Arkadiusz Milik i jego lewa stopa

aktualizacja: 08.11.2012, 21:11
Arkadiusz Milik w tym sezonie strzelił 6 goli w ekstraklasie
Arkadiusz Milik w tym sezonie strzelił 6 goli w ekstraklasie
Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak

Arkadiusz Milik ma 18 lat, wielki talent i pokorę. Mówią o nim: drugi Lewandowski. Po napastnika Górnika Zabrze ustawia się podobno kolejka wielkich klubów.

W 82. minucie ciągle było 1:1. Wiadomo – remis z Anglią nie jest zły, ale Waldemar Fornalik chciał zagrać o zwycięstwo. Z boiska zszedł Ludovic Obraniak, a na jego miejsce pojawił się Arkadiusz Milik. Do kadry trafił w trybie awaryjnym, zastępując mającego kłopoty z sercem Marka Saganowskiego, ale wygląda na to, że został na dobre. Nie strzelił gola Anglii, w Górniku Zabrze jednak nie zwalnia, w dziesięciu meczach zdobył sześć bramek.
– Czasami rozgłos przeszkadza w rozwoju, ale patrząc na zachowanie Arka myślę, że mu pomoże. Zna swoją wartość, ale wie też, jakie ma mankamenty. Trafił do reprezentacji i mógł trenować z zawodnikami z bardzo dobrych klubów. Myślę, że wiele rzeczy sobie wtedy uświadomił, wie, jaka jest hierarchia i zobaczył, dokąd można dojść – mówi „Rz” Fornalik.
Miejsce Roberta Lewandowskiego w ataku jest niepodważalne, Milik dostał powołanie na mecz z Urugwajem i na treningach będzie się starał przekonać trenera, że jest lepszy niż Artur Sobiech i Łukasz Teodorczyk.
– Arek ma najlepszą lewą nogę w ekstraklasie. Z całym szacunkiem dla Lewandowskiego – mamy do czynienia z większym talentem. Ale oczywiście na samym talencie daleko się nie zajedzie, potrzeba dużo pracy i spokoju – oceniał swojego piłkarza trener Górnika Adam Nawałka.

Fajny chłopak

Milik w Zabrzu zarabia pięć tysięcy złotych miesięcznie, z wszystkimi premiami nie dostaje więcej niż siedem tysięcy. Po zakończeniu rundy, zgodnie z warunkami pięcioletniego kontraktu, otrzyma podwyżkę, prawie dwukrotną. Mógł zarabiać więcej, jednak nie skorzystał ani z oferty Legii Warszawa, ani angielskiego Reading.
– Był z nami na obozie przygotowawczym, dostał do podpisu naprawdę bardzo poważny kontrakt. Zachował się fair, miał obawy, czy będzie grał, a w Górniku dali mu miejsce w pierwszej drużynie. Może gdyby wówczas trenerem był Jan Urban, Milik zachowałby się inaczej, ale wtedy wiedział, że dla młodych droga do pierwszej drużyny Legii wcale nie jest łatwa. Wiedziałem, że to wielki talent, jego obecna forma nie jest dla mnie zaskoczeniem. To fajny chłopak, obserwowałem go dwa lata, jadaliśmy razem kolacje. Jest mądry, jeśli wybierze też mądrych doradców, może zajść daleko – mówi „Rz” Marek Jóźwiak, dyrektor sportowy Legii.
Do Górnika Milik trafił z Rozwoju Katowice za pół miliona złotych w pakiecie z Wojciechem Królem. Pierwszy kontrakt podpisywała za niego mama, bo nie był pełnoletni, umowa zakładała także zatrudnienie jego brata Łukasza jako kierownika drużyny Młodej Ekstraklasy.
Arek trenował w Rozwoju od szóstego roku życia, w październiku 2010 roku zadebiutował w trzeciej lidze opolsko-śląskiej, miesiąc później trafił na dwa tygodnie do Reading, gdzie nawet strzelił gola w sparingu z Tottenhamem i dostał propozycję zostania w Anglii. Ale nie chciał wyjeżdżać nawet dużo bliżej, do Warszawy.
Jóźwiak twierdzi, że Legia nie ma sobie nic do zarzucenia, po prostu Milik bał się konkurencji. Latem 2011 roku piłkarz miał już umowę z Górnikiem, gdzie Nawałka obiecał mu miejsce w pierwszej drużynie. To, że trafił akurat do tego trenera, ułatwiło mu start. Nawałka nie boi się młodzieży, zresztą do stawiania na nią zmuszają go także problemy finansowe klubu.
Milik gra bez kompleksów, jest szybki, ma mocny strzał. Kilka akcji z rundy jesiennej przeprowadził w brazylijskim stylu. Urodził się 28 lutego, tego samego dnia co Włodzimierz Lubański, i w Zabrzu często jest z nim porównywany.

Dziura w budżecie

Na meczach Górnika nagle zaczęli się pojawiać przedstawiciele zagranicznych klubów. Milik stał się polisą klubu na lepsze życie. Górnik ma dziurę w budżecie, cztery dodatkowe miliony złotych z miejskiej kasy mają pomóc dotrwać do końca roku, później – jeśli nie uda się pozyskać nowych sponsorów – trzeba będzie żyć ze sprzedaży gwiazd.
Juergen Klopp z Borussii Dortmund już dwa lata temu wiedział, kim jest Milik i nie zaprzecza, że uważnie mu się przygląda. Zainteresowanie Polakiem wyraził także Fredi Bobić z VfB Stuttgart. Na ostatni mecz z Ruchem Chorzów przyleciał trener Anderlechtu Bruksela John van den Brom, który z tego powodu nie wziął nawet udziału w oficjalnej konferencji prasowej w swoim klubie.
Lista zainteresowanych jest dłuższa. Jak zwykle świetny skauting ma Udinese, które od lat wyławia młode talenty w całej Europie. W kolejce stoją też Aston Villa, Everton, Hannover, Lille, Arsenal, Inter Mediolan i Schalke. To nie są plotki, przedstawiciele tych klubów poprosili Górnika o wejściówki na spotkania ekstraklasy. W Zabrzu nie chcą oficjalnie mówić o sprzedaży Milika, ale podobno dwa miliony euro byłyby wystarczające.
– Decyzję o przyszłości Arka podejmą w klubie, analizując sytuację finansową. Ale dla niego najlepiej by było, gdyby pozostał jeszcze w ekstraklasie, zanim spróbuje sił na Zachodzie – mówi „Rz” Fornalik.
Jóźwiak uważa, że dla Milika jeszcze półtora roku w Polsce to minimum. – Wyjedzie i przestanie być pod ochroną. Nikt na niego nie będzie chuchał i dmuchał, nie wyjdą mu trzy mecze z rzędu i usiądzie na ławce rezerwowych – ostrzega.
 
 

POLECAMY

KOMENTARZE