Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wspomnienia

Irena Anders nie żyje

ROL
Irena Anders. Artystka estradowa i towarzyszka życia gen. Andersa. Zmarła w poniedziałek w Londynie. Miała 90 lat
– Była ikonš polskiej emigracji. Wraz z niš nieuchronnie kończy się œwietnoœć polskiego wojennego wychodŸstwa – mówiš o Irenie Anders jej znajomi z Londynu. PóŸniejsza pierwsza dama polskiej emigracji urodziła się w 1920 roku. Nie we Lwowie – jak podawane jest w wielu opracowaniach – lecz w czeskiej miejscowoœci Freudenthal koło Ołomuńca. Jej ojciec Mikołaj Jarosiewicz podkreœlajšcy, że jest Rusinem, nie Ukraińcem, był księdzem unickim, z rodziny, w której popi byli obecni od pięciu pokoleń. Matka Ireny, Polka, pochodziła z rodziny ziemiańskiej.
Do Lwowa Jarosiewiczowie przeprowadzili się w 1926 r. Rodzina kultywowała tradycje artystyczne. Matka znakomicie grała na fortepianie, wujek był muzykiem. Irena wczeœnie zaczęła naukę œpiewu i gry na pianinie, którš potem kontynuowała w konserwatorium, czyli we Lwowskim Instytucie Muzyki. Jesieniš 1939 roku, gdy do Lwowa przybyli artyœci uciekajšcy przed Niemcami z Warszawy, młoda artystka trafiła do zespołu Henryka Warsa. Przyjęła pseudonim artystyczny Renata Bogdańska. Działalnoœć artystycznš kontynuowała w zespole "Polska Parada", występujšc m.in. przed żołnierzami 2 Korpusu Polskiego. Przeszła szlak bojowy z armiš Władysława Andersa, poczšwszy od Tockoje, Buzułuku, następnie Iran, Irak, Palestynę, Egipt i Włochy. Wojna na dobre i złe złšczyła jej los z generałem Andersem. [srodtytul]Miłoœć do generała [/srodtytul] – Byłam młodš dziewczynš, wiele razy widywałam generała, ale budził we mnie tylko respekt, bo był moim wodzem, bohaterem. Poza tym był ode mnie o wiele lat starszy – wspominała po latach Irena. – Na szczęœcie, jak sam póŸniej się przyznał, wpadłam mu w oko. Przesyłał kwiaty, drobne upominki, ale w sposób elegancki, spokojny. Już po wyjœciu 2. Korpusu z ZSRR, w Bagdadzie Władysław Anders zaprosił jš na kolację z ambasadorami i dyplomatami. Wymawiała się, ale generał miał moc przekonywania: "Taki bufet, takie jedzenie, taka wódka! Bardzo proszę!". Nie mogła się nie zgodzić. Tak na wojennym szlaku zrodziła się ich miłoœć. Po bitwie o Monte Cassino wystšpiła wraz z zespołem na górze klasztornej, œpiewajšc po raz pierwszy piosenkę "Czerwone maki na Monte Cassino". W 1948 roku poœlubiła generała Andersa, zostajšc jego drugš żonš. Po wojnie zostali wraz z mężem na emigracji w Londynie. Do komunistycznej Polski nie mieli po co wracać. Irena kontynuowała karierę estradowš. Współpracowała m.in. ze znakomitym satyrykiem i poetš Marianem Hemarem oraz Feliksem Konarskim "Ref-Renem". Występowała w Wielkiej Brytanii, Francji i Izraelu. Dla rozgłoœni BBC i Radia Wolna Europa nagrała blisko 1000 piosenek, a prawie 100 zarejestrowała na płytach. [srodtytul]Dama z Londynu [/srodtytul] Po œmierci generała Andersa zajęła się kultywowaniem pamięci o nim. – Była najlepszym ambasadorem swojego męża, a po jego œmierci potrafiła wytłumaczyć wszystkie jego decyzje – mówi "Rz" historyk prof. Bogusław Polak, autor prac poœwięconych generałowi. To od niej dowiedział się, że gdy gen. Anders usłyszał o wybuchu powstania warszawskiego, dostał pierwszego ataku serca. – Do końca była niezwykle aktywna. Obejmowała patronaty nad różnymi wydarzeniami kulturalnymi, konkursami i ksišżkami. Przyjeżdżała zawsze, gdy kolejna szkoła przyjmowała imię generała Andersa, była na każdym odsłonięciu pomnika męża. To dzięki jej staraniom rok 2007 był rokiem generała Andersa – wspomina profesor. Emigranci jš wprost uwielbiali. Zawsze otoczona była wianuszkiem dziennikarzy, działaczy polonijnych, znajomych. – Każdy chciał zamienić z niš zawsze choć kilka słów. Nie dlatego, że była wdowš po legendarnym generale, ale dlatego, że była wspaniałš, ciepłš, niezwykle uprzejmš kobietš. Wspaniałš damš, w której towarzystwie wszyscy czuli się swobodnie – wspomina Katarzyna Kopacz, dziennikarka polonijna z Londynu. – Trudno uwierzyć, że już nigdy nie zapytamy jej o zdrowie i nie usłyszymy: "Moje dobrze, bo ja dużo odpoczywam, ale nie wiem, jak wasze, bo przecież non stop pracujecie"
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL