Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Styl życia

Ekskluzywne nalepki ex libris

Praca Piotra Gojowego
Rzeczpospolita
Zamawiali je ludzie z towarzystwa, wykonywali najwięksi artyœci. Dziœ artyœci wcišż sš, a towarzystwo?
Poprosiłem dziewięciu warszawskich celebrytów, których pałace podziwiamy na zdjęciach w kolorowych magazynach, aby dali mi do tego tekstu ekslibrisy ze swoich księgozbiorów. Nie wiedzieli, o co proszę. To oczywiœcie żadna statystyka. Faktem jest, że nie tylko wpływowi i bogaci Polacy nie zamawiajš ekslibrisów. W ogóle mało kto wie, co to takiego. Przerwana została tradycja. [srodtytul]Znak własnoœci[/srodtytul] Przed wojnš najwięksi artyœci, np. Witkacy, Bruno Schulz czy Karol Hiller, wykonywali ekslibrisy dla adwokatów, lekarzy, osób z towarzystwa. Po wojnie, w 1963 r., zainicjowano Międzynarodowe Biennale Ekslibrisu w Malborku (dziœ można tu oglšdać stałš wystawę). Jesteœmy zagłębiem sztuki ekslibrisu, ale nie korzystamy z tego potencjału.
[wyimek]Jesteœmy zagłębiem sztuki ekslibrisu, ale nie korzystamy z tego potencjału[/wyimek] Ekslibris to znak własnoœciowy. Papierowa nalepka z nazwiskiem właœciciela ksišżki wklejana tradycyjnie na wewnętrznej stronie okładki. Pierwotnie miał chronić ksišżkę. Z czasem stał się graficznš ozdobš, portretem zainteresowań właœciciela księgozbioru – informuje „Encyklopedia wiedzy o ksišżce”. Jeœli ktoœ zamawia ekslibris, to œwiadomie wybiera konwencję artysty, ceni jego mistrzostwo. To znaczy, że ma księgozbiór, do którego na pewno wklei ekslibris. Kiedyœ w zamożnych inteligenckich domach w Polsce były ksišżki z wklejonymi pięknymi znakami własnoœciowymi, które można obejrzeć choćby w monografii „Ekslibrisy” Marii Grońskiej wydanej przez Bibliotekę Narodowš (1992 r.). Artysta grafik Wojciech Jakubowski jest współtwórcš malborskiego biennale, był jego komisarzem przez większoœć edycji: – Obecnie w Polsce liczba zamówień na ekslibrisy jest œladowa. W czasach PRL Malbork był prawdziwš atrakcjš jako miejsce spotkania sztuki ze Wschodu i Zachodu. Œwiat był nas ciekawy, bo znajdowaliœmy się za politycznš żelaznš kurtynš. Dodatkowš atrakcję dla koneserów sztuki ze œwiata stanowił wysoki czarnorynkowy przelicznik dolara – za niewiele dolarów mogli zamówić ekslibris u wybitnego artysty. Teraz te spotkania przeniosły się do Niemiec. Najwyższš pozycję w dziedzinie sztuki ekslibrisu zajmujš Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini. Zwłaszcza Rosjanie uczš w swoich akademiach mistrzowskiego rysunku i technik graficznych, niezmiennie cenionych od wieków (jak choćby miedzioryt). – W polskich akademiach króluje komputer, na którym projektuje się dużo i szybko. Tradycyjne techniki graficzne, np. akwaforta czy akwatinta, wymagajš skupienia, czasu, wielkiej pracy. W regulaminie malborskiego biennale widnieje zapis, że nie przyjmuje się grafiki komputerowej – mówi Wojciech Jakubowski. [srodtytul]Tylko u mistrza![/srodtytul] Œwiatowe trendy w tej dziedzinie można poznać, zaglšdajšc na stronę międzynarodowej organizacji, która skupia stowarzyszenia kolekcjonerów ekslibrisu (www. fisae. org). U kogo zamówić ekslibris? Tylko u mistrza! Warto kupić archiwalne, bogato ilustrowane katalogi biennale w Malborku (www. zamek. malbork. pl), aby wybrać artystę. Po lekturze będzie wiadomo, czy komuœ odpowiada syntetyczny znak czy bardziej rozgadana w treœci kompozycja, kolorowa czy raczej czarno-biała. Nie opłaca się zamawiać ekslibrisu u partaczy. Tylko mała grafika – dzieło sztuki – przenosi do historii. Kto by dziœ pamiętał np. o Anieli Wrzeszczowej, gdyby nie ekslibris wykonany przez Józefa Mehoffera w 1907 r., reprodukowany w albumach, prezentowany na wystawach? – Nie ma u nas rynku ekslibrisów. Po ubiegłorocznym biennale jedna osoba z kraju była zainteresowana, abym wykonał dla niej ekslibris. Nie konsultuję projektu z zamawiajšcym. To pewne ryzyko dla bibliofila, ale jeœli zna mój dorobek, wie, czego może oczekiwać – mówi Piotr Gojowy. Ekslibrisy Gojowego, laureata malborskiego biennale, wykonane sš w technice mieszanej: miedzioryt, akwaforta, mezzotinta. Zrobienie projektu na miedzianej płycie kosztuje 1 tys. zł. Odbicie ekslibrisu w nakładzie 50 sztuk to 1,2 tys. zł. W sumie więc ta ekskluzywna usługa nie jest droga. Na wykonanie trzeba poczekać ok. trzech miesięcy. Grafik miedziorytnik Wojciech Łuczak, wielokrotnie nagradzany w Malborku, potwierdza, że dziœ ekslibris jest najczęœciej kreacjš artysty. – Nie ma wielu zamówień, jednak podstawowym warunkiem jego przyjęcia jest całkowita swoboda twórcza. Projekt od razu rytuję na blasze. Przed wyryciem nazwiska osoby przesyłam jej ostatniš próbnš odbitkę kompozycji. Jeœli pasuje, rytuję nazwisko. Jeœli nie, to tak, jakby nie było zamówienia. Najlepiej więc, gdy zamawiajšcy scharakteryzuje w liœcie, czym się pasjonuje, abym mógł to metaforycznie wyrazić – mówi artysta. U Wojciecha Łuczaka 100 numerowanych i sygnowanych odbitek kosztuje 2 tys. zł. Na wykonanie trzeba czekać dwa – trzy miesišce. [srodtytul]Niestety na wymianę[/srodtytul] Wielkim propagatorem tradycji zamawiania ekslibrisu do prywatnego księgozbioru był kolekcjoner Janusz Mikołaj Szymański. Zgromadził kilkadziesišt tysięcy współczesnych ekslibrisów. Wikipedia przypomina, że w latach 1990 – 1997 własnym sumptem wydawał półrocznik „el” poœwięcony sztuce ekslibrisu. Nakład 100 egzemplarzy, luksusowa szata graficzna, teksty po polsku i niemiecku. I przede wszystkim oryginalne odbitki największych polskich artystów z tej dziedziny, np. Henryka Fejlhauera czy Ryszarda Stryjca. „el” prenumerowały największe œwiatowe biblioteki oraz wybitni bibliofile. Ukazało się 15 numerów. Kolekcjonerstwo ekslibrisu uległo wypaczeniu. Niektórzy zbieracze zamawiajš ekslibrisy, ale nie wklejajš ich już do ksišżek, bo nawet nie majš księgozbiorów. Ekslibrisy zamawiajš tylko na wymianę. Tak powstała nadprodukcja graficznej tandety (co Janusz M. Szymański zwalczał). Największš kolekcję historycznego i współczesnego polskiego ekslibrisu ma bibliofil Zbigniew Zarywski. – Ekslibris swš formš powinien uszlachetniać ksišżkę. Najlepiej, gdy sam w sobie jest dziełem sztuki. Zarywski profanacjš nazywa odklejanie cennych ekslibrisów z ksišżek. Od ćwierć wieku walczę jako dziennikarz, aby odrodziła się bogata polska tradycja gromadzenia prywatnych księgozbiorów i zamawiania ekslibrisów. W 1999 r. pisałem tekst o tym dla jednego z luksusowych miesięczników. Redakcja zażyczyła sobie, abym o ekslibris poprosił urzędujšcego wówczas prezydenta. Jego kancelaria uparcie nadsyłała firmowy papier listowy. O ekslibrisie nie mieli pojęcia. Brakuje nam odgórnych wzorów?
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL