Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Komorowski debiutuje w Europie

ROL
Bronisław Komorowski rozpoczšł pierwsze tournée zagraniczne. Z politykami w Brukseli rozmawiał sam
[i]Korespondencja z Brukseli[/i] Bruksela, Paryż i Berlin – to plan rozpoczętej wczoraj podróży Bronisława Komorowskiego. Najpierw Bruksela, bo – jak powiedział prezydent – „Polska jest rzecznikiem wzmocnienia współpracy w UE”. Rano Komorowski przyjechał do Komisji Europejskiej, gdzie spotkał się z jej przewodniczšcym Jose Barroso. – Przybył trochę przed czasem, więc zaczęli rozmawiać wczeœniej – mówi „Rz” osoba z otoczenia szefa KE. O czym jednak rozmawiali, wiedzš tylko oni, gdyż – wbrew wczeœniejszym ustaleniom – zamiast po 15 minutach zaprosić do udziału w rozmowie doradców, pozostali w swoim gronie, tylko w towarzystwie tłumaczy. – Spotkali się pierwszy raz. Widocznie dobrze im się rozmawiało – powiedziano nam w KE.
Komorowski miał wczoraj zaliczyć wszystkie unijne instytucje, ale ostatecznie z przewodniczšcym Rady Europejskiej spotka się dziœ. W ostatniej chwili polskiego prezydenta zaprosił do siebie król Albert II. Tam również 40-minutowa rozmowa odbyła się w cztery oczy. Otoczenie prezydenta spekulowało, że król mógł poruszyć tematy rodzinne. Jego synowa, żona następcy tronu Matylda, jest bowiem skoligacona z rodzinš Komorowskich. Po polskim akcencie w pałacu Komorowski przejechał do Parlamentu Europejskiego, gdzie poczuł się jak w domu. Na spotkaniu z przewodniczšcym parlamentu był wyraŸnie uradowany i wspominał czasy, gdy Jerzy Buzek był jego szefem: premierem gabinetu, w którym obecny prezydent sprawował funkcję ministra obrony. Znaczna częœć rozmowy z Buzkiem, znów wbrew ustaleniom, odbyła się w cztery oczy. Potem Komorowski zjadł obiad w towarzystwie szefów wszystkich frakcji politycznych w PE, najwięcej rozmawiajšc z Francuzem Josephem Daulem, szefem chadeków, i Niemcem Martinem Schulzem, szefem socjalistów. – Szło im to bardzo sprawnie. Bo prezydent miał obok siebie tłumaczy na niemiecki i francuski, których wiezie ze sobš do Paryża i Berlina – mówi nasz rozmówca w PE. Jak zauważa, Komorowski był dobrze przygotowany do spotkań. – Z notatek nie korzystał, a doradcy też nie stali przy jego uchu – opowiada. Prezydent spotkał się też z polskimi eurodeputowanymi. Stawili się prawie w komplecie, poza PiS, które było reprezentowane tylko w jednej trzeciej. Atmosfera była miła, Komorowski dostał nawet kwiaty i czekoladki z okazji swoich imienin. Europosłowie opozycji docenili, że prezydent się z nimi spotyka, ale też przedstawili mu konkretne postulaty. Konrad Szymański z PiS pytał o umowę z Gazpromem. – Polska od pięciu lat apeluje o wspólnš politykę energetycznš, a teraz forsuje umowę z Gazpromem niezgodnš z tš ideš i sprzecznš z unijnym prawem – mówił Szymański. Z kolei Marek Siwiec z SLD narzekał na brak konkretnych informacji o polskim przewodnictwie w UE w drugiej połowie 2011 roku. – Na tę okazję MSZ zajmuje się kupowaniem samochodów, szykowaniem helikopterów i czyszczeniem toalet. Ale jakie sš priorytety, cišgle nie wiemy. Gdzie zniknšł minister Sikorski? – pytał Siwiec. O ile w instytucjach unijnych prezydent zapewniał, że wspiera politykę rzšdu, o tyle już w NATO – jako zwierzchnik sił zbrojnych – mógł mówić we własnym imieniu. I swoje zdanie wyraził w sposób zdecydowany. Według niego koszty zwišzane z misjš w Afganistanie uniemożliwiajš realizację strategicznego celu, jakim jest modernizacja polskiej armii. – Musimy jasno okreœlić strategię zakończenia misji – mówił. Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Anders Fogh Rasmussen ma nadzieję, że siły NATO będš mogły rozpoczšć przekazywanie odpowiedzialnoœci za bezpieczeństwo wojskom afgańskim w 2011 roku.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL