Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Życie na cmentarzu

Przed laty, podczas prac budowlanych na Kanonii, wykopano sporo koœci z cmentarza na tyłach katedry. Co ciekawe, szczštki znajdujš się też w wšskim przejœciu między niš a koœciołem oo. Jezuitów, gdzie ludzi chowano również w czasie Powstania Warszawskiego
Rzeczpospolita, Jak Jakub Ostałowski
W dawnej Warszawie i wokoło niej było niegdyœ pół setki oficjalnych miejsc pochówku, nie liczšc tysięcy grobów wspólnych zwanych „jeneralnymi”. Jeœli komuœ wydaje się, że pod jego domem czy osiedlem nie było mogiły, to jest w błędzie.
Niedawno znalazłem informację, że podczas budowy domu Wedla przy Szpitalnej natrafiono na cztery doły, w których znaleziono 400 zwłok z końca XVIII w. Poważna gazeta, jakš był „Przeglšd Katolicki", doniosła w 1892 r., że: „W jednym z tych dołów, najszerszym i najgłębszym, położonym w bliskoœci ulicy Szpitalnej ciała zmarłych ułożone były w czterech warstwach (...) bez trumien i jakichkolwiek œladów odzieży. Natrafiono na jednego tylko nieboszczyka w trumnie, która w połowie przegniła". Lekarz stwierdził, że sš to czaszki młodych mężczyzn w wieku od 18 do 30 lat, a pochodzš sprzed wieku. Potwierdziły to badania archiwów: „Istotnie przed 98 laty pogrzebano w tym miejscu sporo młodzieńców". Zakopano ich na Cmentarzu Szpitala Dziecištka Jezus, „mimo że zmarli gdzie indziej". A dokonano tego z powodu goršcej wiosny, a więc z obawy, że od niepogrzebanych zwłok wybuchnšć może zaraza. Kiedy cofnšć się o te 98 lat, otrzymamy rok 1794, czyli walki w Warszawie podczas powstania koœciuszkowskiego. Ale czyje to zwłoki? Nie wiadomo – albo mieszkańców poległych w trakcie bojów ulicznych, albo też żołnierzy rosyjskich; tej kwestii „Przeglšd Katolicki" nie wyjaœnił. Dodał jedynie, że nieopodal znaleziono jeszcze dwa inne miejsca pochówku – w pištym w piwnicy w nieładzie leżały ciała, a „na szósty dół natrafiono przy chodniku od Szpitalnej", gdyż niegdyœ grzebano w poprzek tej ulicy.

Trzydzieœci tysięcy

Wbrew różnym opracowaniom cmentarz nie był lokowany tylko pod dzisiejszym Bankiem pod Orłami i sšsiednimi domami, ale „cišgnšł się od ulicy Zgoda, przecinajšc Hortensję, do Nowego Œwiatu, a na szerokoœć zajmował częœć placu Wareckiego od ulicy Wareckiej do Chmielnej". Rzeczywiœcie, w roku 1885 podczas układania kanalizacji przy Nowym Œwiecie wykopano dużo koœci ludzkich. Na całym wspomnianym terenie pogrzebano do końca wieku XVIII aż 30 tys. ciał, a i póŸniej je chowano. Innymi słowy, parkujšc auto choćby przy Szpitalnej, możemy to robić nad jakšœ mogiłš.

Za koœciołem

Tylko na samym terenie uważanym dziœ za starš Warszawę znajdowało się niegdyœ ponad 20, przeważnie przykoœcielnych, cmentarzy różnych wyznań. Natomiast poza miastem lokowano tzw. cmentarze choleryczne, czyli miejsca grzebania ludzi zmarłych na różne zarazy. I tu pewna dygresja – otóż ciała biednych, bezdomnych, a często i małych dzieci zakopywano w dołach wspólnych (tych „jeneralnych") kopanych często poza oficjalnymi cmentarzami. Podobnie czyniono z poległymi podczas wojen, a chowano ich w zbiorczych tzw. bratnich mogiłach. O nieboszczykach tych niezależnie, czy byli Polakami, czy obcymi żołnierzami stosunkowo szybko zapominano, bo nie było bliskich do opiekowania się miejscami pochówku. Kiedy w wieku XIX i  do połowy zeszłego stulecia odkrywano szkielety podczas prac budowlanych, zabierano je na odległe cmentarze i zakopywano pod murem. Tak było ze szczštkami znalezionymi przy ul. Hortensji. „Koœci te na dziesięciu wozach szpitalnych wywieziono na cmentarz brudzieński".

Precz z miasta

Trupi jad z ciał zakopanych na przykoœcielnych cmentarzach dostawał się do wód podziemnych i zatruwał studnie. Pamiętajmy, że sprawne wodocišgi mamy w mieœcie dopiero od trzeciej ćwierci wieku XIX. Magistrat wielokrotnie, lecz bezskutecznie upominał, by nie grzebano zmarłych w bliskoœci domów mieszkalnych. I dopiero pod koniec wieku XVIII wydano policyjny zakaz. Po kilku latach zaczęto ciała chować z dala od zabudowy na tzw. cmentarzach polowych, ale czyniono to nader niechętnie, bo sprzeciwiała się temu ówczesna obyczajowoœć. By dać odpowiedni przykład, biskup Gabriel Wodzyński  w  testamencie nakazał zakopać swe doczesne szczštki na Koszykach. A nastšpiło to w roku 1788. W tym czasie stare koœci ze zlikwidowanych cmentarzy rzadko przenoszono poza miasto i dziœ co jakiœ czas natrafia się na nie podczas różnych prac, tak jak przed paroma laty na staromiejskiej Kanonii, a w 1913 r. przy Franciszkańskiej 6. Pierwszym większym, peryferyjnym cmentarzem było pole na tyłach koœcioła œw. Krzyża. Zmarłych chowano tam przez 300 lat! A teren ten rozcišgał się pod dzisiejszym Ministerstwem Finansów. Był też Cmentarz Œwiętokrzyski, zwany tak nie od ulicy, przy której się nie znajdował (!), ale od nazwy jurydyki. Leżał między Marszałkowskš, Emilii Plater, Nowogrodzkš i Żurawiš. Poczštkowo lokowano go na obszarze półtora hektara, który to otoczono strefami ochronnymi, a potem musiano nieco poszerzyć, gdyż zakopano tam aż 130 tys. ciał. Po powstaniu listopadowym cmentarz zamknięto, częœć koœci wywieziono (oczywiœcie wszystkich nie dano rady), a płytami nagrobnymi wykładano okoliczne podwórka. Trzecim cmentarzyskiem był teren na Koszykach zwany też Ujazdowskim, gdyż przeniesiono na niego ciała z grobów na Ujazdowie i z rejonu dzisiejszego Belwederu. Liczył ponad cztery hektary, zajmujšc teren obecnej Politechniki. Jeszcze w okresie międzywojennym odnajdowano tam koœci. Czwartym – opisanym już – była nekropolia przy Szpitalu Dziesištka Jezus. Wspomniałem tu tylko o cmentarzach nieistniejšcych dzisiaj, a i tak nie o  wszystkich. Znano jeszcze choćby cmentarz przy koœciele na pl. Soleckim, dwa na Cytadeli, kiedy jeszcze nie zbudowano tam fortyfikacji, trzy w al. Solidarnoœci między Andersa i Jana Pawła II oraz wiele cholerycznych niewspominanych nawet przez kroniki.

Pod stopami

Największym cmentarzyskiem była jednak sama Warszawa, gdzie podczas Powstania 1944 r. zginęło ponad sto tysięcy osób. Do dziœ nie wyliczono ile, a jedyna, naukowa estymacja wykonana tzw. metodš analizy krzyżowej, pochodzšca z IPN, podaje całkowitš liczbę strat w wysokoœci 140 – 150 tys. cywilów oraz żołnierzy podziemia. I oni wszyscy pozostali w Warszawie po paŸdziernikowej kapitulacji. Ciała zakopywano na podwórzach, skwerach oraz trawnikach. Tysišce zwłok leżały w piwnicach, a nawet niepogrzebane na ulicach. Na poczštku 1945 r. rodziny dokonały ekshumacji około siedmiu tysięcy poległych, a służby miejskie wydobyły 30 tys. ciał z pojedynczych grobów, złożyły je w zbiorczych wykopach i dopiero potem wywiozły na cmentarze. Takš procedurę stosowano z powodów trudnoœci technicznych – większoœć ulic była nieprzejezdna, a i transportu nie było. Do połowy 1947 r. pochowano też 69 tys. niezidentyfikowanych zwłok – całych lub spopielonych. PóŸniej też wywożono, ale z relacji wynika, że jeszcze w latach 50., kiedy podczas prac budowlanych natrafiano na pojedyncze koœci, zakopywano je na miejscu. To był skutek powstałego podczas okupacji zobojętnienia na œmierć. Nasze tragiczne dzieje spowodowały, że w każdym miejscu miasta spoczywajš zapomniane szczštki ludzkie, nad którymi przechodzimy, nawet o tym nie wiedzšc.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL