Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kolekcje

Milion dolarów za polskiego dukata

Rzeczpospolita
Rozmowa z Robertem Buczakiem z Warszawskiego Centrum Numizmatycznego
[b]Rz: Na aukcji w nowojorskiej firmie Stack’s ostatnio za rekordowš kwotę 1,38 mln dolarów (cena wywoławcza 750 tys. dolarów) sprzedano polski dukat Zygmunta III Wazy. Czy ten budzšcy sensację fakt, o którym na bieżšco informowaliœmy, może spowodować wzrost cen polskich numizmatów?[/b] Robert Buczak: Od lat na œwiatowych rynkach obserwujemy wzrost cen wyjštkowych polskich numizmatów. Dukat Zygmunta III Wazy to obecnie najdroższa polska moneta. Jej cena nie jest niczym zaskakujšcym, bo moneta należy do najbardziej efektownych. Pochodzi z 1621 roku. Jest na niej piękny portret. Została wykonana przez Samuela Amona z Gdańska, jednego z najlepszych medalierów, jacy działali w Polsce. Sama jej wielkoœć robi wrażenie. Ma ok. 7 cm œrednicy, waży ok. 350 gramów. To nie była moneta obiegowa. W tym nominale wybito zaledwie kilka egzemplarzy. W œwiatowym handlu znane sš bodaj tylko dwie sztuki. Moneta taka znajduje się w Muzeum Czapskich w Krakowie. Na Zamku Królewskim w Warszawie prezentowana jest moneta o nominale 40 dukatów. Została kupiona w styczniu 1985 r. na aukcji w Bazylei za 142 tys. franków szwajcarskich.Nie sšdzę, żeby ten rekord aukcyjny spowodował wzrost cen. Rynek numizmatyczny jest dziœ wystarczajšco rozgrzany, choć nie za sprawš zabytkowych monet, lecz kolekcjonerskich numizmatów emitowanych przez NBP. Wystarczy, że telewizja, tak jak widzieliœmy ostatnio, pokaże w dniu emisji nowej monety kilometrowe kolejki przed NBP, a już cena na rynku wtórnym roœnie. Te kolekcjonerskie monety sš masowo poszukiwane przede wszystkim przez drobnych ciułaczy, którzy kupujš je np. za 90 zł i od ręki sprzedajš za 300 zł. Jest to rodzaj gry finansowej. Najczęœciej biorš w niej udział ludzie, którzy wcale nie sš kolekcjonerami. Ale po latach mogš z nich wyrosnšć prawdziwi numizmatycy. W sumie NBP propaguje kolekcjonerstwo i jest to pozytywne zjawisko. [b]Mówi się, że na nowojorskiej aukcji licytowało kilku kolekcjonerów z Polski.[/b]
Egzemplarz wystawiony w firmie Stack’s był już notowany na rynku. W 1980 roku został sprzedany za 120 tys. dolarów, a w 1989 roku proponowano go z cenš szacunkowš 250 tys. dolarów, lecz nie został sprzedany. Teraz kupił go chyba niemiecki antykwariusz. [b]Jaka jest przyczyna wzrostu cen?[/b] Œwiatowi antykwariusze zorientowali się już pod koniec lat 90. XX wieku, że w Polsce trwa istotne przewartoœciowanie rynku kolekcjonerskiego. W naszym kraju od XIX wieku chętnie zbierano numizmaty, ale przede wszystkim ze względu na ich wartoœć sentymentalnš i patriotycznš edukację. W czasach PRL drogie monety kupowały najczęœciej lub wyłšcznie muzea. Teraz na krajowym rynku liczš się tylko prywatni nabywcy. Dla nich najważniejsze sš uroda, rzadkoœć, stan, ponadnarodowa wartoœć numizmatów. Polscy prywatni kolekcjonerzy ogołocili œwiatowe rynki z poloników. [b]Wysoki popyt na polskie numizmaty na œwiecie to także zasługa Niemców i Rosjan.[/b] Kolekcjonerzy z zasady chętnie kupujš nie tylko narodowe monety, ale także krajów sšsiednich. Na przykład Rosjanie poszukujš polskich monet z czasów zaboru rosyjskiego, ale także monet np. Stefana Batorego czy Jana Kazimierza. Mniej więcej ok. 2000 roku nasze numizmaty zaczęły gwałtownie drożeć. Oferowano je już tylko na renomowanych œwiatowych aukcjach, a nie jak wczeœniej w antykwariatach. Ceny ładnych polskich talarów, które wczeœniej kosztowały równowartoœć 500 – 600 euro, wtedy wzrosły do 2 – 3 tys. euro lub więcej. Podobny skok cenowy dotyczył polskich dukatów. Ceny 5 – 10 tys. euro stały się normš. [b]Jak jest z podażš?[/b] Przy tak szerokim rynku zdobycie dobrych walorów jest trudne. Ceny talarów – jest to duża, efektowna srebrna moneta z portretem króla – wynoszš dziœ od kilkuset do kilku tysięcy euro. Jeœli dziœ na aukcji zgromadzę 10 talarów, jest to sukces. Jeszcze dziesięć lat temu miałem na aukcji 30 – 40 takich monet. Ich ceny rosnš. Talar Zygmunta III, wybity w 1628 roku w Bydgoszczy, w 1999 roku sprzedaliœmy za 1300 zł. Na naszej ostatniej aukcji w grudniu został kupiony za 7 tys. zł. Ten przykład można odnieœć do innych monet. Wzrost cen jest podobny. O zwiększajšcym się popycie œwiadczy powstawanie w kraju nowych firm numizmatycznych. W sumie co roku firmy np. z Poznania, Białegostoku, Gdańska, Gdyni, Szczecina i Warszawy organizujš ok. 12 stacjonarnych aukcji. Jest na nich wystawiany starannie wybrany towar, przeważnie ok. 1200 sztuk. Wyniku licytacji nie da się przewidzieć. To gra emocji. Ceny rosnš niekiedy irracjonalnie. [b]Czy aukcje internetowe zagroziły stacjonarnym?[/b] Między tymi formami sprzedaży nie ma konkurencji. One się uzupełniajš. Tak jest wszędzie na œwiecie. Sprzedaż przez Internet rzeczy drogich wišże się z różnymi zagrożeniami. Dlatego oferuje się tam numizmaty względnie tanie. Gwałtownie drożejš wybrane obiegowe monety PRL.Bito je ze słabego gatunku aluminium, uległy więc zniszczeniu. Nie sposób znaleŸć egzemplarze w menniczym stanie. Dlatego niepozorna złotówka z 1957 roku kosztuje nawet kilkanaœcie tysięcy złotych. W katalogu wyceniona jest na 6 tys. zł, ale za takš kwotę jej się nie znajdzie. Z kolei 50 groszy z 1967 i 1968 roku kupowane jest nawet po 4 tys. zł. Pięciozłotówka z 1958 r. może osišgnšć cenę 4 – 5 tys. zł. Na Zachodzie antykwariusze i kolekcjonerzy poszukujš już monet PRL, gdyż okazało się, że sš drogie. [b]Roœnie liczba fałszerstw.[/b] Gdy przybywa nowych zbieraczy, to normalne. W aukcjach bierze udział coraz więcej nowych klientów, nieznanych w œrodowisku. Zanim nauczš się numizmatyki, musi upłynšć wiele lat. Oni sš najbardziej narażeni na kupowanie falsyfikatów, zwłaszcza na ogólnych portalach internetowych. Na przykład z dziesięciogroszówki z 1973 roku fałszerz usuwa znak menniczy. Moneta staje się jednš z najrzadszych. Jej cena wynosi ok. 10 – 15 tys. zł. Poczštkujšcy zbieracz nie zauważy fałszerstwa. [b]Wydawanie monografii numizmatycznych przyczynia się do wzrostu popytu. Pana firma ([link=http://www.wcn.pl]www.wcn.pl[/mail]) wydała w 2002 roku ksišżkę Czesława Miłczaka o polskich banknotach.[/b] Monografie stajš się podstawowym Ÿródłem wiedzy, edukacji. Ukazanie się tej ksišżki spowodowało wybuch zainteresowania zabytkowymi banknotami. Jest już trzecie wydanie. Co roku wypuszczamy aktualny cennik. Teraz przygotowujemy monografię na temat najpopularniejszej monety kolekcjonerskiej, czyli tzw. trojaka, od panowania Zygmunta Starego do okresu rozbiorów. W tym czasie powstały dziesištki tysięcy typów trojaków, które kosztujš od kilkudziesięciu złotych do kilkudziesięciu tysięcy. Ermitaż dał nam zdjęcie unikatowego egzemplarza ze swoich zbiorów, podobnie zachodnie muzea.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL