Zakajew nie został wydany Rosji

aktualizacja: 17.09.2010, 19:32
Marek Magierowski
Marek Magierowski
Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Wszystko skończyło się szybko i szczęśliwie, ale sprawa Ahmeda Zakajewa była poważnym dyplomatycznym testem – nie tylko dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, lecz także dla Donalda Tuska.

Możemy się teraz spodziewać kilku nieprzyjemnych słów ze strony Kremla, ale należy się cieszyć, że problem został rozwiązany w sposób niebudzący żadnych prawnych zastrzeżeń. A przede wszystkim – niebudzący wątpliwości natury politycznej.

Ocieplenie stosunków z Moskwą było priorytetem polityki zagranicznej gabinetu Tuska długo przed 10 kwietnia. Najpierw wizyta szefa polskiego rządu w Moskwie, potem słynna pogawędka z premierem Rosji na molo w Sopocie, wreszcie uroczystości z udziałem Putina w Katyniu oraz gesty i słowa współczucia, które usłyszeliśmy po katastrofie prezydenckiego tupolewa – wszystkie te wydarzenia mogły świadczyć o nowym etapie w relacjach odwiecznych wrogów.Jednak różnica między postawą Warszawy a Moskwy była zasadnicza: o ile Rosjanie, z precyzją godną szachowego arcymistrza, “zagrali” Polską w ramach geostrategicznego projektu zbliżenia z Europą, o tyle premier Tusk, a także minister Sikorski i prezydent Komorowski sprawiali niekiedy wrażenie ludzi odurzonych ideą pojednania. Nagle rurociąg Nord Stream przestał być problemem, nagle usłyszeliśmy, że łupkowe “kopalnie” mogą na nas sprowadzić katastrofę ekologiczną, dowiedzieliśmy się także, że uzależnienie od dostaw gazu ze Wschodu potrwa kolejnych 30 lat. Prezydent Komorowski dał pretekst mediom, by pisały o końcu sojuszu Polski i Gruzji, a rząd z opóźnieniem reagował na zaniedbania Moskwy w sprawie śledztwa smoleńskiego. Wszyscy zaczęli chodzić wokół rosyjskiego niedźwiedzia na paluszkach.
KOMENTARZ DNIA

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE