Podręczniki za prezenty

aktualizacja: 04.04.2013, 00:00
Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Umowami, które śląskie szkoły zawarły z wydawcami, zajmie się policja

Śląskie kuratorium oświaty kończy właśnie doraźne kontrole, które mają sprawdzić, czy dyrektorzy szkół nie naruszyli prawa, dokonując wyboru podręczników. Wyniki są niepokojące.
W lutym informowaliśmy o praktykach wydawców, którzy w zamian za wybór ich książek do nauczania oferowali szkołom, a niekiedy ich dyrektorom, prezenty: laptopy, netbooki czy tablice multimedialne. Fundacja Europejska Inicjatywa Obywatelska – Polska Bez Korupcji dotarła do ponad tysiąca umów potwierdzających ten proceder. Informacje przekazała do resortu edukacji, urzędników odpowiedzialnych za oświatę w miastach, a także do kuratoriów.
Najbardziej zdecydowanie zareagowało kuratorium z Katowic. Postanowiło sprawdzić wszystkie te szkoły na swoim terenie, z których umowy zebrała fundacja. Z wytypowanych do kontroli 90 placówek kuratoryjni inspektorzy zbadali już 68. W 25 przypadkach uznali, że dyrektorzy, dokonując wyboru książek, naruszyli ustawę o systemie oświaty, bo zgodnie z nią to nauczyciel, a nie dyrektor szkoły jest odpowiedzialny za wybór podręcznika.
– We wszystkich przypadkach wydaliśmy zalecenia, aby dyrektorzy rozwiązali te umowy.  Zebraną dokumentację przekazaliśmy też policji – poinformował nas wicekurator Dariusz Wilczak.
Po naszej lutowej publikacji stanowisko zajęło Ministerstwo Edukacji, stwierdzając w komunikacie, że „oferowanie nauczycielom lub dyrektorom szkół korzyści oraz przyjmowanie ich w zamian za wybór konkretnego podręcznika jest niezgodne z prawem i o każdym takim przypadku należy powiadomić odpowiedni organ kontroli".
Jak wyglądają umowy, które szkoły podpisują z wydawnictwami? W jednej z nich szkoła zobowiązuje się do tego, że przez trzy kolejne lata do nauki języka angielskiego będzie używała jedynie podręczników wydawnictwa X, w zamian wydawnictwo sprzedaje szkole tablicę multimedialną o wartości ok. 5 tys. zł za cenę 1,23 zł brutto. Jeżeli szkoła nie wywiąże się z umowy, będzie musiała zapłacić pełną cenę tablicy.
W innej umowie dyrektor szkoły określony jako „biorący" w zamian za wybór określonego podręcznika otrzymuje do nieodpłatnego użytkowania komputer przenośny.
– Zakładamy, że dyrektorzy, którzy podpisali tego typu umowy, sporządzili je w taki sposób, aby można je było wypowiedzieć – odpowiedział nam Wilczak, gdy zapytaliśmy go o to, jak szkoły mają się teraz  z nich wycofać. Dodał, że kuratorium zamierza sprawdzić, jak dyrektorzy wywiązali się z zaleceń. Wskazuje też, że kuratorium ma wiele narzędzi, by wymusić na dyrektorze taką decyzję, włącznie z możliwością odwołania go ze stanowiska.
Mateusz Górowski, prezes fundacji, która zebrała materiały o dziwnych praktykach z zamawianiem podręczników, dodaje, że z jego nieoficjalnych informacji wynika, iż podobne kontrole zamierzają przeprowadzić także lubelskie oraz podlaskie kuratorium.
Ale na tym sprawa może się nie skończyć. – Wiem o ponad 20 wszczętych śledztwach. Z prośbą o przekazanie zebranych materiałów zgłaszają się do nas kolejni prokuratorzy, a także policja – mówi nam Górowski.
Rynek podręczników jest wart ok. 1 mld zł. W ubiegłym roku MEN wydało rozporządzenie, zgodnie z którym wydawcy nie mogą zmieniać podręczników częściej niż co trzy lata.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, a.grabek@rp.pl

POLECAMY

KOMENTARZE