Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra

Włochy - uczestnicy Euro 2012

Dru­ży­na, która wyszła z mgły

Michał Kołodziejczyk 29-06-2012, ostatnia aktualizacja 29-06-2012 22:51
Mario Balotelli (w środku) wreszcie przestaje być groźny dla własnej drużyny, a zaczyna być niebezpieczny dla przeciwników
Mario Balotelli (w środku) wreszcie przestaje być groźny dla własnej drużyny, a zaczyna być niebezpieczny dla przeciwników
źródło: AFP
autor: GIUSEPPE CACACE

Wy­da­wa­ło się, że piłkarze z Italii oduczyli się pięknej gry. Na szczęście trener Cesare Prandelli miał inne zdanie

Kiedy Cesare Prandelli podejmował się pracy z reprezentacją, ostrzegał: sam awans na mistrzostwa Europy będzie sukcesem, trzeba zacząć pracę od początku.

Włosi właśnie wrócili z mundialu w RPA, gdzie zamiast bronić mistrzostwa wywalczonego cztery lata wcześniej, dokonali rzadkiej sztuki. W grupie z Paragwajem, Słowacją i Nową Zelandią zajęli ostatnie miejsce, co oczywiście odebrano jako kompromitację.

Wybór Prandellego miał wskazywać kierunek, skąd przyjdzie odnowa. W Serie A prowadził on Fiorentinę i właśnie styl gry tej drużyny spodobał się szefom włoskiej piłki na tyle, by zaryzykować. Prandelli  chciał zmienić włoski futbol nie tylko na boisku, ale też poza nim. Uważał, że piłkarz, który zakłada błękitną koszulkę, musi mieć świadomość tego, że reprezentuje kraj.

Rada mędrców

W tym czasie z włoskiej ligi zaczęły uciekać gwiazdy, prestiż rozgrywek leciał na łeb na szyję. Inter co prawda w 2010 roku wygrał Ligę Mistrzów, ale prowadził go Portugalczyk Jose Mourinho, a w finale na boisku w pierwszym składzie nie pojawił się żaden Włoch. Jeszcze wcześniej Italia przegrała z Polską i Ukrainą batalię o organizację mistrzostw Europy, a to miał być dla Włochów impuls do zmian.

Było tak niedobrze, że zebrała się rada mędrców. Najstarsi włoscy trenerzy z szefami federacji zapowiedzieli wprowadzenie nowego systemu szkolenia młodzieży. Włosi chcieli pójść śladem Niemców, którzy na Euro 2004 nie wyszli z grupy, i postanowili rozpocząć pracę od podstaw.

Urodzony na spalonym

Prandellemu pomógł Juventus Turyn, który narodził się na nowo, z nowoczesnym stadionem i Włochami w podstawowej jedenastce. Nowy selekcjoner potrafił odciąć się od piłkarzy, którzy w Niemczech wywalczyli mistrzostwo świata.

Zostawił tylko najlepszych i tak Gianluigi Buffon, Daniele de Rossi czy Andrea Pirlo stali się przywódcami nowej drużyny. Pirlo  przeżywa dziś  drugą młodość, Buffon broni wspaniale, a De Rossi jest sercem drużyny.

Włosi wreszcie grają tak, że można ich kochać nie tylko za taktykę i żelazną obronę. Mario Balotelli i Antonio Cassano nie pasowali Prandellemu do koncepcji, bo lubili rozrabiać poza boiskiem, ale kiedy kariery w reprezentacji skończyli Alessandro del Piero, Filippo Inzaghi czy Francesco Totti, w niepamięć odszedł stary, włoski sposób atakowania. O Inzaghim mówiono: urodził się na linii spalonego, irytował próbami wymuszenia. O Tottim: gdy otwierały się drzwi  pokoju hotelowego, w którym mieszkał, najpierw wychodziło jego przerośnięte ego, a na człowieka trzeba było poczekać dłużej.

Teraz jest inaczej. Prandelli potrafił ujarzmić nawet Balotellego i wykorzystać go dla dobra drużyny. Trenerowi nie brak odwagi.

Kiedy w ostatnim sparingu przed Euro jego drużyna przegrała 0:3 z Rosją, nie bał się wywrócić do góry nogami taktyki na pierwsze spotkanie z Hiszpanią. Wystawił drużynę z trzema obrońcami, z pomocnikiem De Rossim na stoperze. Udało się zremisować 1:1. Włosi rośli z każdym meczem, a w półfinale pokazali, że dojrzeli do naprawdę wielkich rzeczy.

...
Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Ostatnia drużyna opuściła Polskę

Włosi z lotniska Balice odlecieli do kraju. Nie było nocnej pielgrzymki. Hotel opuścił jedynie Mario Balotelli, ale nie odwiedzał krakowskich sanktuariów >>
common