Internet to żywioł

aktualizacja: 28.11.2007, 12:09
Foto: Rzeczpospolita

Prof. Włodzimierz Gogołek, wykładowca przedmiotu "Technologie informacyjne mediów", m.in. w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego

Rz: Jak to było z pierwszym e-mailem?
Włodzimierz Gogołek: Prawdopodobnie został on wysłany 36 lat temu przez historyczną już dzisiaj sieć ARPANET. Sądzę jednak, że znacznie bardziej przełomowe było wysłanie informacji po raz pierwszy sygnałem elektrycznym. Uczynił to Samuel Morse w 1840 roku. Po 36 (nomen omen) latach przeprowadzono pierwszą rozmowę telefoniczną – urządzeniem zbudowanym przez Aleksandra Bella. Dzięki tym wynalazkom nastąpiło największe w historii ludzkości „skurczenie się świata”. Poczta elektroniczna jest tylko kolejną formą zdalnej komunikacji. W zasadzie różni ją od telegrafu i telefonu powszechność i bezpośredni związek z ogromnym potencjałem technologii informacyjnych, w tym komputerów.
Co pana zdaniem sprawiło, ze Internet stał się narzędziem, bez którego wielu z nas nie wyobraża już sobie życia?
To medium przejmuje wiele operacji wykonywanych w codziennym życiu. Jedną z nich jest wspomniane komunikowanie. Wielu firmom niespodziewanie pozbawionym Internetu grozi wręcz bankructwo po kilkudziesięciu godzinach braku dostępu do poczty elektronicznej czy po awarii ich strony WWW. Poza komunikacją Internet staje się podstawowym źródłem informacji dla firm i dla większości z nas. Ilustracją tego jest przejmowanie przez sieć roli tradycyjnych mediów – od prasy, przez radio do TV włącznie. Potentat medialny Rupert Murdoch stwierdził nawet, że ok. 2040 r. gazety drukowane przestaną istnieć. Internet jest także doskonałym środowiskiem dla usług świadczonym osobom i firmom, np. w zakresie handlu czy bankowości.Warto jednak pamiętać, że w Internecie dostępny jest zaledwie niecały procent gromadzonych każdego roku przez ludzkość informacji. Rzadko bywa, by o informacjach mieszczących się w tym procencie decydował przypadek.
Naturalna kolej rzeczy przy rozwoju sieci to powstawanie czatów, ale także społeczności internetowych i gier, w których mamy swoje odpowiedniki z rzeczywistego świata. Dużo mówi się o tym, że takie serwisy uzależniają. Ale przecież mają także pozytywne cechy.
Internet jest jak żywioł – ujarzmiony bawi, pomaga w pracy, gdy wymyka się spod kontroli, np. w imię demokratycznych ideałów, powoduje czasem sporo kłopotów. Bywają przypadki manipulowania w Internecie opiniami na temat osób, faktów. Mamy do czynienia także z przestępstwami w sieci, a nawet próbami „cybernetycznej agresji” na państwa, czego przykładem były próby teleinformatycznej destabilizacji Estonii. Równocześnie sieć uczy młodych ludzi funkcjonowania w świecie cyfrowych strumieni informacyjnych, sprawnego komunikowania się. Gry kształtują ich nawyki, uczą sprawnej analizy danych i podejmowania decyzji. Z drugiej strony w wirtualnym świecie popełnianie błędów staje się dla nich normą, gracz komputerowy jest bohaterem.
W jakim kierunku przez kolejne lata może pójść Internet? Czy bardziej będzie służył pracy, czy rozrywce?
Sądzę, że czeka nas wielki wysiłek edukacyjny. Potencjał Internetu i generalnie technologii informacyjnych dawno przekroczył przeciętne umiejętności jego wykorzystywania. Np. od paru lat wbrew pozorom zmniejsza się stopień wykorzystania Internetu w kontaktach naszej administracji państwowej z obywatelami. Poza edukacją zapewne będziemy świadkami rosnącej komercji w sieci, która w części jest i pozostanie związana z rozrywką. Sprzyjać temu będą coraz bardziej „współpracujące” komputery i rosnące w siłę nowoczesne telefony komórkowe, które stają się przedłużeniem Internetu.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE