Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Styl życia

Obyczaj, który integruje

Rzeczpospolita, Mirosław Owczarek MO Mirosław Owczarek
Niekiedy, gdy ciało uległo rozkładowi, dokonywano nawet pewnych manipulacji. Gdy na przykład założono zmarłej na rękę bransoletę, która po jakimœ czasie się obluzowała, bo już nie było ciała, dopychano jš jakšœ kostkš zmarłej. Albo wstawiono zęby w puste zębodoły - mówi Zofia Sulgostowska, archeolog.
Wywiad z archiwum tygodnika Plus Minus Zwyczaj chowania swoich zmarłych to zachowanie właœciwe tylko gatunkowi ludzkiemu? Tak. Choć coraz więcej jest dowodów, że zwierzęta również odnotowujš œmierć swoich bliskich. Ostatnio potwierdzono to w odniesieniu do małp naczelnych – szympansów.
Jak to wyglšda w przypadku tych małp? Zdarza się, że matka trzyma długo przy sobie małpištko, choć ono już nie żyje. Co ciekawe, również słonie transportujš na kłach swoje nieżyjšce młode. Niekiedy przez długie kilometry. A gdy umiera przewodnik stada, tršbiš. Jednak obyczaj specjalnego traktowania zmarłych poprzez rytuały pogrzebowe jest typowy dla człowieka. Już neandertalczyk stosował pierwsze rytuały pochówkowe. Skšd to wiemy? Odkrycie ponad 100 lat temu pierwszego z takich pochówków ujawniło jak bardzo zaawansowany był ten gatunek, który nas poprzedzał. Pochówki sš wspaniałym Ÿródłem wiedzy dla archeologa, najwięcej mówišcym o życiu społecznym w poprzednich epokach. Wszak œmierć jest nie tylko wydarzeniem dla osoby zmarłej i jego rodziny, ale również dla całej społecznoœci. W tym, jak żegnamy zmarłych, odbija się nasz stosunek do innych. Czego archeolodzy dowiedzieli się, odkrywajšc pochówek neandertalczyka? Ten neandertalczyk został pochowany w jaskini Shanidar w Iraku. Był trzydziestokilkuletnim mężczyznš, cierpišcym przez lata po wypadku na niedowład ręki, na kłopoty z widzeniem. Po tym wypadku żył jeszcze wiele lat, musiano więc się nim opiekować i dostarczać mu jedzenie, bo sam nie był w stanie zadbać o siebie. Na podstawie wykopalisk można dotrzeć do tak szczegółowych informacji? Na szkielecie zostajš œlady różnych zdarzeń: zranień, złamań, amputacji, choć raczej nie chorób wewnętrznych. A wiek łatwo okreœlić, badajšc szkielet i uzębienie. Teraz dzięki badaniom DNA można okreœlić płeć nawet u noworodków. Koledzy z mojego Instytutu odkryli w Wilczycach koło Sandomierza szczštki malutkiej dziewczynki, może nawet płodu, z czasów kultury magdaleńskiej, której osadnictwo rozcišgało się od Atlantyku aż po Polskę. Dziewczynka została pochowana około piętnastu tysięcy lat temu w obrębie osady. Obok niej znaleziono naszyjnik wykonany z kilkudziesięciu zębów pieœca, zwierzęcia zbliżonego wyglšdem do lisa polarnego, dostarczajšcego wspaniałego futra. Z jego przewierconych precyzyjnie zębów robiono bardzo efektowne naszyjniki. Znalezisko dziewczynki z Wilczyc informuje nas o tym, że wszystkie grupy wiekowe i obie płcie podlegały rytuałom pogrzebowym. Nie tylko wyjštkowo zasłużonym, ale wszystkim członkom społecznoœci należało się godne traktowanie po œmierci. Godne, czyli jakie? Nie było szybkiego porzucenia ciała zmarłego, tylko złożenie w okreœlonych warunkach. Niekiedy te groby były budowane z ogromnym nakładem pracy. Już kilkanaœcie tysięcy lat temu pojawiajš się pierwsze cmentarze, do których transportowano zmarłych niekiedy z dużych odległoœci. Wtedy były to społecznoœci wędrujšce – łowcy i zbieracze, którzy często umierali w drodze, dlatego obok cmentarzy mamy pojedyncze albo podwójne groby. Na przykład matki ze zmarłym przy porodzie dzieckiem? Niekoniecznie przy porodzie. Także z dzieckiem kilkuletnim. Istnieje hipoteza, że skoro umierała matka, to malutkie dziecko nie miało szans przeżycia. Nie było w stanie prowadzić samodzielnej egzystencji. Wobec czego uœmiercano je. Ale to jest tylko hipoteza. Na szczęœcie. Bo brzmi to okrutnie. Ale mamy też dowody na to, że zmarłych wielokrotnie na tych pradawnych cmentarzyskach odwiedzano. Niekiedy, gdy ciało uległo rozkładowi, dokonywano nawet pewnych manipulacji. Gdy na przykład założono zmarłej na rękę bransoletę, która po jakimœ czasie się obluzowała, bo już nie było ciała, dopychano jš jakšœ kostkš zmarłej. Albo wstawiono zęby w puste zębodoły. Przedstawiciele lokalnych społecznoœci dbali o to, by ciało zmarłego pozostawione na cmentarzysku było kompletne. Ale były też społecznoœci, w których szczštki zmarłego dzielono na poszczególne koœci i rozdawano osobom bliskim. Tak było nawet do XIX wieku. Na przykład na Nowej Zelandii wdowa nosiła czaszkę zmarłego jako puzderko. Po to, by uszanować pamięć o nim. Jakie miejsca wybierano na dawne cmentarzyska? Często były to wyniesienia, żeby miejsce pochówku górowało nad okolicš, okolice obok jeziora bšdŸ rzeki, na wyspie. Było to zawsze miejsce z pewnych względów znaczšce. Prawdopodobnie po to, by je zapamiętać i przekazać informację młodszym, że właœnie tutaj jest cmentarz naszej społecznoœci. O niektórych z nich tradycję przekazywano przez tysišc lat. Na przykład na jeziorze Onega w Rosji Północno-Zachodniej jest wyspa zwana Jeleniš, na której pochowano kilkuset zmarłych. Jest to więc tam bardzo stara tradycja. Przez tysišc lat chowano zmarłych w jednym miejscu? Tak. To wielki, przebogaty cmentarz. Ludzie sš tam pochowani w sposób œwiadczšcy o tym, że był to bardzo skomplikowany rytuał. Zwykle były to pochówki szkieletowe, wycišgnięte płasko. Ale był też tam pochówek stojšcy – dojrzałego mężczyzny. Mówimy o okresie mezolitu, czyli od 6 do 10 tysięcy lat temu. Pochówki z tamtego okresu sš zazwyczaj bardzo bogato zdobione. Na czym polega to bogate zdobienie? Zmarli sš wyposażeni w składane razem z nimi przedmioty, których powstanie wymagało dużego nakładu pracy. Doskonałym przykładem jest odkryty przez polskich archeologów pochówek myœliwego z Janisławic koło Skierniewic sprzed około 8 tysięcy lat. Zmarły ma naszyjnik zrobiony z kilkudziesięciu zębów zwierzšt, precyzyjnie przewierconych i nanizanych na nić. Również ma przy sobie fragmenty broni wykonane z krzemienia, ale też z koœci i rogów. Były to na przykład noże i groty strzał do łuku. Tak jakby ten myœliwy został wyposażony w to, co mu się przyda po œmierci. Tš broniš prawdopodobnie posługiwał się za życia. Jest to na owe czasy jeden z najlepiej w Europie wyposażonych grobów. Ten grób można porównać z tym, co fascynuje rzesze turystów w Kairze, czyli z wyposażeniem grobu Tutentchamona. Gdy zaczęła mi pani opowiadać o rytuałach pogrzebowych, faraonowie byli moim pierwszym skojarzeniem. Ale rytuały pochówkowe sš podobne na całym œwiecie. W Australii, w epoce, gdy u nas w Europie trwał mezolit, chowano zmarłych, używajšc czerwonego barwnika. Posypywano zmarłych czerwonš ochrš, i to samo jest w pochówkach europejskich. Dlaczego akurat używano czerwonego barwnika? Pierwsze wytłumaczenie jest oczywiste. Czerwony kolor symbolizuje krew. Ale okazuje się także, że ochra to nic innego niż tlenek żelaza, który ma wspaniałe właœciwoœci konserwujšce. Obsypywano niš odzież zmarłych. Odzież się nie zachowała, ale zachowały się koœci, a ochra osiadła na tych koœciach. Użycie barwnika jest czymœ bardzo charakterystycznym, właœciwe na całym œwiecie. Kiedy ochra przestała być używana? Wydaje mi się, że jest cały czas używana w Afryce i w Australii. Składnikiem farb, którymi malujš twarz Masajowie i inne ludy Afryki, jest również ochra. Nie wykluczam, że nadal używajš jej w czasie uroczystoœci pogrzebowych. W Stanach Zjednoczonych coraz modniejsza jest praktyka, by zmarły jak najlepiej się reprezentował w dniu pogrzebu. Ale tę samš praktykę archeologowie obserwujš już od najdawniejszych czasów. Co najczęœciej wkładano zmarłym w miejscu pochówku? Nie ma reguły. Zwykle sš to narzędzia i ozdoby osobiste. A naczynia? W póŸniejszych okresach sš to także naczynia. Zdarzały się również pochówki bez wyposażenia. Fascynujšce jest to, że nawet przy pochówku bez typowego wyposażenia dokonano dużego wysiłku, aby zmarłego uczcić. Gdy prowadziłam badania nad Jeziorem Rajgrodzkim odkryłam siedzšcy szkielet 35-letniego mężczyzny. Gdy go chowano, wykopano jamę grobowš, tak aby zmieœcił się w niej w pozycji siedzšcej, posypano ciało ochrš, co już jest rodzajem wyposażenia. Dlaczego pochowano go w pozycji siedzšcej? To jest jedna z większych tajemnic, dlaczego zmarli byli chowani w ten, a nie inny sposób. Większoœć znalezionych pochówków jest leżšca, niektóre, jak już wspomniałam, stojšce – i nie wiadomo, dlaczego. Niektórzy mieli nogi prosto wycišgnięte, inni spuszczone, tak jakby siedzieli na fotelu. Ale czasami badania archeologiczne pomagajš w wyjaœnieniu niektórych tajemnic. Dowodem na to jest mężczyzna pochowany nad Jeziorem Rajgrodzkim, 8 tysięcy lat temu, o którym już wspomniałam. Otóż nad jego grobem odbył się rytuał. Zmarły był już częœciowo zakopany, a wokół trwała uczta. Uczta przy zwłokach? Tak, nie zdajemy sobie sprawy, ale „uczta” pochodzi od okreœlenia „uczcić kogoœ”. Wobec czego jego bliscy ucztowali przy jego grobie i resztki po tej uczcie – koœci konia, z częœci bardzo smacznych, czyli z udŸca – zostały na koniec wsypane do jamy grobowej. Znalazły się na wysokoœci jego piersi. Wniosek z tego taki: zmarły we własnym pogrzebie uczestniczył, a to czego biesiadnicy nie zjedli zostało wsypane do jego grobu. I dopiero wtedy całkowicie został zasypany. Brzmi to doœć makabrycznie. To tego zmarłego mężczyznę po to chowano w pozycji siedzšcej, aby siedzšc, mógł uczestniczyć we własnej stypie? Ależ oczywiœcie. To teraz jest zwyczaj, że szybko pozbywamy się ciała zmarłego. Jednak kiedyœ uważano, że zmarły, jeœli sam nie uczestniczył swoim ciałem, to przynajmniej powinien uczestniczyć swoim przedstawieniem. W Europie sporzšdzano wizerunki zmarłego. W wielkich uroczystoœciach pogrzebowych brał udział jego portret. Przez œredniowiecze – aż do XVIII wieku – odbywały się niesamowite uroczystoœci pogrzebowe. Na przykład w Polsce znamy pogrzeby, na które możne rody zamawiały specjalnie wyposażenie. Do tej pory zachowały się ozdoby katafalków, œwieczniki. Niekiedy zmarły wyrażał w testamencie wolę, by być pochowanym ubogo, na przykład w zakonnej szacie. Ale rodzina wiedziała lepiej, jak należy go uczcić. Dlaczego tę wolę zmarłego nie zawsze respektowano? Bo rodzina zostałaby posšdzona, że skšpi na pogrzeb. Widzimy to także dzisiaj, jak niektórzy się sadzš na niesłychane nagrobki, na które ich nie stać. Jak wyglšdały uroczystoœci w koœciele? Dzisiaj trudno nam to sobie nawet wyobrazić. W koœciele stała trumna ze zmarłym, wisiał portret trumienny, który nie był chowany do grobu, tylko zawisał w koœciele. Gdy chowany był waleczny mężczyzna to wjeżdżał do koœcioła rycerz w pełnej zbroi, na koniu. Po czym zwalał się z tego konia na znak, że następuje koniec życia tego mężczyzny. Koœcioły były obwieszone setkami metrów czarnej materii. PóŸniej rodzina rozdawała tę tkaninę na suknie dla ubogich. Kiedy taki ceremoniał miał miejsce? W Polsce tradycja „pompa funebris” panowała do połowy XVIII wieku. Wszystko było dokładnie zaaranżowane, rozpisane na role. Niczym profesjonalna reżyseria? Ależ oczywiœcie. Także pochówki w najdawniejszych czasach miały precyzyjny scenariusz, łšcznie z ucztami przy grobie. Rewelacjš było odkrycie grobowca cesarza chińskiego Qin. Towarzyszyła mu armia glinianych figur. 7 tysięcy żołnierzy miało naturalnš wielkoœć. Do grobowca złożono nie tylko żołnierzy w pozycji stojšcej, klęczšcej, ale też setki glinianych koni i rydwanów. Nakład pracy przekraczał nawet budowę egipskich piramid. Znamy również rytuały jeszcze bardziej dla nas obce, czyli składanie ofiar razem ze zmarłym. W Egipcie te ofiary były symboliczne. Do grobów wkładano figurki „uszebti”, po to, by w innym życiu faraon czy wezyr nie zostali pozbawieni służby. Jednak w niektórych społecznoœciach po prostu uœmiercano sługi, żeby w zaœwiatach w dalszym cišgu służyły zmarłemu. Był też zwyczaj palenia na stosie żon zmarłego. Tak działo się w Indiach do niedawna. Te wszystkie obrzędy dowodzš, że moment œmierci był dla tamtych społecznoœci czymœ tak niezwykłym, że należało go uczcić w sposób zupełnie wyjštkowy. Teraz od takich ceremonii się odchodzi. Religia chrzeœcijańska, kładšc nacisk na to, że istnieje życie po œmierci, wprowadziła unifikację i prostotę obrzędu pogrzebowego. Ale w Polsce cały czas jest ogromna tradycja pamięci o zmarłych. 1 listopada jest rzeczywiœcie jednym z najważniejszych œwišt w naszym kraju. Dzień Wszystkich Œwiętych i Dzień Zaduszny sš ugruntowane w œwiecie chrzeœcijańskim od X wieku. Przed przyjęciem chrzeœcijaństwa dni poœwięcone zmarłym odbywały się w Polsce w innych terminach, w zależnoœci od lokalnych pogańskich zwyczajów. I w tej tradycji odbija się polska historia. Po II wojnie œwiatowej nastšpiły ogromne przemieszczenia ludnoœci. Częœć osób mieszkajšca teraz na przykład pod Szczecinem jedzie w rejon Rzeszowa, żeby odwiedzić groby bliskich. Byłam niedawno w Stanach Zjednoczonych. To, co się dzieje u nas w dzień Wszystkich Œwiętych, przypomina takie samo pospolite ruszenie, jak tam na Dzień Dziękczynienia, kiedy Amerykanie przemierzajš tysišce kilometrów, by spotkać się z bliskimi. My spotykamy się z bliskimi na grobach naszych przodków, przyjaciół, ale również osób szanowanych przez nas za zasługi dla społeczeństwa. To piękny, prastary obyczaj, który nas integruje. PaŸdziernik 2008
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL