Bestsellery - książki czerwca

aktualizacja: 01.07.2011, 19:01
Foto: Archiwum
1. Na ścianie lwowskiej knajpy Gutmana – o czym zapewnia Marek Krajewski w „Liczbach Charona" – widniał napis: „Piwa okocimskie marcowe są niezrównane w smaku dla odzyskania siły zdrowotnej". Zdrowie mi wprawdzie po staremu szwankuje, ale zwracam uwagę na nowy porter okocimski. Prawie tak dobry jak lwowski.
2. Serial HBO zrealizowany według „Gry o tron" George'a R. R. Martina ma swoich zaprzysięgłych miłośników. Rzeczywiście w swoim gatunku (fantasy) zdecydowanie wyprzedza konkurencję. A powieść? Podobnie.
3. „Radość nikomu nie szkodzi. Szczęśliwie nie mam małych dzieci, którymi musiałabym się zajmować. Lub starszych dzieci, którym muszę dawać dobry przykład" – powiada Katarzyna Grochola. Z podobnie rewelacyjnych zwierzeń składa się „Makatka" Katarzyny Grocholi (matki) i Doroty Szelągowskiej (córki). A złotych myśli w tym co niemiara, latorośl w niczym rodzicielce nie ustępuje. I ten duet firmuje Wydawnictwo Literackie!
4. Zdaniem Andrzeja Horubały „Trans" to najlepsza książka Manueli Gretkowskiej, zdaniem piszącego te słowa – najgorsza. Jeśli czytelnik lubi porno dla ubogich, niech się sam przekona.
5. Specjaliści od „pratchettologii" zapewniają, że w książce „W północ się odzieję" ich mistrz nawiązuje do pierwszych tytułów ze Świata Dysku, a zatem dla miłośników Terry'ego Pratchetta powieść ta to duża sprawa. Bardzo możliwe, w Świat Dysku wszedłem za późno, z dużymi oporami, do tego w trakcie lektury uśmiechając się półgębkiem. Co jednak począć, skoro na pytanie: „Nie śmieszy cię?", zaraz pytający sam odpowiada: „To niemożliwe". A więc pora się przyznać: nie śmieszy!
6. W jednej z recenzji Harlana Cobena „Na gorącym uczynku" przeczytałem w sieci: „Bardzo podobało mi się pokazanie wirtualnego świata i wszystkich kryjących się za nim zagrożeń. Coben pokazuje, jak łatwo ten świat nas pochłania i jak często stajemy się nieświadomie jego ofiarami. Portale społecznościowe i blogi funkcjonują w tej powieści jako narzędzie do wyrządzania zła i myślę, że książka stanowi ciekawe ostrzeżenie przed internetem i stojącymi za nim zagrożeniami".
7. Stalinizm – twierdzi amerykański uczony Timothy Snyder w „Skrwawionych ziemiach" – wiązał się z zaprzeczeniem najoczywistszym faktom historycznym i ich fundamentalnemu znaczeniu osobistemu. Tak właśnie postąpiono z powstaniem w getcie warszawskim, które z aktu żydowskiemu oporu wobec Holokaustu przekształcono w polski bunt narodowy pod wodzą komunistów. Napisano więc historię tego powstania od nowa. Przyjęła się aż za dobrze, a że w świecie powstanie z 1943 r. permanentnie mylone jest z tym z sierpnia 1944 roku, do dziś panuje pełna dowolność interpretacyjna. Okres stalinowski był jednak pod tym względem wyjątkowy. „Dawny bohater mińskiego getta – czytamy u Snydera – polski komunista żydowskiego pochodzenia Hersz Smolar oczyszczał teraz opór stawiany przez Żydów nazistom z elementów żydowskich. Powstanie w getcie warszawskim opisał, posługując się obowiązkową terminologią ideologiczną Żdanowa: w getcie funkcjonowały »dwa obozy« – postępowy i reakcyjny. Ci, którzy mówili o Izraelu, byli i pozostali w obozie reakcji. Postępowi byli za to komuniści i to oni walczyli. Zafałszowywało to historię w drastyczny sposób – chociaż komuniści rzeczywiście wzywali do zbrojnego oporu w getcie, to lewicowi syjoniści i Bund dysponowali większym poparciem, a prawicowi syjoniści mieli więcej broni. Żydowskim działaczom politycznym, którzy nie akceptowali polskiego narodowego komunizmu, Smolar zapowiedział czystki: »A kiedy znajdą się wśród nas ludzie, którzy niby uprzykrzone muchy bzykać będą o jakichś tam wyższych i istotniejszych rzekomo żydowskich celach narodowych, to wyeliminujemy tych ludzi z naszej społeczności, podobnie jak bojownicy z getta usuwali od siebie ludzi małodusznych i tchórzy«".
8. Martwe ciało odcięte od świata, od powietrza i ciepła może trwać nieomal wiecznie, utrzymuje Simon Beckett w „Wołaniu grobu". Powieść, powiedziałbym, ekshumacyjna. Jako poradnik dla początkujących grabarzy stanowczo za mało konkretna. No i przegadana.
9. Po przeczytaniu „Gaumardżos. Opowieści z Gruzji" Anny Dziewit-Meller i Marcina Mellera coraz bardziej lubię ten kraj, przyjazny Polsce i Polakom i zasługujący na naszą przyjaźń.
10. O „Łotrze. Księdze II Trylogii Zdrajcy" Trudi Canavan mam do powiedzenia tyle, ile o części I tego dzieła. Nic. Bo choć Lorkin – jak czytamy – „żyjąc wśród sachakańskich buntowników, stara się dowiedzieć o nich i ich wyjątkowej magii jak najwięcej", to jakoś nie podzielam tej ciekawości poznawczej.
11. Akcja „Pałacu Północy" Carlosa Ruiza Zafona toczy się nie w Hiszpanii, lecz w Indiach, dokładnie w Kalkucie. Ale chyba nie tylko dlatego nie dorównuje ta powieść „Cieniowi wiatru", książce – będę się upierał – wybitnej.
12. „Syrenka" Camilli Läckberg okazała się jednym z większych sukcesów szwedzkiej Agathy Christie. Wydawca reklamuje książkę jako wymarzoną na wakacje, czy jednak rzeczywiście historia zwłok zamrożonych w lodzie nadaje się na wypoczynek. Chyba że o ten lód chodzi...
13. Nazwisko autora książki „Nawałnica mieczy. Tom I Stal i śnieg" mówi samo za siebie. To George R.R. Martin (patrz: pozycja 2. – „Gra o tron"), pisarz publikujący nie za wiele, za to z dużym powodzeniem. Tylko ten tytuł...
14. „Kuszona" P.C. Cast, Kristin Cast – szósty tom cyklu „Dom Nocy". Jak to przed laty mawiano w radiowej Trójce: „Nasz ulubiony ciąg dalszy".
15. „Zapisuj to wszystko, Rafalski" dyscyplinuje siebie bohater najnowszej powieści Rafała Ziemkiewicza „Zgred", w którym postrzegamy samego autora. „Już przecież wiesz – powiada do lustra – że z tego twojego opus magnum, z twojej księgi ksiąg nic nie będzie, nie ma kiedy, nie ma jak. Więc przynajmniej na bieżąco zapisuj, bo przepada". Ależ nic jeszcze straconego. Jakby pisarz mniej produkował „bieżączki", miałby więcej czasu na cyzelowanie dzieła życia. Niewątpliwie „Zgred" jeszcze nim nie jest, ale to powieść dobrze skrojona i nieźle uszyta.
16. Libia, Ghana, Jemen... Bohaterka „Arabskiej córki" Tanyi Valko (pseudonim) tuła się po świecie, a ściśle mówiąc, po tej części świata, w której kobietom, zwłaszcza takim jak ta pół Polka, pół Libijka, żyje się niełatwo. Lektura warta polecenia młodym dziewczętom. Oczywiście, świat przed nimi staje otworem, ale kto powiedział, że trzeba wejść w każdą bramę?
17. „Blondynka na językach. Angielski, brytyjski" Beaty Pawlikowskiej sprzedaje się znakomicie, podobnie jak i inne samouczki do nauki obcych języków, a tu nieoczekiwanie brytyjski językoznawca Nicholas Ostler wieszczy, że za 10 – 20 lat świat powróci do swoich języków macierzystych, a to za sprawą doskonałych tłumaczeń komputerowych. Na wszelki wypadek radzę jednak nie wyrzucać podręczników i płyt; Amerykanom nie będzie zależało na marginalizacji swego języka. Co innego Chińczykom.
18. Oto fragment „Miasta upadłych aniołów" Cassandry Clare: „Isabelle otuliła szyję szalem, nachyliła się i położyła dłoń na nadgarstku Simona. Jej ciemne oczy nagle ożyły, tak jak wtedy, gdy polowała na demony albo myślała o polowaniu na demony. – Spójrz tam. Simon podążył za jej wzrokiem. Przy szklanej gablocie pełnej wypieków – grubo lukrowanych ciastek, rogalików i babeczek z kremowym nadzieniem – stali dwaj mężczyźni, ale żaden z nich nie wyglądał na zainteresowanego słodyczami. Obaj byli niscy i tak wychudzeni, że kości policzkowe sterczały w ich bezkrwistych twarzach jak noże. Obaj mieli cienkie mysie włosy i jasnoszare oczy, a na sobie długie do podłogi płaszcze w kolorze łupku. – Jak myślisz, kim oni są? – zapytała Isabelle. Simon zerknął na nich, mrużąc oczy. Obaj odwzajemnili jego spojrzenie. Ich oczy pozbawione rzęs wyglądały jak dziury. – Przypominają złe ogrodowe krasnale. – To ludzcy niewolnicy – syknęła Isabelle. – Należą do wampira". A do kogo należy tego rodzaju „literatura"?
19. „Halt w niebezpieczeństwie" to dziewiąta część „Zwiadowców" Johna Flanagana. Dzieci czytają kolejne części i, niemal niezauważalnie, dorośleją. Co wtedy będą czytać i czy w ogóle będą czytać?
20. Brytyjski dziennikarz Dom Jolly wybrał się do najbardziej niebezpiecznych miejsc świata i tak powstała książka „Witamy w piekle". A konkretnie gdzie pojechał? Do Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej, Kambodży i Iranu, a jeśli chodzi o regiony nam bliższe, to autor postawił na Białoruś i Ukrainę: Prypeć i Czarnobyl.
21. „Bezpieczna przystań" Nicholasa Sparksa skupia w sobie wszystkie możliwe grzechy tego rodzaju literatury. Jest ta powieść nie tyle tkliwa, ile ckliwa, tylko pozornie problemowa, za to przewidywalna do bólu. Ale, jak widać, zainteresowanym czytelniczkom to nie przeszkadza.
22. Na widok „Czerwonej wilczycy" Lizy Marklund na liście bestsellerów doszedłem do wniosku, że coś się polskim miłośnikom kryminałów pomieszało... Naprawdę nie tylko Skandynawowie potrafią je pisać.
23. Rozliczają się Szwedzi ze swymi sympatiami profaszystowskimi oraz pseudoneutralnością z lat wojny i... rozliczyć nie mogą. Vide: „Powrót nauczyciela tańca" Henninga Mankella, kryminał, w którym na ponad 550 stronach straszy widmo SS i nic z nim, cholera, nie można zrobić.
24. Książka Joanny Racewicz „12 rozmów o miłości. Rok po katastrofie" przypomina o najważniejszym wydarzeniu, jakie miało miejsce w postkomunistycznej Polsce. I wcale na tej pozycji nie zamknie się lista książek poświęconych temu, co się stało na lotnisku pod Smoleńskiem.
25. W „Szkole przetrwania. Kultowym poradniku survivalowym" Bear Grylls uczy, jak rozpalić ognisko, zbudować bezpieczne obozowisko, poruszać się po wszelkiego rodzaju terenach w każdą pogodę – z lub bez mapy, szukać wody i pożywienia, zachować ciepło. Pokazuje, jak wykorzystać umiejętności przetrwania i instynkt, by przeżyć i wrócić do cywilizacji. W sumie potrafił to wszystko zrobić całkiem przeciętny harcerz, który nie słyszał ani o survivalu, ani o szkołach przetrwania. I zdziwiłby się niepomiernie na wieść, że dziś i on stał się kultowy.
26. „Karaluchy", druga część kryminalnego cyklu norweskiego pisarza Jo Nesbo z komisarzem Harrym Hole w roli głównej. Tym razem przebywającym na gościnnych występach – w Tajlandii.
27. „Pensjonat Sosnówka" Marii Ulatowskiej to kolejna historia o tym, jak pięknie wyremontować można stary dom i urządzić w nim hotel, restaurację, bar czy coś innego, dzięki czemu można będzie... trzepać kasę. Tylko dlaczego bohaterki takich książek kreowane są na Bóg wie jakie idealistki?
28. W „Aniele Stróżu" Nicholas Sparks do wielekroć sprawdzonej receptury na wyciskanie łez dosypał szczyptę pieprzu, czyli wątek kryminalny. Pomysł był znakomity, książka dostała rumieńców, są w niej wreszcie jakieś emocje i nadaje się do czytania już nie tylko przez panie w wieku postbalzakowskim.
29. „Felix, Net i Nika oraz Bunt Maszyn" Rafała Kosika to w istocie, mimo nowoczesnego tytułu, tradycyjna literatura młodzieżowa. Trochę śmiesznie, trochę dramatycznie, masa dialogów, skąpe opisy. W sam raz na dużą przerwę.
30. „Trucicielka" Erica-Emmanuela Schmitta trochę nieoczekiwanie dostała Nagrodę Goncourtów. Autor „Oskara i Pani Róży" pisał już chyba lepsze książki, choć i ta jest niezgorsza. A okładkę ma rewelacyjną!
Ranking sporządziła Anna Pietruczak
Komentarz Krzysztof Masłoń
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE