Publicystyka
Kryptonim "WO"
Pisarz Włodzimierz Odojewski był w latach 60. tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa – ustaliła na podstawie archiwów Instytutu Pamięci Narodowej Joanna Siedlecka. W czwartek ukaże się jej nowa książka – "Kryptonim "Liryka". Bezpieka wobec literatów", której jeden z rozdziałów poświęcony jest działalności kryptonimowanego przez SB jako "WO", "WOd" lub "W" Odojewskiego.
Skomentuj na blog.rp.pl
Nie zachowała się wprawdzie teczka pracy "WO", ale Siedlecka odnalazła w innych zbiorach dotyczących innych osób 15 raportów z rozmów prowadzonych z Odojewskim. Ocalał też protokół z pozyskania współpracownika oraz karty z nazwiskami jego oficerów prowadzących i oficerów kontrolujących sprawę.
Na pokrycie kosztów
W książce "Kryptonim "Liryka"" zreprodukowane są również dwa dokumenty podpisane ręką Włodzimierza Odojewskiego: zobowiązanie z 25 lutego 1964 roku do zachowania w tajemnicy rozmów z esbekami, a także pokwitowanie z 16 września 1964 r. na 1000 zł, które przekazali mu funkcjonariusze.
Pozyskanie przez SB 34-letniego znanego już pisarza, kierownika Studia Współczesnego Teatru Polskiego Radia, było sukcesem bezpieki. W raporcie zaakcentowane zostało, że "zdobycie "WO" było dużą wartością operacyjną, ponieważ znany był w środowisku z liberalnych poglądów".
Prowadzący go esbek porucznik Krzysztof Majchrowski, stwierdził, że "WO" był "do kontaktów z SB chętnie ustosunkowany, dostarczył szereg cennych danych (...) Przyjmował do wiadomości sprecyzowane zadania i był obowiązkowy w ich realizacji". W ocenie bezpieki Odojewski podjął współpracę, bo "w przeciwnym wypadku zagrożone zostałyby jego swobodne kontakty z Zachodem".
Według ustaleń Joanny Siedleckiej "WO" przekazywał informacje dotyczące głównie zachodnich powiązań pisarzy z tłumaczami i wydawcami, ale również sądy o sytuacji w kręgu literatów, a także charakterystyki osób z tego środowiska.
Nie mówił, kto z kim sypia
Nie oszczędzał – czytamy w książce "Kryptonim "Liryka". Bezpieka wobec literatów" – swoich kolegów z radia, m.in. Jerzego Krzysztonia, jak również z redakcji "Współczesności", choćby Jerzego Sito, a także innych pisarzy, w tym tak znanych, jak Maria Dąbrowska, Jarosław Iwaszkiewicz, Antoni Słonimski.
Odojewski nie mówił, kto z kim sypia, ale mimo to szkodził, bo od pisarzy wybitnych wymagamy więcej, a poza tym nawet niewinne informacje budowały przekonanie o wszechwiedzy SB, dostarczały jej danych o "figurantach". Eliminowały też potencjalnych konkurentów "WO" na rynkach zagranicznych.
Autorka "Kryptonimu "Liryka"" zwraca uwagę, że "WO" informował bezpiekę o stosunkach panujących w jego miejscu pracy, czyli w Polskim Radiu. I choć podkreślał, że "cieszył się sympatią Sokorskiego, który go popierał, wysyłał za granicę, ale informował SB i o nim. O dokonywanych przez prezesa niekorzystnych zmianach programowych, cięciach finansowych, usuwaniu niewygodnych ludzi, zawieraniu niekorzystnych umów, np. z radiofoniami krajów demokracji ludowej, w wyniku których nie płacą honorariów autorom polskim".
W trakcie zjazdu ZLP – raportował Majchrowski – "WO" spotykał się z nim, "przekazując istotne informacje o zachowaniu się i kuluarowych komentarzach interesujących nas literatów".
Obciążał też zachodnich tłumaczy, między innymi Wandę Buchman i, szczególnie, Heinricha Kuntsmanna. Gdy w 1965 roku wyjeżdżał służbowo do Wiednia, otrzymał zlecenie, "aby w prowadzonych rozmowach rozeznał, jakiego charakteru, na jakiej płaszczyźnie, czego i kogo dotyczą oraz jaką mają wymowę polityczną kontakty polskich pisarzy z zachodnimi wydawcami i tłumaczami. W umiejętny sposób miał rozmawiać na ten temat ze swoją tłumaczką Gerdą Hagenau, Oskarem Tauschinskim – tłumaczem literatury polskiej w Austrii oraz Wilhelmem Iohannysonem – właścicielem austriackiej agencji literackiej".
Pisał znakomite książki
20 grudnia 1968 roku SB zakończyła z Odojewskim współpracę. Wcześniej pisarz podpisał protest przeciw zdjęciu ze sceny "Dziadów" Mickiewicza, co się – komentuje Siedlecka – SB podobać nie mogło.
W 1971 r. po dłuższym zakazie wyjazdów zagranicznych Włodzimierz Odojewski otrzymał paszport. Na Zachodzie podjął pracę w Radiu Wolna Europa, w którym przez 22 lata prowadził dział kulturalno-literacki. "Dalsze piękne karty biografii Odojewskiego – pisze w zakończeniu rozdziału o twórcy "Zasypie wszystko, zawieje..." Siedlecka – już znamy".













