Jak zarządzać wydatkami

Stary wartburg może być dobrą inwestycją

Rzeczpospolita
Rośnie zainteresowanie autami z czasów PRL. W Łodzi 12 stycznia odbędzie się w hali Moto Weteran Bazar (www.motoweteranbazar.com) największa w kraju kolekcjonerska giełda zabytkowych pojazdów.
Atrakcją będzie IX Wystawa Grup Rekonstrukcji Historycznej i Pojazdów Militarnych.
Organizator targów Jacek Kopczyński informuje, że w imprezie weźmie udział wielu producentów podzespołów do dawnych pojazdów. Kupimy wykonane według oryginalnych wzorów np. kopie opon do pojazdów wojskowych i cywilnych. Będą instalacje elektryczne w oplocie bawełnianym. Po ok. 15 zł za sztukę można będzie zdobyć archaiczne, wytwarzane współcześnie bezpieczniki z porcelitu.
Powodzeniem zapewne cieszyć się będą kopie tzw. symetrycznych szkieł do reflektorów polskich pojazdów wyprodukowanych przed 1950 rokiem. Warto uważać, bo niektórzy współcześni producenci na szkłach powielają także dawne znaki towarowe. Dlatego część kopii trudno odróżnić od oryginałów. Jacek Kopczyński: – Poszukiwane są dobre kopie szkieł. Kolekcjonerzy często zdejmują na rajdy cenne oryginalne szkła, aby nie uległy zniszczeniu, i zastępują je kopiami. Na targach zaprezentują się tzw. grupy rekonstrukcji historycznej. Są to stowarzyszenia kolekcjonerów, którzy gromadzą pamiątki militarne z określonej epoki. Jednocześnie, wykorzystując dzisiejsze repliki broni i umundurowania, inscenizują na poligonach fragmenty historycznych bitew. Na targach można będzie obejrzeć tzw. dioramy, czyli rodzaj inscenizacji jakiejś sytuacji bojowej z udziałem zabytkowych pojazdów. Jacek Kopczyński dostarczy do inscenizacji cztery zabytkowe motocykle, dziesięć samochodów wojskowych i armatę ze swojej kolekcji. Grupa Rekonstrukcji Historycznej Legion (www.grhlegion.tk) specjalizuje się w odtwarzaniu dziejów jednostek Wojska Polskiego z lat 1943-1945 oraz Armii Czerwonej. – Uszycie munduru polowego kościuszkowca kosztuje ok. 300 zł, czapkę kupimy za ok. 50 zł. Za aluminiowy odlew broni trzeba zapłacić ok. 50 zł, ale do tego za oryginalną kolbę dopłacimy nawet 120 zł. Odpowiednie wojskowe obuwie kosztuje od 150 do 200 zł – informuje Łukasz Suska z Legionu. Porad udzieli wybitny kolekcjoner Tomasz Skrzeliński (www.skrzelinski.com), ekspert w zakresie zabytkowych pojazdów. Podpowie m.in., jak najkorzystniej ubezpieczyć pojazd zarejestrowany jako zabytek techniki. Skrzeliński od lat popularyzuje wiedzę, jak bezpiecznie kupować zabytkowy pojazd, od czego zależy jego cena. Przy zakupie opłaca się korzystać z pomocy ekspertów licencjonowanych przez państwo. Ich nazwiska widnieją na regularnie aktualizowanej liście rzeczoznawców Ministerstwa Transportu (www.mt.gov.pl), znajdziemy je pod hasłem: „transport drogowy – pojazdy – rzeczoznawcy”. Pisemna ekspertyza dotycząca zabytku kosztuje ok. 450 zł plus koszty dojazdu fachowca. Skrzeliński wystawi na sprzedaż (65 tys. zł) samochód Durant produkowany w latach 1921 – 1932 w USA. Egzemplarz pochodzi z Kanady, jest po generalnym remoncie silnika i mechanizmów przeniesienia napędu, brał udział w polskich rajdach weteranów jesienią 2007, pali średnio 20 litrów na 100 km. Sensację wzbudzi kolekcjoner Bogusław Strzelecki z Będzina egzemplarzem unikatowego w świecie szwajcarskiego motocykla Motosacoche z lat 20. Większość kolekcjonerów ma ok. 60 lat. Zaczynali zbierać we wczesnych latach 70. Mają markowe pojazdy sprzed II wojny i z początków motoryzacji, które w PRL zdobyli zwykle za bezcen. Co dziś mogą kolekcjonować ich następcy? Na targach warto odwiedzić stoisko Piotra Warycha, który ma 27 lat, a zabytkowe pojazdy zbiera od dziesięciu lat. Ozdobą jego kolekcji jest m.in. wartburg 353. Takiego sprawnego wartburga w bardzo dobrym stanie można kupić za ok. 3 tys. zł. Na razie modele te nie budzą zainteresowania kolekcjonerów. Modne są pochodzące z tego samego okresu polskie fiaty 125p, które mają wysokie ceny – sprzedawane są nawet po ok. 7 tys. zł. Warych ma też kupionego za ok. 3 tys. zł mikrusa. Auto wymaga generalnego remontu, który pochłonie ok. 15 tys. zł. To nie znaczy, że gotowy egzemplarz można będzie sprzedać z zyskiem np. za 20 – 25 tys. zł. Na rynku w ogóle nie ma sprawnych mikrusów! Jednak gdy się pojawiały, miały ceny najwyżej od 10 do 12 tys. zł. Przy sprzedaży nie można odzyskać wysokich nakładów zainwestowanych w remont. Z roku na rok rośnie popyt na polskie zabytkowe pojazdy z czasów PRL, ale nie ma w kraju bogatych kolekcjonerów. Są to najczęściej biedni pasjonaci. Nasz rynek – potwierdza to ekspert Tomasz Skrzeliński – nadal opiera się na szukaniu cenowych okazji. Zamożni Polacy kupują pojedyncze egzemplarze, i to nie w celach kolekcjonerskich, lecz do reprezentacji lub rekreacji. Mikrus na pewno nie nadaje się do jazd rekreacyjnych. Trudno go prowadzić, bo ma niezsynchronizowaną skrzynię biegów. Piotr Warych: – Polski fiat 125p jest standardową konstrukcją. Natomiast wartburg 353 ma zdecydowanie ciekawsze od fiata rozwiązania konstrukcyjne, jakich nie znajdziemy w żadnym innym aucie z tamtych czasów. Dlatego ma dużą kolekcjonerską wartość, z czasem będzie poszukiwany i będzie drożał. Dziś zastanawiam się nad zdobyciem pierwszego modelu ukraińskiej tavrii i rumuńskiego oltcita. Kto chce rozbudzić w sobie pasję kolekcjonerską, powinien odwiedzić Muzeum Motoryzacji w Otrębusach, największą tego rodzaju placówkę w kraju (www.muzeum-motoryzacji.com.pl). Ciekawe jest też Muzeum Motoryzacji pod rondem Kaponiera w Poznaniu (www.aw.poznan.pl). Warto czytać miesięcznik „Automobilista”, który podaje terminy rajdów i giełd (www.automobilista.pl).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL