Myślenie poza schematami

aktualizacja: 26.02.2008, 04:32
Foto: Rzeczpospolita

Rozmowa: Igor Ash1 Dzierżanowski

Rz: Czym jest graffiti?
Igor Ash1 Dzierżanowski: To podróż w głąb siebie.
Kiedy pan się nim zainteresował?
Zacząłem rysować w końcu lat 80., kiedy byłem w podstawówce. Nawet jeszcze dobrze nie wiedziałem, co to jest graffiti. Wymyślałem i ćwiczyłem różne podpisy. Grafolog pewnie powiedziałby, że to przejaw przerośniętego ego. A potem zobaczyłem pierwsze tagi w czasopismach i zafascynowała mnie dynamika przekształcanych liter. Były tak odmienione, że na pozór przestawały być czytelne, a jednak przy umiejętnym sposobie patrzenia – do rozszyfrowania. Zrozumiałem, że świat składa się z tego, co widoczne, i z tego, czego nie widzimy, bo nie umiemy rozpoznać.
W Warszawie zaczęły się wtedy pojawiać pierwsze graffiti na murach i próbowałem je rozszyfrowywać. Gdy w 1991 r. pojechałem ze szkołą do Włoch i w Rimini zobaczyłem świetne produkcje grafficiarzy, strzeliło mnie to tak, że dalej ćwiczyłem rękę na kartkach już świadomie.
Nie od razu wprost na murach?
Nie. A kiedy po raz pierwszy namalowałem coś na ścianie, to choć miałem myśl przewodnią, efekt był żałosny. Młodym dziś mówię, że trzeba ćwiczyć rysunek na papierze. Aby stworzyć indywidualny styl, trzeba mieć doskonale opanowany warsztat. Jak w japońskiej sztuce kaligrafii, która wymaga harmonii umysłu i ciała.
Skąd się wziął pana tag Ash?
Ash1 lub AshOne, w odróżnieniu od innych, którzy potem go używali. Ash raczej w znaczeniu „jesion” niż „popiół”. Wertowałem słownik angielskiego i szukałem słowa wpadającego w oko. Dziś zajmuje się pan oficjalnie upowszechnianiem street artu. A czy jako początkujący grafficiarz malował pan mury nielegalnie?
Zdarzało się, ale nielegalne malowanie nigdy nie sprawiało mi przyjemności. To po prostu mi nie pasowało. Nie chciałem się bać, bo jestem nastawiony na efekt i wolę spokojne działanie.
Co się zmieniło w polskim graffiti przez 20 lat?
Graffiti nieustannie ewoluuje i wyłaniają się nowe formy ulicznej twórczości. Dzięki Internetowi jest łatwiejszy dostęp do informacji o graffiti. Niestety obserwuję, że obecnie spada chęć przekazywania głębszych treści. Młodzi bez żadnych blokad mażą cokolwiek i gdziekolwiek. Kiedy ja i moi koledzy pisaliśmy, to chcieliśmy, żeby odbiorca miał jakąś frajdę z rozszyfrowywania wiadomości, czasem o politycznym zabarwieniu.
Od kontestującego graffiti przeszedł pan do jego komercyjnego wykorzystania. To się nie kłóci?
Wolałem zostać profesjonalnym projektantem, niż kontynuować zawód po studiach weterynarii. Razem z Piotrkiem Gierałtowskim wykonaliśmy masę komercyjnych zleceń z graffiti, m.in. w reklamach Frugo i w scenografiach dla Polsatu. Było to nieraz przyczyną konfliktu ze środowiskiem grafficiarzy. Dla niego z kolei wymyśliliśmy pismo „Brain Damage” – magazyn kultury aerozolu. (Luksusowy graficznie, polsko-angielski wychodził do ub.r. w Polsce i USA ). Znam wielu ludzi, którzy przeszli podobną drogę. Od subkultury do reklamy lub sztuki. Graffiti uczy patrzenia poza schematami, więc uruchamia kreatywne myślenie. Wyzwala nową ekspresję.
Graffiti to sztuka czy wandalizm?
To źle postawione pytanie. Może być sztuką i/lub wandalizmem.
Czy legalizacja murów na graffiti to sposób na ochronę zabytków i przestrzeni publicznej?
Moim zdaniem nie jest to najlepszy pomysł, bo wokół takich ścian rośnie zdegradowany miejski obszar, pokryty pajęczyną bazgrołów. Lepiej byłoby organizować w dzielnicach miast regularne spotkania grafficiarzy, a nie tylko festiwale raz w roku. Tym chce się zająć nasza fundacja. Jednak najważniejsza jest edukacja, aby młodzi ludzie mieli poczucie, że to ich własne miasto i nie są w nim gośćmi.
- grafficiarz – writer; pisze na ścianach sprayem, flamastrem, farbą
- tagi – literowe podpisy writerów
- wrzut – graffiti na ścianach; ma też regionalne nazwy, np. w Gdańsku – obrazek
- bombardowanie, bombing – nielegalne malowanie graffiti; kojarzy się z wandalizmem
- jam – spotkanie grafficiarzy przy malowaniu, jak w muzyce jam session
- wild style – dziki styl, tak modyfikujący litery, że tracą czytelność, podobny do mozaiki
- bubble style – zaokrąglone litery, podobne do obłych baniek
- mural – wielkoformatowy obraz, fresk na ścianie
Igor Ash1 Dzierżanowski jest prezesem Europejskiej Fundacji Kultury Miejskiej, byłym grafficiarzem
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE