Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Z politycznym wrogiem za pan brat

ROL
Niesiołowski i Kurski, Giertych i Sikorski: oficjalnie ze sobš walczš, prywatnie się lubiš. PrzyjaŸń nie zna podziałów partyjnych
– W polskiej polityce ponadpartyjne przyjaŸnie sš na porzšdku dziennym. Ostro spieramy się w studiach telewizyjnych, ale póŸniej razem wracamy do domu. Przykładowo koleguje się ze sobš cały skład „Kawy na ławę” w TVN 24, do której też jestem zapraszany – wyjaœnia poseł PSL Eugeniusz Kłopotek. Tak samo było w okresie międzywojennym. Najbardziej znanš przyjaŸniš ponad podziałami tego czasu była relacja łšczšca generała Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego ze Zbigniewem Stypułkowskim. „Mój przyjaciel endek” – mawiał o Stypułkowskim, stronniku Romana Dmowskiego, generał, adiutant marszałka Józefa Piłsudskiego i znany bon vivant. Piłsudczycy i endecy walczyli ze sobš metodami, które trudno dziœ uznać za demokratyczne. Ale Wieniawie-Długoszowskiemu i Stypułkowskiemu nie przeszkadzało to utrzymywać serdecznych relacji. Poznali się podobno podczas pojedynku, w którym naprzeciw siebie stanęli zwolennik marszałka i stronnik Dmowskiego. Wieniawa-Długoszowski sekundował temu pierwszemu, ale gdy zobaczył, jak Stypułkowski strzela, ogłosił go „honorowym piłsudczykiem”.
Podobne układy koleżeńskie występujš obecnie. Czasem za przyzwoleniem, częœciej wbrew woli partyjnych liderów. [srodtytul]Wspólna pasja – historia[/srodtytul] „Człowiek nieodpowiedzialny, kłamca, osoba, która wyrzšdziła wiele zła” – tak wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski mówił o europoœle PiS Jacku Kurskim. Senatora PiS Ryszarda Bendera nazwał „osobš, która nie powinna istnieć w polityce”, a byłemu premierowi Leszkowi Millerowi z SLD wieszczył szybki koniec kariery. Słuchajšc tych wypowiedzi, można dojœć do wniosku, że Niesiołowski nie pała do wspomnianych osób sympatiš. W rzeczywistoœci jest wręcz przeciwnie. – Lubię Jacka Kurskiego ze względu na nasze podobne konstrukcje psychiczne. Dla Bendera mam uznanie jako dla historyka. Z kolei z Leszkiem Millerem poznaliœmy się nawet na gruncie rodzinnym – opowiada „Rz”. Niesiołowski działał z Kurskim w Zjednoczeniu Chrzeœcijańsko-Demokratycznym. Często œciœle współpracowali. Dlatego do dziœ przed wizytami w studiach telewizyjnych panom zdarza się ustalać, jakich tematów unikać. A po programie wracajš jednym samochodem. Znajomoœć z Ryszardem Benderem też sięga czasów ZChN. Niesiołowski wielokrotnie na zaproszenie Bendera przyjeżdżał do Lublina na zebrania tamtejszego Klubu Inteligencji Katolickiej. Łšczy ich pasja historyczna (Bender jest profesorem historii) i podobne poczucie humoru. – Gdy byłem senatorem, żartobliwie ustalaliœmy na przykład, że nie warto robić posiedzenia, bo jest akurat rocznica bitwy przy moœcie Mulwijskim – wspomina Niesiołowski. Z Leszkiem Millerem wicemarszałka Sejmu łšczy z kolei to, że obaj pochodzš z Łodzi. Poznali się na poczštku lat 90. – Niesiołowski potrafi być bardzo dowcipny. W naszych rozmowach często z nutkš nostalgii i humoru wraca do wspomnień z czasów internowania – wyjaœnia Leszek Miller. – Ostatnio odwiedziłem go nawet w jego gabinecie w Sejmie. [srodtytul]Szok przy ul.Rozbrat[/srodtytul] – Sejm przypomina dużš korporację. Tak jak w każdej firmie nietrudno się z kimœ zakolegować. Podczas prac hazardowej komisji œledczej mocno konkurowaliœmy, a w przerwach piliœmy kawę – opowiada poseł PO Sławomir Neumann. Ponadpartyjne sympatie często nie spotykajš się jednak z uznaniem w oczach kolegów z ugrupowania. – Taka przyjaŸń jest w porzšdku, dopóki nikt się z niš nie afiszuje. W przeciwnym wypadku zaczyna się liczenie potencjalnych zysków i strat dla partii – mówi jeden z polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wyjaœnia, że z tego powodu problemem dla SLD stała się relacja łšczšca byłego premiera, obecnie prezesa NBP Marka Belkę ze słynšcym z konserwatywnych poglšdów byłym prezydentem Łodzi Jerzym Kropiwnickim. Znajš się od poczštku lat 70. – poznali się na Uniwersytecie Łódzkim. Starszy o siedem lat Kropiwnicki pomagał Belce w karierze naukowej. Belka nigdy tego Kropiwnickiemu nie zapomniał. W 2006 roku wystšpił nawet w jego reklamówce wyborczej. Niektórych działaczy SLD to zgorszyło. Prawdziwš konsternację wzbudziło, gdy we wrzeœniu Belka zaproponował Kropiwnickiemu stanowisko doradcy w NBP. – Wycišł Sojuszowi niezły numer. Przecież to SLD doprowadziło do referendum, w którym mieszkańcy Łodzi odwołali Kropiwnickiego. W siedzibie SLD przy ul. Rozbrat to był szok – mówi Leszek Miller. [srodtytul]Połšczyły ich piosenki[/srodtytul] Problemy z powodu swojej ponadpartyjnej przyjaŸni miał też były prezes LPR Roman Giertych. – Jego zwišzki z szefem dyplomacji w rzšdzie PO Radkiem Sikorskim często były tematem plotek w partii – mówi jeden z byłych polityków LPR. Tajemnicš poliszynela jest utrzymywanie przez nich kontaktów prywatnych. Wysłali nawet dzieci do jednej szkoły, prowadzonej przez Opus Dei. – Potwierdzam, że znam Radka Sikorskiego. Nasze stosunki to jednak sprawa prywatna – ucina Giertych. Sikorski o Giertychu wypowiada się chętniej. „Jest czarujšcym człowiekiem, dowcipnym, oczytanym, towarzyskim. Nie zauważyłem u niego œladu patriarchalnego podejœcia do pięknej i inteligentnej żony. (…) Miałby w USA szansę zostać jednym z przywódców tak zwanej moralnej większoœci” – powiedział w wydanym w 2007 roku wywiadzie rzece „Strefa zdekomunizowana”. PrzyjaŸń mimo podziałów łšczy wiceprzewodniczšcš SLD Katarzynę Piekarskš i Leszka Czajkowskiego, poetę i kompozytora zwanego bardem polskiej prawicy. Choć kiedy się poznali, byli jeszcze po jednej stronie. – Znamy się od czasów studiów na UW. Niektórzy myœleli tam, że jesteœmy rodzeństwem – mówi Katarzyna Piekarska. Leszek Czajkowski nigdy nie krył swojej sympatii dla koleżanki. Swego czasu wprowadził jš w zakłopotanie, œpiewajšc: „bez żenady wam doniosę, że mam chęć na paniš poseł”. Problemy zaczęły się pod koniec lat 90., gdy Katarzyna Piekarska przeszła z Unii Wolnoœci do SLD, a Leszek Czajkowski zaangażował się w kampanię wyborczš Antoniego Macierewicza. – Po moim przejœciu na lewš stronę w jego œrodowisku zawrzało. Gdy rozmowa schodziła na mój temat, zawsze starał się jš urywać – wspomina Katarzyna Piekarska. Zmiana sytuacji w relacjach z Piekarskš znalazła wyraz w piosenkach Czajkowskiego. Zaczšł œpiewać: „poszła Kaœka do Millera, co kariera, to kariera” oraz „stara miłoœć nie rdzewieje, choć czasami czerwienieje”. Katarzyna Piekarska ciepłe relacje utrzymuje też z Jackiem Kurskim. – Oboje osobiœcie znaliœmy Jacka Kaczmarskiego. Umawialiœmy się nawet, że wspólnie poćwiczymy jego piosenki. Na razie nic z tych planów nie wyszło – opowiada Kurski. [srodtytul]Użyteczne kontakty[/srodtytul] W SLD znajomoœci Piekarskiej nikomu nie przeszkadzajš, bo szefostwo partii myœli pragmatycznie: zamiast zakazywać ponadpartyjnych kontaktów, lepiej je wykorzystywać. – Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, który zginšł w katastrofie pod Smoleńskiem, miał œwietne kontakty z liderem PO Grzegorzem Schetynš. Często z tego korzystaliœmy. Po tej linii uzgadnialiœmy w 2008 r. treœć ustawy medialnej, która potem przepadła w Sejmie – opowiada czołowy polityk SLD. Szefostwo partii wykorzystywało też zażyłoœć łšczšcš wpływowego byłego eurodeputowanego SLD Andrzeja Szejnę z europosłem PiS Adamem Bielanem. Przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku podczas wspólnego lotu samolotem uzgodnili, że Jarosław Kaczyński pierwszš debatę telewizyjnš odbędzie nie z głównym rywalem Donaldem Tuskiem, ale z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaœniewskim. [wyimek]Podczas prac hazardowej komisji œledczej mocno konkurowaliœmy, w przerwach piliœmy kawę Sławomir Neumann poseł PO[/wyimek] Najwięcej pożytku przynoszš ostatnio Sojuszowi ponadpartyjne kontakty Marka Wikińskiego. PrzyjaŸni się przykładowo z Januszem Palikotem. Podczas każdego posiedzenia Sejmu panowie znajdš chwilę na wspólne wypicie lampki wina. Z ustaleń „Rz” wynika, że na kilka tygodni przed katastrofš smoleńskš Wikiński namawiał Palikota do przejœcia do SLD. W imieniu przewodniczšcego partii Grzegorza Napieralskiego zapraszał go do tego publicznie w mediach. – Nie będę tego komentował – ucina Wikiński. Nie ukrywa jednak, że Palikota zna i wykorzystywał to w kampanii prezydenckiej. Był wtedy szefem sztabu Napieralskiego, a Palikot doradzał Bronisławowi Komorowskiemu. – 12 czerwca, w przeddzień debaty telewizyjnej z udziałem głównych kandydatów, przez pół godziny namawiałem telefonicznie Janusza, by przekonał Komorowskiego do wzięcia w niej udziału. Ta rozmowa odniosła chyba skutek. Komorowski pojawił się w studio – relacjonuje Wikiński (wczeœniej obecny prezydent zapowiadał, że w debacie udziału nie weŸmie). Wikiński dodaje, że podczas kampanii wyborczej wykorzystywał też znajomoœć z szefem sztabu Komorowskiego Sławomirem Nowakiem, z którym znajš się jeszcze z czasów działalnoœci w organizacjach młodzieżowych (Wikiński był szefem ZSP, a Nowak – Stowarzyszenia Młodzi Demokraci). Zdaniem polityków takich serdecznych kontaktów ostatnio zrobiło się jednak mniej. – Relacje interpersonalne się spłyciły. Pod koniec lat 90. w pokoju obecnego europosła PiS Michała Kamińskiego spotykali się politycy ZChN i SLD. Poseł Sojuszu Wiesław Ciesielski grał na gitarze, a Kamiński œpiewał Okudżawę – wspomina Wikiński. [srodtytul]Kibicom się nie podoba[/srodtytul] Dlaczego takich ponadpartyjnych imprez już nie ma? Według europosła PiS Ryszarda Czarneckiego sami wyborcy zaczęli oczekiwać od polityków, by rywalizowali w atmosferze wojny. – Kilka tygodni temu po meczu na warszawskim stadionie Legii ustawiłem się w kolejce do punktu gastronomicznego. Podszedł do mnie Wojciech Olejniczak z SLD. Wymieniliœmy dwa słowa. Kibice odebrali to bardzo negatywnie. Pojawiły się głosy, że niby ze sobš rywalizujš, a tak serdecznie się witajš – opowiada. Wyglšda więc na to, że od okresu międzywojennego niewiele się zmieniło. Wspólne pojawienie się Wieniawy-Długoszowskiego i Stypułkowskiego w kawiarni Mała Ziemiańska, w której zbierały się elity II Rzeczypospolitej, też budziło kontrowersje.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL