Amatorszczyzna w e-szkole

aktualizacja: 04.07.2012, 01:10
Progress Investments  to nazwa handlowa firmy Progress Framework sp. z...
Progress Investments to nazwa handlowa firmy Progress Framework sp. z o.o. Na tej stronie internetowej firma chwali się kapitałem założycielskim w wysokosci 700 tys. W witrynie internetowej, gdzie reklamuje się jako partner technologiczny e-podręcznika, podaje kapitał o wysokości ponad 1,2mln zł
Foto: Rzeczpospolita

Firma odpowiedzialna  za wdrażanie e-podręcznika nie ma odpowiedniego doświadczenia

Partnerem technologicznym wartego 45 mln zł projektu e-podręcznik ma zostać firma, która prowadzi nieprzejrzystą politykę informacyjną dotyczącą finansów, jest nieznana w branży e-learningu, najprawdopodobniej nie ma kadry i zasobów, aby ten projekt zrealizować – wynika z ustaleń „Rz".
W połowie czerwca Ośrodek Rozwoju Edukacji, agenda podległa MEN, ogłosił wyniki naboru partnerów projektu systemowego „e-podręczniki kształcenia ogólnego". Partnerem technologicznym została wrocławska firma Progress Framework sp. z o.o. Ma opracować, zrealizować i wdrożyć spójną koncepcję informatycznego rozwiązania technologicznego i funkcjonalnego (platformy) do tworzenia i upowszechniania e-podręczników. Przeprowadzić szkolenia użytkowników platformy i opracować kursy e-learningowe dotyczące sposobu obsługi systemu.

Bliskie kontakty

Sprawdziliśmy zwycięzcę wyłonionego przez ORE. Więcej jest wokół niej wątpliwości niż pewników.
Wyszukiwarka internetowa pozycjonuje ją jako firmę, która zajmuje się pośrednictwem przy sprzedaży... jednostek inwestycyjnych. Dopiero po ogłoszeniu wyników konkursu przez ORE Progress uruchomił drugą stronę internetową, w której chwali się doświadczeniem w e-learningu. Czytamy tam, że zespół tej powstałej pod koniec 2007 r. spółki nad kursami, testami i ćwiczeniami interaktywnymi pracuje już od 1998 r.
Podaje też kilka aplikacji internetowych, które były wykorzystywane w ogólnopolskich akcjach edukacyjnych. Tyle tylko, że wszystkie te zlecenia zostały przygotowane dla jednej fundacji – Centrum Edukacji Obywatelskiej. Co ciekawe, związana jest z nią też obecna wiceminister edukacji Joanna Berdzik, która odpowiada za program „Cyfrowej szkoły". Berdzik, zanim została wiceministrem, była dyrektorem ORE, które teraz zorganizowało konkurs na e-podręcznik. Wcześniej przez trzy lata, od 2007 do 2010 r., była dyrektorem Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty prowadzonych przez Centrum Edukacji Obywatelskiej.
Firmy Progress Framework nie udało nam się też znaleźć w żadnym z rankingów podmiotów zajmujących się e-learningiem. Niepokojące dane dostarcza za to KRS. Wynika z nich, że ostatnie sprawozdanie finansowe firma złożyła za 2008 r. Dane KRS odnośnie do kapitału zakładowego nie korespondują także z tym, czym firma chwali się na stronie internetowej. Podaje tam wyższy o kilkaset tysięcy zł kapitał, niż wynika  z dokumentów złożonych w rejestrze. A to jest niezgodne z kodeksem prawa handlowego, który jasno precyzuje, że podwyższenie kapitału zakładowego następuje z chwilą wpisania do rejestru.

Zawiodła księgowa

Udało nam się także ustalić, że Progress w ubiegłym roku jako członek konsorcjum brał udział w konkursie na organizacje kursów e-learningowych ogłoszonym przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Zlecenie było warte ok. 400 tys., konsorcjum jednak odpadło. Z nieoficjalnych informacji wynika, że powodem był brak specjalistów.
O szczegóły działalności Progress Framework zapytaliśmy wiceprezesa zarządu Wieńczysława Dębińskiego. Gdy dociekaliśmy, dlaczego firma nie składa sprawozdań finansowych, stwierdził, że musi to sprawdzić, i poprosił o pytania e-mailem. Ostatecznie przekonuje, że wszystkie zaległe sprawozdania zostały zarejestrowane 29 czerwca, tj. dwa tygodnie po ogłoszeniu wyników konkursu przez ORE. – Wyjaśniamy, dlaczego nie ma ich w rejestrze z firmą, która zajmuje się naszą księgowością – mówi nam Dębiński.
Zasłaniając się tajemnicą handlową, nie odpowiada, ilu pracowników i na jakich stanowiskach zatrudnia, jakie są obroty jego firmy za ubiegły rok.

MEN milczy

Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że firma zatrudnia pięciu pracowników, wśród których nie ma np. grafika komputerowego. Mimo to ORE przyznało jej w konkursie maksymalną punktację. Polegli w nim natomiast e-learningowi potentaci działający w tej branży od wielu lat i mający w swoim portofolio współpracę z największymi na świecie koncernami. W rozmowie z nami (rozmówcy proszą o anonimowość, trwa w tej chwili procedura odwoławcza, którą wszczęto po skargach oferentów) opowiadają o innych kontrowersyjnych sytuacjach w związku z tym konkursem. – Dopiero po otwarciu kopert komisja ustaliła liczba punktów, jakie można zdobyć – mówi nam jeden z rozmówców. Tymczasem nawet wewnętrzne wytyczne MEN mówią, o tym, że „wykonawca składając ofertę winien być w stanie przewidzieć liczbę punktów, jaką może otrzymać za poszczególne kryteria oceny ofert. Znaczenie przypisywane poszczególnym kryteriom powinno być zatem znane oferentom jeszcze przed sporządzeniem ofert".
Drugi z naszych rozmówców wskazuje, że w komisji konkursowej zasiadała osoba, która z niewyjaśnionych przyczyn nie została ujęta w protokole  opisującym procedurę wyłaniania partnera. Jest to osoba związana z branżą e-learningową. Może zatem stanowić konkurencję w stosunku do firm startujących w konkursie, a miała wgląd do poufnych informacji.
Do sprawy przez dziewięć dni, mimo naszych wielokrotnych próśb, nie odniósł się ani MEN, ani ORE.

POLECAMY

KOMENTARZE