Gorąca przyszłość Ziemi

aktualizacja: 18.02.2008, 21:21
Mgławica planetarna NGC 6537
Mgławica planetarna NGC 6537
Foto: Rzeczpospolita

Nowy model ewolucji układu Ziemia - Słońce wróży nam zagładę w płomieniach gwiazdy. Chociaż do uniknięcia katastrofy będzie brakowało bardzo niewiele - obliczyli astrofizycy.

Ognista śmierć czy ucieczka o włos? Od czasu, gdy po raz pierwszy opracowano model ewolucji gwiazd podobnych do Słońca, badacze spierają się o ostateczny los Ziemi. Bo choć dziś bardziej się przejmujemy wpływem człowieka na globalne ocieplenie, nie możemy zapomnieć, że o klimacie naszej planety decyduje przede wszystkim Słońce.

A Słońce nieustannie się zmienia. Gdy powstawało, przed niemal 5 mld lat, było aż o 30 proc. ciemniejsze i o 10 proc. mniejsze niż dziś. Od tej pory nieustannie rośnie i jaśnieje, tak że co 100 mln lat jego jasność rośnie o 1 proc. Pomimo tych zmian przez zdumiewająco długi czas ziemskiemu ekosystemowi udawało się utrzymywać na powierzchni Ziemi względnie stałą, umożliwiającą istnienie ciekłej wody temperaturę. Ta stabilność ma jednak swoje granice. Za mniej więcej miliard lat jasność Słońca wzrośnie tak bardzo, że ziemskie oceany wyparują, a powstała para wodna stopniowo ulotni się w przestrzeń kosmiczną. Odpowiedź na pytanie, co dalej stanie się z rozpaloną skałą – pozostałością po naszej, dziś błękitniej i zielonej, planecie – zaspokaja więc tylko naszą akademicką ciekawość, jako że z pewnością nawet nasi bardzo odlegli potomkowie nie będą już mogli na niej żyć. A jednak – pytanie o ostateczny los Ziemi wciąż nurtuje astronomów. Odpowiedzi na nie poszukują autorzy pracy, która ma się niedługo ukazać w piśmie „Monthly Notices of the Royal Astronomical Society".Modelowanie losów układu Ziemia – Słońce nie jest proste. Słońce świeci obecnie dzięki termojądrowej przemianie wodoru w hel. Za mniej więcej 7 mld lat, po wyczerpaniu zapasów wodoru w jądrze, nasza gwiazda, już wtedy bardzo jasna, zacznie się gwałtownie powiększać. Wkrótce potem w jej wnętrzu rozpocznie się proces syntezy jąder helu w węgiel, a z rozdętych zewnętrznych warstw powieje silny, unoszący znaczną część jej masy, wiatr gwiazdowy. Po zakończeniu tego etapu ewolucji gwiazda odrzuci resztę zewnętrznych warstw i zamieni się w białego karła – bardzo gęste, powoli stygnące węglowotlenowe jądro, świecące początkowo przede wszystkim światłem ultrafioletowym.

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE