Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Celebryci w Teatrze Roma

Katarzyna Zielińska i Kacper Kuszewski w spektaklu „Berlin czwarta rano" Teatru Roma
Michał Kulisiewicz/Teatr Roma
Ułożenie spektaklu z piosenek jest pozornie łatwe, ale rzadko kończy się sukcesem. Wyjštek: „Berlin czwarta rano" w Romie - pisze Jacek Marczyński
Ta moda rozprzestrzenia się na naszych scenach, bo dokucza kryzys. Premiery trzeba robić szybko i niedrogo, ale za to takie, które przycišgnš widzów. Przepis jest prosty: bierzemy trochę piosenek (najlepiej z tzw. ambicjami literackimi) i próbujemy z nich sklecić historyjkę z niby-akcjš. Potem angażujemy artystów z nazwiskami i w dwa tygodnie spektakl mamy gotowy. Zobacz galerię zdjęć W stolicy dzień po dniu odbyły się właœnie dwie premiery przyrzšdzone według tej receptury: „Szeœć i pół kobiety" w Studio oraz „Berlin czwarta rano" na nowej scenie Teatru Roma. Pierwsza pokazuje twórczoœć kontynuatorki tradycji francuskiej piosenki literackiej - Kanadyjki Lyndy Lemay. Druga odwołuje się do berlińskich kabaretów z pierwszych dekad XX stulecia. Oba przedstawienia dzieli artystyczna przepaœć, bo to, co proste, kryje w sobie liczne pułapki. Kłopoty często zaczynajš się już na etapie tłumaczeń tekstów. Rodzima piosenka literacka znajduje się u nas w zaniku, więc trudno o autorów mšdrych spolszczeń cudzego dorobku. I tak rodzš się piosenki potworki, jak te w „Szeœć i pół kobiety". Tłumaczka Katarzyna Działoszyńska nie tylko poległa przytłoczona ciężarem cišgłego wymyœlania obcych polszczyŸnie tzw. rymów męskich, ale też miała kłopoty z nazywaniem rzeczy prostych, stšd dziwolšgi słowne (trumny blat).
Na scenie Romy niemieckie tłumaczenia Artura Kożucha i Michała Chludzińskiego sšczš się w uszy widzów jak miód. Każda piosenka toczy się wartko, zaskakujšc zabawnymi skojarzeniami i efektownš pointš. Majšc takie tworzywo, można myœleć o stworzeniu spójnego spektaklu, w którym aktor będzie miał co zagrać, zwłaszcza gdy reżyser mu pomoże. Kobiece piosenki Lindy Lemay o samotnoœci, poszukiwaniu mężczyzny, tęsknoty za macierzyństwem, miłoœciach i rozstaniach Piotr Cieœlak postanowił przedstawić w Studio w konwencji babskiego spotkania. Panie siedzš na kanapie, wylewajšc żale na mężczyzn. Sprawiajš wrażenie, jakby wpadły na chwilę, by odœpiewać co swoje i pędzić na kolejnš chałturę. Bardziej doœwiadczone - Ewa Błaszczyk czy Joanna Trzepiecińska -  nie zadajš sobie trudu, by dopasować się do reżyserskiej koncepcji. Może uznały, że takowej w ogóle nie ma? Na scenie Romy œpiewajšcych wykonawców jest zaledwie dwoje -  Katarzyna Zielińska i Kacper Kuszewski -  ale wcieleń kilkanaœcie. Każda piosenka to aktorska etiuda, reżyser Łukasz Czuj i choreografka Paulina Andrzejewska zmusili ich do maksymalnego wysiłku: cišgłej zmiany wcieleń i konwencji: od surrealizmu po ciepły liryzm, od groteski po niemiecki ekspresjonizm. Katarzyna Zielińska i Kacper Kuszewski popularnoœć zdobyli dzięki telewizyjnym show i serialom, bardziej majš statut celebrytów niż poważnych aktorów. W spektaklu Romy w cišgu półtorej godziny udowadniajš, że sš absolutnymi profesjonalistami - z talentem i œwietnym warsztatem. W ich towarzystwie aktorskich umiejętnoœci nabyli także tancerze Anna Głogowska i kolejny ulubieniec plotkarskich portali -  Rafał Maserak. W dzisiejszych czasach teatralnej bylejakoœci tak perfekcyjny spektakl to nie tylko wydarzenie, ale po prostu ewenement. Jacek Marczyński
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL