Chemik zafascynowany Breivikiem

aktualizacja: 21.11.2012, 02:29
Brunon K.
Brunon K.
Foto: nk.pl

Zbroić się jeździł m.in. do Belgii, bo polska policja odmówiła mu pozwolenia na broń już 15 lat temu.

Na portalu nk.pl inżynier Brunon K. wyznawał, że pirotechniką był zafascynowany od podstawówki. „Dla mnie to zawsze było hobby, a nie sposób na zarabianie pieniędzy. Oczywiście można by było robić bomby i sprzedawać terrorystom czy gangsterom, ale ja aż taki głupi nie jestem. Przynajmniej tak mi się wydaje ;-)" – pisał na nk.pl w 2008 r.

Według ABW na hobby się jednak nie kończyło, a K. przygotowywał zamach na budynek Sejmu. Miałoby do niego dojść podczas grudniowej debaty nad budżetem. – Był zafascynowany Andersem Breivikiem (latem 2011 r. zabił w dwóch zamachach w Norwegii 77 osób – red.), na forach w Internecie pisał coś, co moglibyśmy poskładać w manifest. Uważał, że może uniknąć błędów, takich jak Breivik oraz ludzie, którzy dokonali zamachu w Oklahoma City (w 1995 r. zginęło 168 osób – red.) – mówi „Rz" oficer ABW. – Pod koniec 2011 roku uzyskaliśmy informacje, że mężczyzna prowadzi nieformalne wykłady dotyczące wykorzystywania materiałów wybuchowych – mówi płk Jan Bilkiewicz z ABW. Od tego momentu Agencja „monitorowała" K. Ustaliła, że jeździł za granicę, m.in. do Belgii. Zaopatrywał się tam w broń, amunicję i materiały wybuchowe. Miał też kamizelkę kuloodporną z wkładkami ceramicznymi i dwa hełmy kevlarowe.Jak ustaliła „Rz", już w 1997 r.  K. starał się o pozwolenie na broń, ale policja mu odmówiła. Z jakich powodów, nie wiadomo. – Nigdy więcej się o takie pozwolenie już nie starał – mówi nadkomisarz Katarzyna Cisło z krakowskiej policji.Według ABW K. werbował współpracowników. Jeden miał być kierowcą samochodu wypełnionego materiałami wybuchowymi, który sforsuje szlaban przy Sejmie. Ładunek miałby zostać zdetonowany zdalnie.

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE