Strefa zdekomunizowana

aktualizacja: 03.06.2012, 19:11
Piotr Zychowicz (znany obecnie jako zdrajca Polski)
Piotr Zychowicz (znany obecnie jako zdrajca Polski)
Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Rosyjscy kibice z czerwonymi gwiazdami nie powinni mieć wstępu na Euro. Tak samo jak kibice niemieccy ze swastykami - przekonuje publicysta „Rzeczpospolitej"

Polsko-rosyjskie krótkie spięcie w sprawie symboli komunistycznych na Euro 2012 wywoływać musi rumieniec wstydu. Przypomnijmy: kilka dni temu zastępca ambasadora RP w Moskwie Jarosław Książek podczas spotkania z rosyjskimi dziennikarzami przytomnie ostrzegł, że sierpy i młoty są w naszym kraju niemile widziane.
Natychmiast rozpętała się burza. Z ostrym oświadczeniem i żądaniem „wyjaśnień" wystąpiło moskiewskie MSZ. Minister sportu Witalij Mutko zarzucił Polsce, że „sztucznie podgrzewa atmosferę" i prowokuje kibiców z Rosji do protestów. Stowarzyszenie rosyjskich fanów jak na komendę zapowiedziało, że w odpowiedzi na „polską prowokację" zorganizuje „czerwony marsz" ulicami Warszawy.
Jak na to wszystko zareagował polski rząd? Zamiast stanąć po stronie swojego dyplomaty, Warszawa - co już staje się tradycją w relacjach z naszym wschodnim partnerem - oczywiście przeraziła się i ugięła. MSWiA oświadczyło, że podczas Euro nasze służby „będą tolerancyjne", a MSZ zapewniło rosyjskie władze, że „zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem symbolika komunistyczna nie jest przedmiotem sankcji karnych".

Artykuł 256

Stwierdzenie to wydaje się mocno dyskusyjne. Zgodnie z artykułem 256 kodeksu karnego „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch".
O ile mi wiadomo, Polska nadal stoi na stanowisku, że bolszewizm był systemem totalitarnym. Kibice z Rosji, którzy na naszych stadionach będą paradować z sierpami, młotami czy wizerunkami Stalina, złamią prawo. Na chłopski rozum jest to bowiem właśnie „propagowanie totalitaryzmu".
Jako laik zwróciłem się jednak z tą sprawą do  warszawskiego adwokata Macieja Kijasa. - Zgodnie z poglądem Sądu Najwyższego propagowanie w rozumieniu art. 256 k.k. oznacza każde publiczne zachowanie, które stanowi upowszechnianie totalitarnego ustroju państwa podjęte w celu przekonania do niego. Posługiwanie się symbolami komunistycznymi na meczu w pozytywnym kontekście, na przykład na fladze, może być więc uznane w Polsce za przestępstwo - powiedział mi prawnik.
Sprawa wydaje się więc jednoznaczna. Wygląda więc na to, że obywatele Federacji Rosyjskiej zostali na czas trwania Euro zwolnieni przez nasze władze z respektowania obowiązującego na terenie Rzeczypospolitej prawa.

Szacunek do historii

Pal sześć jednak prawną stronę całej sprawy. Tu chodzi przecież nie o przepisy, ale o imponderabilia. O, przepraszam za górnolotne słowa, szacunek do samego siebie i własnej historii. Naprawdę mało jest narodów, które ucierpiały tak od komunizmu jak Polacy. Bolszewicy w latach 1917 - 1956 wymordowali setki tysięcy naszych rodaków, trzykrotnie najechali nasz kraj, zagrabili nam nasze Ziemie Wschodnie i na pół wieku pozbawili Polskę niepodległości.
W świetle tych wydarzeń historycznych postawa naszego rządu wydaje się godna pożałowania. A to, że Rosjan do obnoszenia się z sowieckimi symbolami na polskich ulicach zaprasza resort, na którego czele stoi człowiek, który jeszcze niedawno miał przy swoim domu napis „Strefa zdekomunizowana", co najmniej zaskakujące. Ależ ludzie się zmieniają!
Wyobraźmy sobie, że taka sama sytuacja miałaby miejsce z naszym sąsiadem zachodnim. Wyobraźmy sobie, że rząd Niemiec domagałby się - co jest oczywiście niemożliwe - przyznania swoim kibicom prawa do paradowania po Polsce ze swastykami, runami SS oraz wizerunkami Adolfa Hitlera. Czy wtedy także nasze władze nie miałyby nic przeciwko temu? To oczywiście pytanie retoryczne.
To, że we Francji czy Holandii - które nigdy nie zaznały koszmaru „wyzwolenia" przez Armię Czerwoną - stosuje się nierówną miarę wobec obu zbrodniczych totalitaryzmów, nikogo już nie dziwi. Ale to, że taką nierówną miarę stosują Polacy, potomkowie oficerów zgładzonych w katyńskim lesie, jest po prostu bezbrzeżnie smutne.
Wspominałem, że naród Polski jest jednym z najbardziej dotkniętych przez bolszewizm. Jest jednak naród, który wycierpiał pod komunistycznym jarzmem znacznie więcej. Tym narodem są Rosjanie. Jeżeli u siebie w domu, we własnym kraju, część Rosjan chce gloryfikować własnych morderców - proszę bardzo. To nie nasza sprawa. Nie ma jednak wystarczająco ważnych powodów, żebyśmy im pozwalali robić to w Polsce.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE