Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Rzšd zmniejsza naszš wolność

Ustawa o zgromadzeniach była reakcjš na zadymy z 11 listopada. Ogranicza jednak prawa człowieka
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Koalicja PO - PSL stopniowo ogranicza prawa obywateli. Utrudnia demonstrowanie, dostęp do informacji, próbuje cenzurować Internet, zwiększa liczbę podsłuchów
Głoszšca wolnoœć obywatelskš Platforma od 2007 r. uderza w jej podstawy. - Nie daje się tego nie zauważyć. Niestety, Polska należy do krajów, w których aktywnoœć obywateli jest bardzo mała, a władza jeszcze stawia jej tamę - ocenia w rozmowie z „Rz” dr Arkadiusz Radwan, prezes Instytutu Allerhanda, prawnik. - Czyniš to partie, które w nazwie majš „obywatelska” i „ludowe”. Ani ze społeczeństwem obywatelskim, ani z ludem ich działania nie majš nic wspólnego - dodaje. Przykładów nie trzeba długo szukać. W pištek Sejm przyjšł prezydenckš ustawę nowelizujšcš zasady organizacji manifestacji. Zgodnie z nowymi przepisami władze będš miały prawo wydać zakaz organizacji demonstracji, jeœli w tym samym miejscu wczeœniej została zgłoszona inna. - Jak ktoœ chce manifestować, to nie po to, by przekrzykiwać się z kontrmanifestacjš - przekonuje poseł Ireneusz Raœ, członek władz krajowych PO.
Ale działacze społeczni i zwišzkowi przekonujš, że to tylko pretekst do ograniczania podstawowej wolnoœci obywatelskiej - prawa do publicznego wyrażania swoich poglšdów. - Jestem w stanie sobie wyobrazić, że na wieœć o antyrzšdowej manifestacji natychmiast partyjna młodzieżówka zgłasza pikietę w tym samym miejscu, a władza pod pretekstem, że to zgłoszenie było wczeœniejsze, zakazuje opozycji jej zorganizowania - wytyka Marek Lewandowski, rzecznik „Solidarnoœci”. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Oburzeni internauci jako przykład łamania praw człowieka i zamach na wolnoœć słowa wskazujš też działania państwa wobec Roberta Frycza, twórcy strony Antykomor.pl, na której kpił z prezydenta Bronisława Komorowskiego. W pištek został skazany na 15 miesięcy ograniczenia wolnoœci za znieważenie prezydenta. W maju ubiegłego roku do mieszkania młodego człowieka wtargnęli funkcjonariusze ABW. Został potraktowany jak groŸny terrorysta, funkcjonariusze przeszukali jego mieszkanie, zabrali laptopa i cyfrowe noœniki danych. Partia rzšdzšca już wczeœniej miała zakusy na ograniczanie wolnoœci słowa. Dwukrotnie koalicja PO - PSL próbowała doprowadzić do wprowadzenia cenzury Internetu. Pierwszy raz przy okazji prac nad ustawš hazardowš, gdy urzędnicy Tuska chcieli wprowadzić rejestr stron zakazanych. Dawał on urzędnikom możliwoœć dowolnego blokowania stron, o których uznaniowo decydowaliby, że zawierajš treœci sprzeczne z prawem. Drugi raz przy okazji nowelizacji ustawy medialnej. Próbowano wtedy wprowadzić obowišzek rejestracji stron, na których umieszczano filmy wideo. Pełnš kontrolę nad tym miałaby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, w której większoœć majš ludzie rekomendowani przez PO. W obu przypadkach protesty internautów okazały się czasowo skuteczne. - Mamy do czynienia z próbami ograniczania praw obywatelskich czy lekceważenia społecznych inicjatyw. Lekceważone sš konsultacje społeczne, obywatelskie projekty ustaw. No i nie można zapomnieć o tzw. poprawce Rockiego - mówi „Rz” Katarzyna Sadło, prezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. We wrzeœniu 2011 r., póŸno w nocy Senat przyjšł poprawkę do ustawy o dostępie do informacji publicznej zgłoszonš przez senatora PO Marka Rockiego. Dawała ona urzędnikom pretekst do odmowy udzielenia informacji publicznej „ze względu na ważny interes państwa”. A Sejm jš przyjšł, mimo że organizacje pozarzšdowe i media wskazywały, że doprowadzi ona do blokady informacji o działaniach przedstawicieli organów władzy. W kwietniu 2005 r. Trybunał Konstytucyjny uznał nowelizację za sprzecznš z konstytucjš. Jednak tajemnicš poliszynela jest, że PO wznowiła nad niš prace. Kilka miesięcy temu konsultacje społeczne dotyczšce zmian w tej ustawie organizował minister Michał Boni. Próbom ograniczenia praw obywatelskich towarzyszy coraz większa inwigilacja społeczeństwa przez policję i służby specjalne. Jak informowała w pištek „Gazeta Wyborcza”, tylko w ubiegłym roku łšcznie ok.  tys. razy dziennie policja, służby specjalne, prokuratury i sšdy zwracały się do operatorów telekomunikacyjnych o udostępnienie billingów. Łšcznie złożono1,8 miliona wniosków. - Problemem jest nie tylko to, co rzšd robi, ale też czego nie robi. Wielokrotnie bowiem premier Tusk obiecywał, że ureguluje na przykład poprzez ustalenie zakresu spraw, w których byłoby to możliwe, kwestie dostępu do billingów, ale nigdy tego nie zrobił - mówi dr Adam Bodnar, członek zarzšdu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W 2010 r. policja i pozostałe służby skierowały wnioski o zgodę na podsłuchiwanie rozmów wobec 6723 osób. Dane za rok ubiegły nie sš znane. Ale niedawno w rozmowie z dziennikarzami „Wprost” syn premiera Michał Tusk miał ponoć powiedzieć, że jego ojciec obawia się, iż sam jest podsłuchiwany. Lekceważone sš konsultacje społeczne i obywatelskie projekty ustaw Warto też przypomnieć, że już w 2009 r. koalicja PO - PSL przepchnęła nowelizację ustawy o zarzšdzaniu kryzysowym, w której znalazł się - jak alarmowała wówczas „Rz” - przepis umożliwiajšcy ABW dostęp do dokumentów i informacji w firmach zarzšdzajšcych tzw. infrastrukturš krytycznš: energetykš, wodocišgami, transportem i telekomunikacjš. - Znamienne jest, że to wszystko dzieje się z inicjatywy partii, która idšc do wyborów, na sztandarach miała hasło wolnoœci - komentuje dr Jacek Kloczkowski, politolog z Oœrodka Myœli Politycznej. Jego zdaniem sytuacja staje się niepokojšca. - Jeszcze za wczeœnie, żeby bić na alarm, ale media powinny sytuację monitorować - mówi.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL