Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kultura

Dialog rzemiosła z designem

Szewc w swoim zakładzie z Jackiem Kołodziejskim
Fotorzepa, Bartek Warzecha Bartek Warzecha
Szeœciu rzemieœlników, szeœciu designerów, szeœć obiektów. Fundacja Form i Kształtów realizuje w ramach festiwalu Przemiany projekt „6X6", który ma zwrócić uwagę na niedocenianš pracę szewców, szklarzy czy krawców
Artykuł z tygodnika "Przekrój" W każdym zakamarku warszawskiego Powiœla – niegdyœ biednej dzielnicy portowo-fabrycznej – można znaleŸć jakiœ zakład rzemieœlniczy. Niektóre sš zapomniane, inne – odwiedzane przez stałych bywalców – dobrze prosperujš. Żaden z nich nie rzuca się jednak w oczy, bo rzemiosło nie jest promowane, a z powodu rozwoju technologii wiele zawodów przestaje być potrzebnych. Ludzie coraz rzadziej robiš coœ na miarę, zwykle kupujš gotowe rzeczy. Niezbyt oryginalne i szybko się psujšce. Takie, które – gdy się zużyjš – po prostu się wyrzuca, zamiast reperować. Rzemieœlnicy nie sš zatem doceniani, a ich zawód nie wišże się z wysokš pozycjš społecznš. – Niewiele osób koncentruje się na tym, żeby własnoręcznie coœ wykonać, nie szanuje się ludzi, którzy posiadajš takie umiejętnoœci – mówi Iza Rutkowska, autorka i kuratorka projektu „6X6". – Dużš nierównowagę sił można dostrzec już w traktowaniu rzemieœlników i osób wykonujšcych prace „kreatywne", np. designerów. Ci pierwsi traktowani sš gorzej i często niegodnie w stosunku do tego, ile warta jest ich praca. Pocišga to za sobš wiele konsekwencji. Niewielu jest ludzi, którzy chcš uczyć się zawodu. Większoœć chce iœć na studia, wybierajš kierunki niedajšce twardych umiejętnoœci. Coraz mniej ludzi potrafi dziœ zrobić rzeczy namacalne. W projekcie „6x6" chodziło o to, żeby przełamać pewne stereotypy, docenić prace rzemieœlników, którzy dostarczajš nam ułatwiajšce życie usługi i przedmioty, ale również poznać historię ich zakładów oraz osobowoœć ich właœcicieli. Zadanie poznania tych historii i opowiedzenia ich przez stworzone w zakładach instalacje dostali projektanci.

Oœmielacz społeczny

Z Izš Rutkowskš spotkałam się w jednej z najstarszych warszawskich klubokawiarni – Chłodna 25. Nie przez przypadek. To œwietne miejsce na porozmawianie o tym, czym jest projektowanie interakcyjne. A właœciwie pewna mutacja działań „site specific", czyli takich, które sš tworzone dla konkretnego miejsca. Chodzi o to, by nadać mu nowe znaczenie, by mobilizować ludzi – użytkowników tej przestrzeni – do dialogu, wykorzystujšc lokalne narracje. Tworzyć platformę wymiany doœwiadczeń i wspólnych działań zarówno dla twórców, jak i obserwatorów kultury. Celem projektów realizowanych w Fundacji Form i Kształtów jest często tworzenie razem z ludŸmi, wykonanie ręcznie jakiegoœ obiektu. Taki „oœmielacz", jak go okreœla Rutkowska. – Ludziom łatwiej jest nawišzać kontakt, kiedy majš pretekst do wspólnych działań. Ze sztukš jest tak samo jak ze wspólnym gotowaniem kolacji. Ludzie sš razem w jakimœ jednym miejscu, nie znajš się, sš skrępowani, ale majš cel, robiš razem obiekt „hand made". Wymieniajš się różnymi doœwiadczeniami, poznajš się i oœmielajš – opowiada Rutkowska. Projekty Fundacji Form i Kształtów często służš do rozwišzywania konfliktów społecznych. Takim projektem była „Wyprzedaż" zorganizowana w maju w klubokawiarni Chłodna 25. Chodziło o mediacje w sporze pomiędzy właœcicielem kawiarni a wspólnotš mieszkaniowš, której przeszkadzał hałas generowany przez goœci lokalu. Sytuację dodatkowo utrudniły media, tworzšc wizerunek „strasznej, nieprzyjaznej wspólnoty". Zupełnie nie odpowiadało to Grzegorzowi Lewandowskiemu z Chłodnej. Nie chciał być przeciwko mieszkańcom, ale ciężko było mu zdobyć ich przychylnoœć. – „Wyprzedaż" była nietypowa. Stworzyliœmy model kawiarni z papieru we współpracy z pracownikami lokalu. Zarówno jedzenie, meble, jak i właœciciel lokalu mieli swoje papierowe odpowiedniki. Wspólnota z kolei pomogła w przygotowywaniu papierowego szyldu reklamujšcego akcję. Mieszkańcy eksponowali litery ułożone w hasło „wyprzedaż" na swoich balkonach. Wspólne wykonywanie papierowych obiektów ułatwiło dialog. Na wyprzedaży w kawiarni pojawiła się częœć mieszkańców. Nie wszyscy. Zawsze znajdzie się ktoœ, kto nie chce się przyłšczyć. Ale częœć tak. I to zawsze trochę otwiera – mówi Iza. Zachęca również do zmiany przyzwyczajeń, sposobu myœlenia, jak w przypadku „Grzybobrania" albo „Wędkowania", gdzie obiekty i przestrzeń sš tylko pretekstem lub majš wymiar edukacyjny jak „Teren budowy", który jest realizowany w małych miasteczkach i pozwala ich mieszkańcom dowiedzieć się czegoœ więcej o ich otoczeniu.

Pajęczyny, Afryka i magiczny klucz

Wiele metod działania Fundacji Form i Kształtów zostało użytych podczas projektu „6x6". Wœród zaproszonych projektantów znaleŸli się Anna Piwowar, Beton, czyli Marta i Lech Rowińscy, Gosia Rygalik, Jacek Kołodziejski i Robert Czajka. Wœród rzemieœlników sš szewc, szklarz, krawcowa, właœcicielka magla, tokarz i stolarz (nie chcieli podać swoich nazwisk). Sš różni – inaczej widzš swojš pracę, majš inne pomysły. – To jest zabawne, bo każdy z projektantów zaczynał prace nad projektem z gotowym pomysłem, jednak pod wpływem miejsca, sytuacji i rozmów z rzemieœlnikami projekt stopniowo ewoluował. Robert Czajka na przykład długo zdobywał zaufanie szklarza, który do jego pomysłów podchodził z dystansem. W końcu udało się stworzyć projekt „Uniwersalnego lustra", które będzie można podziwiać przed zakładem szklarza – opowiada Rutkowska. Niektóre pomysły narzucały się same. Jak w przypadku stolarza, z którym pracuje kuratorka. Pan Bogdan przez 20 lat był zatrudniony w teatrze. Budował scenografie. Przy tym jest zbieraczem, kolekcjonuje przedmioty, które przynoszš mu ludzie – zakurzone stare talerze z Belgii, meble odnalezione na œmietniku i przerobione zbroje. Wszystko to znajduje się w artystycznym nieładzie, poroœnięte pajęczynami – „w takim ogarniętym bałaganie" – jak to okreœla. Wspólnie postanowili więc tę swojš magicznš przestrzeń uczynić scenš, w której przedmioty grajš główne role. Nieco trudniej było z szewcem. Z poczštku nie był przekonany do całego przedsięwzięcia. Ma 80 lat i już od dawna nie robi obuwia na zamówienie. Tylko je naprawia. Czasem ludzie przynoszš mu buty i nigdy po nie nie wracajš, więc leżš tu całe lata. Dlatego w końcu z Jackiem Kołodziejskim wymyœlili, że jedna z pozostawionych par będzie pretekstem do dyskusji o estetyce, modzie i prywatnych upodobaniach. Wspólnie chcš przerobić buty w taki sposób, żeby właœciciel zechciał po nie wrócić. Œwietnie dogadały się Anna Piwowar z właœcicielkš magla. Okazało się, że pani Teresa skończyła afrykanistykę na Uniwersytecie Warszawskim, zna suahili i podkładała głos Mei w filmie „W pustyni i w puszczy" Władysława Œlesickiego z 1973 r. Pani Teresa nauczyła Anię krochmalić, dała jej komplety poœcieli zostawionych przez klientów, żeby mogła ćwiczyć w domu. A Afryka stała się inspiracjš do wykonania instalacji w zakładzie. Z wykrochmalonych œcinków pani Teresa z Aniš stworzyły figurki afrykańskich zwierzšt. Coœ w rodzaju origami. Wymyœliły, by zrobić gablotę na numerki, które przyczepia się do oddawanej do magla poœcieli. Jeszcze inaczej było w przypadku krawcowej. To projekt, który jest odpowiedziš na rzeczywistš potrzebę. Gosia Rygalik zaprojektowała gablotę na nici, która usprawni działania, a przy okazji będzie stałym elementem pracowni i pretekstem do stworzenia kolejnego obiektu. Marta i Lech Rowińscy razem ze œlusarzem skonstruowali klucz, który otwiera wszystkie drzwi. Wszystkie projekty będzie można oglšdać między 3 a 9 wrzeœnia 2012 r., odwiedzajšc zakłady rzemieœlnicze zamienione na czas festiwalu w minigalerie. Program festiwalu Przemiany: www.przemianyfestiwal.pl
ródło: Przekrój

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL