Nacjonaliści kontra delfiny

aktualizacja: 10.06.2010, 01:06
Foto: AFP

Po fali protestów kina w całym kraju odwołują pokazy nagrodzonego Oscarem dokumentu o rzezi delfinów

Kina, które miały zacząć wyświetlanie filmu “Zatoka delfinów” w drugiej połowie czerwca, wycofały się z tych planów po setkach telefonów z pogróżkami. Dzwonili członkowie ugrupowań nacjonalistycznych, zapowiadając protesty przed salami kinowymi, a nawet akty sabotażu. Dziesiątki innych kin w całej Japonii nie chciały nawet rozmawiać z dystrybutorem o wprowadzeniu na ekrany dokumentu pokazującego krwawe polowanie na delfiny w miejscowości Taiji.
[srodtytul]Obraza Japonii?[/srodtytul]
– Rząd japoński powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w tym kraju panuje demokracja i wolność słowa, czy też nie – mówi “Rz” Andy Ottaway, dyrektor organizacji Kampania na rzecz Wielorybów, która pomagała w realizacji filmu. – Ja rozumiem, że japońscy nacjonaliści chcą bronić tych polowań, ale dlaczego zwykli Japończycy nie mogą obejrzeć “Zatoki” i sami wyrobić sobie zdania? – pyta.
Przed tokijską siedzibą dystrybutora dokumentu, firmy Unplugged, od wielu tygodni odbywają się wiece nacjonalistów, głównie ze Stowarzyszenia na rzecz Odzyskania Suwerenności. Manifestanci zarzucają autorom dokumentu obrazę Japonii i urażenie dumy narodowej Japończyków.
[srodtytul]Co tak wzburzyło obrońców tradycji? [/srodtytul]
Obraz, który otrzymał nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii dokumentu, przedstawia kampanię w obronie delfinów prowadzoną przez trenera tych zwierząt Rica O’Barry’ego. Zdjęcia dorocznego polowania w Japonii nakręcono ukrytymi kamerami. Dostęp do zatoczki w Taiji na wybrzeżu Pacyfiku jest pilnie strzeżony przez miejscowe władze, które nie chcą wizyt ekologów i dokumentalistów. Amerykańskim filmowcom udało się jednak przechytrzyć Japończyków, dostać do zakazanego miejsca i rozstawić kamery.
Widzowie filmu obserwują, jak rybacy zwabiają dziesiątki delfinów do niewielkiej zagrody na płyciźnie. Następnie, pływając po zagrodzie łodziami, zabijają zwierzęta włóczniami. Gdy rzeź dobiega końca, woda w zatoczce jest ciemnoczerwona od krwi.
– Delfiny są jedynymi dzikimi zwierzętami, którym zdarzało się ratować ludzi (przed utonięciem – red.) – powiedział autor filmu Louie Psihoyos, pytany, dlaczego zainteresował się tym tematem.
Przeciwko filmowi zaprotestowali najpierw rybacy z Taiji. Zarzucili autorom obrazu przekłamania w komentarzu i brak szacunku dla japońskiej tradycji. Podkreślali, że to władze w Tokio zachęcają ich do polowań, bo delfiny zjadają za dużo ryb, wskutek czego niebezpiecznie zmniejsza się ich ilość w oceanie.
[srodtytul]Pyszne mięso delfina[/srodtytul]
Japończycy od wieków zabijali wieloryby i delfiny na mięso. Potrawy z tych zwierząt uznaje się za część dziedzictwa kulinarnego Japonii, choć większość obywateli ich nie spożywa. Dawniej dla żyjących w biedzie Japończyków wielki morski ssak, który utknął na mieliźnie, był niczym dar niebios. Zjadano go w całości, razem z wnętrznościami. W epoce nowożytnej powstały setki przepisów na potrawy z tych zwierząt.
Na tę właśnie tradycję powołują się nacjonaliści. “Film celowo pokazuje w krzywym zwierciadle japońską kulturę kulinarną, a jego emisja zrani uczucia wielu osób” – podkreślali w swoim oświadczeniu. Rica O’Barry’ego wsparło z kolei w liście otwartym 55 japońskich filmowców, dziennikarzy i nauczycieli akademickich.
– W “Zatoce delfinów” pokazujemy również, że mięso delfinów zawiera ilość rtęci, która może zagrażać zdrowiu. Czy władze Japonii sądzą, że to również powinno się ukrywać przed społeczeństwem? – pyta Andy Ottaway.
[i]Oficjalna strona filmu „Zatoka delfinów” [link=http://www.thecovemovie.com]www.thecovemovie.com[/link][/i]

POLECAMY

KOMENTARZE