Spektakl, wystawiony najpierw w Muzeum Etnograficznym, przeszedł potem przez sceny klubów zwišzanych z kulturš alternatywnš, m.in. słynny warszawski klub Le Madame. Simon Mol był coraz popularniejszy. W cišgu siedmiu lat spędzonych w Polsce z uchodŸcy o trudnym do powtórzeniu nazwisku Simon Moleke Njie stał się Simonem Molem, guru œrodowisk walczšcych z rasizmem. Podkreœlano, że jest on przykładem, jak wiele uchodŸcy mogš dać Polsce.

W 2003 r. dostał tytuł Antyfaszysty Roku. Był pisarzem, poetš i dziennikarzem. Utrzymywał, że został członkiem honorowym Pen Clubu. Ekscytowały się nim poczštkujšce dziennikarki z działów kultury warszawskich magazynów i dzienników.

- Ofiary zarażeń to najczęœciej młode, wrażliwe kobiety, które poznał w czasie wieczorków jego poezji, ale również dziennikarki zapatrzone w niego, piszšce recenzje jego wierszy i sztuk - mówi Marek Siewert, policjant, który nadzorował œledztwo w sprawie Mola.

Jedna z zarażonych HIV chciała przeprowadzić z nim wywiad o prawach człowieka. Poznała go na seminarium. Na drugim spotkaniu Kameruńczyk zaczšł jš podrywać. Inna z dziewczyn, poznana podczas wieczorku poetyckiego, przeżyła z Molem swój pierwszy raz.

W czasie intymnych spotkań Mol stanowczo nie zgadzał się na używanie prezerwatyw. - Kiedy jedna z dziewczšt zaprotestowała, Kameruńczyk zareagował bardzo ostro. Miał pretensje, że jest rasistkš, że domaga się prezerwatywy dlatego, że jest czarny i na pewno ma HIV. W rezultacie ona poddała się i uległa - dodaje Siewert.

Gdy w œrodowy poranek policjanci zaczęli dobijać się do drzwi Simona, Kameruńczyk sięgnšł po telefon. Z ustaleń "Rz" wynika, że najpierw zadzwonił na policję. Potem do misjonarza - werbisty, ojca Edwarda Osieckiego.

- To straszne, co zrobiono z Simonem. To też ogromny uszczerbek dla sprawy uchodŸców - oburza się ojciec Osiecki, który mówi o sobie jako o powierniku Simona Mola. Kameruńczyka poznał wkrótce po jego przyjeŸdzie do Polski, jeszcze w oœrodku dla uchodŸców w Dębaku. Tłumaczył wiersze Simona charakteryzujšce się - jak mówi - olbrzymiš wrażliwoœciš i realizmem magicznym, które w końcu wydano w wydawnictwie Verbinum.

Kiedy rozmawia się z osobami, które uważajš, że dobrze znały kameruńskiego uchodŸcę, uderza, jak mało w rzeczywistoœci o nim wiedziały. Zazwyczaj umiejętnie potrafił przekazać im pewnš wizję siebie - takš, jakiej oczekiwali.

W jednym ze swych tekstów poœwięconych prezentacji publicznej napisał, że aby przekonać ludzi do swych racji, co przypomina uwodzenie kobiety, trzeba najpierw przekonać siebie i w siebie uwierzyć. A potem można już "zbierać owoce swego mistrzostwa".

Najbardziej niezwykłym wierszem w twórczoœci Simona Mola jest "Bogini polska", kiedyœ namiętne wyznanie "do bogini o œnieżnobiałych policzkach", dziœ może być odczytany jako demoniczny testament:

Wtem - gdy księżyc zgotował drogę pięknej Bogini, oœwietlajšc ciemnoœci nocy, dwie łzy płynšce z jej lewego oka zakończyły podróż, grzebišc wszystkie koszmary, leczšc rany zadane mnie i pobratymcom przez takie jako ona. (...)

tłum. o. Edward Osiecki

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL