System nie zdaje egzaminów

aktualizacja: 15.11.2012, 19:53
Foto: Fotorzepa, Bogusław Florian Skok Bog Bogusław Florian Skok

Na próbnych egzaminach gimnazjalnych znów pojawiły się błędy. Tym razem w części historycznej. – Testy powstają bez odpowiedniego nadzoru – alarmują specjaliści

System egzaminów zewnętrznych funkcjonuje od 1999 r. Od kilku lat eksperci alarmują, że wymaga on modernizacji. Apele pozostają bez echa. Dlaczego? Bo obecna formuła pozwala uniknąć odpowiedzialności za błędy i łatwo sterować wynikami.
Tegoroczną wpadkę Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE) wyłapał Tomasz Świdergał, nauczyciel z Gimnazjum nr 19 w Katowicach. Sprawę opisał „Dziennik Zachodni”. W legendzie do mapy, jaka pojawiła się na teście z historii, napisano, że Kazimierz Wielki w 1339 roku oddał ziemie Śląska w lenno Czechom. Problem polega na tym, że nie mógł zrzec się tych ziem, bo były wtedy we władaniu Czechów – mówią historycy. Błędy na egzaminach stały się już regułą i trudno wskazać rok, w którym nie słyszelibyśmy o wpadce.
Prof. Krzysztof Konarzewski, były szef CKE, który chciał zreformować tę instytucję, ale został odwołany ze stanowiska przez ówczesną szefową MEN Katarzynę Hall, mówi wprost: – Testy przygotowywane są w sposób amatorski i brakuje nadzoru nad pracą osób, które to robią.
Przygotowanie zadań egzaminacyjnych zostaje zlecone anonimowym autorom, potem weryfikowane są przez okręgową komisję egzaminacyjną, a potem centralną, w ten sposób rozmywa się odpowiedzialność. Dzięki temu autor pytania, który przypisał wypowiedź jednego z bohaterów „Zemsty” innemu, pozostaje bezkarny. Konarzewski proponował stworzenie banku zadań, który byłby systematycznie uzupełniany, przez co uniknięto by pośpiechu w pracy nad testami, i dawałoby to kontrolę nad ich autorami. Według informacji, które przekazało nam MEN, trwają właśnie prace nad stworzeniem takiego banku zadań. Mają się zakończyć w 2014 r., a efektem ma być 12 tys. wzorcowych zadań egzaminacyjnych z poszczególnych przedmiotów. Jak podkreśla w swoim komunikacie resort edukacji, zadania mają być wysokiej jakości. Za stworzenie takiej bazy mamy zapłacić 45,5 mln zł.
Kolejny problem, na który zwracają uwagę eksperci, to fakt, że nie można rok do roku porównywać wyników egzaminów, bo nie pozwala na to ich różny stopień trudności.
Tymczasem, jak twierdzi dr Jerzy Lackowski, były wieloletni kurator oświaty, dzięki takim porównaniom dałoby się obiektywnie oceniać jakość pracy szkoły. – Obecna formuła jest bardzo wygodna dla resortu edukacji. Słabe wyniki matur można zawsze wytłumaczyć trudniejszym arkuszem egzaminacyjnym, a gdy pojawia się taka potrzeba, można podkręcić zdawalność, serwując łatwiejszy zestaw pytań – mówi.
I tu pojawia się kolejny postulat: zapewnienia większej autonomii Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. – To powinna być instytucja działająca niezależnie od resortu edukacji, niepodlegająca żadnym naciskom administracyjnym, wtedy moglibyśmy mówić o zewnętrznym systemie egzaminacyjnym – wskazuje dr Lackowski.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE