Polityk PSL skazany

aktualizacja: 12.09.2012, 08:46
Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

Wrocławski sąd uznał, że dolnośląski działacz PSL i prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej Leszek Grala przekroczył uprawnienia przy przyznawaniu dotacji unijnych z programu "Mój szef to ja"

Grala (życzy sobie, aby podawać jego pełne dane) został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.
Grala (życzy sobie, aby podawać jego pełne dane) został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.
Na taką samą karę sąd skazał również w tej sprawie byłą wiceprezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej Bożenę R. Oboje mają również zakaz zajmowania stanowisk w urzędach publicznych związanych z przyznawaniem dotacji unijnych przez pięć lat. Wcześniej dobrowolnie poddał się karze trzeci oskarżony Jerzy G., b. koordynator programu unijnego. Prokuratura zarzucała mu przyjęcie 15 tys. zł łapówki w zamian za rozstrzygnięcia korzystne dla uczestników projektu.
Na taką samą karę sąd skazał również w tej sprawie byłą wiceprezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej Bożenę R. Oboje mają również zakaz zajmowania stanowisk w urzędach publicznych związanych z przyznawaniem dotacji unijnych przez pięć lat. Wcześniej dobrowolnie poddał się karze trzeci oskarżony Jerzy G., b. koordynator programu unijnego. Prokuratura zarzucała mu przyjęcie 15 tys. zł łapówki w zamian za rozstrzygnięcia korzystne dla uczestników projektu.
Natomiast Leszka Gralę i Bożenę R. prokuratura oskarżyła o to, że od października 2008 r. do kwietnia 2009 r. wielokrotne przekroczyli uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści przez uczestników unijnego projektu "Mój szef to ja". Oskarżeni, głównie Grala, wskazywali osoby, które miały otrzymać dotację z Unii Europejskiej na rozpoczęcie własnej działalności. W ten sposób - zdaniem prokuratury - do uczestników projektu miało trafić ok. 392 tys. zł.
Natomiast Leszka Gralę i Bożenę R. prokuratura oskarżyła o to, że od października 2008 r. do kwietnia 2009 r. wielokrotne przekroczyli uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści przez uczestników unijnego projektu "Mój szef to ja". Oskarżeni, głównie Grala, wskazywali osoby, które miały otrzymać dotację z Unii Europejskiej na rozpoczęcie własnej działalności. W ten sposób - zdaniem prokuratury - do uczestników projektu miało trafić ok. 392 tys. zł.
Jak powiedział po ogłoszeniu wyroku prokurator Bartosz Pęcherzewski, z sześciu grup szkoleniowych wyeliminowano 1265 osób. Natomiast dotację unijną otrzymało 31 osób, z czego 25 to byli znajomi i rodzina oskarżonych. Chodziło o kwoty do 40 tys. zł oraz 10 tys. zł dla każdej osoby, która dotację otrzymała.
Jak powiedział po ogłoszeniu wyroku prokurator Bartosz Pęcherzewski, z sześciu grup szkoleniowych wyeliminowano 1265 osób. Natomiast dotację unijną otrzymało 31 osób, z czego 25 to byli znajomi i rodzina oskarżonych. Chodziło o kwoty do 40 tys. zł oraz 10 tys. zł dla każdej osoby, która dotację otrzymała.
Według przewodniczącej składu sędziowskiego Magdaleny Krośnickiej Grala osobiście wskazywał osoby do projektu "Mój szef to ja". Natomiast Bożena R. wykonywała polecenia, bowiem przede wszystkim - zdaniem sądu - bała się swojego szefa i była wobec niego lojalna. - Bożena R. nie chciała zaszkodzić oskarżonemu swoimi wyjaśnieniami - mówiła sędzia.
Według przewodniczącej składu sędziowskiego Magdaleny Krośnickiej Grala osobiście wskazywał osoby do projektu "Mój szef to ja". Natomiast Bożena R. wykonywała polecenia, bowiem przede wszystkim - zdaniem sądu - bała się swojego szefa i była wobec niego lojalna. - Bożena R. nie chciała zaszkodzić oskarżonemu swoimi wyjaśnieniami - mówiła sędzia.
Obrońca Leszka Grali mec. Krzysztof Budnik powiedział, że jego klient będzie odwoływać się od wyroku. Nie zamierza również rezygnować z zajmowanych przez siebie stanowisk czy funkcji, bowiem wyrok nie jest prawomocny, a to oznacza - jak mówił mec. Budnik - że jego klient jest niewinny.
Obrońca Leszka Grali mec. Krzysztof Budnik powiedział, że jego klient będzie odwoływać się od wyroku. Nie zamierza również rezygnować z zajmowanych przez siebie stanowisk czy funkcji, bowiem wyrok nie jest prawomocny, a to oznacza - jak mówił mec. Budnik - że jego klient jest niewinny.
Leszek Grala pod koniec sierpnia został wybrany na szefa dolnośląskich struktur PSL. Jednak po opublikowanie tego tekstu rp.pl otrzymała informację, że wybór był nieskuteczny, a posługiwanie tym tytułem bezprawne. Partia poinformowała o wszczęciu procedury wykluczenia go ze swoich szeregów.
Leszek Grala pod koniec sierpnia został wybrany na szefa dolnośląskich struktur PSL. Jednak po opublikowanie tego tekstu rp.pl otrzymała informację, że wybór był nieskuteczny, a posługiwanie tym tytułem bezprawne. Partia poinformowała o wszczęciu procedury wykluczenia go ze swoich szeregów.

POLECAMY

KOMENTARZE