Ekspert obwinia pilotów

aktualizacja: 26.05.2010, 02:15
Wrak rozbitego Tu-154
Wrak rozbitego Tu-154
Foto: AFP

To załoga Tu-154 popełniła błędy, które doprowadziły do tragedii – twierdzi Edmund Klich

Polski ekspert akredytowany przy rosyjskiej komisji (MAK) badającej katastrofę pod Smoleńskiem jednoznacznie obwinia o wypadek załogę prezydenckiego tupolewa.
Polski ekspert akredytowany przy rosyjskiej komisji (MAK) badającej katastrofę pod Smoleńskiem jednoznacznie obwinia o wypadek załogę prezydenckiego tupolewa.
Edmund Klich słyszał nagrania z czarnych skrzynek i otrzymał stenogramy zapisów rozmów z kokpitu.
Edmund Klich słyszał nagrania z czarnych skrzynek i otrzymał stenogramy zapisów rozmów z kokpitu.
– Piloci zlekceważyli wszystkie ostrzeżenia wysyłane przez automatykę samolotu i podjęli nadmierne ryzyko. Dlaczego? Tak są wyszkoleni – ocenia Klich. Używa mocnych słów, choć badanie przyczyn wypadku trwa. – Mam siwe włosy, podejmuję ryzyko i biorę je na siebie. Uważam, że społeczeństwo powinno być informowane – wyjaśnia „Rz”.
– Piloci zlekceważyli wszystkie ostrzeżenia wysyłane przez automatykę samolotu i podjęli nadmierne ryzyko. Dlaczego? Tak są wyszkoleni – ocenia Klich. Używa mocnych słów, choć badanie przyczyn wypadku trwa. – Mam siwe włosy, podejmuję ryzyko i biorę je na siebie. Uważam, że społeczeństwo powinno być informowane – wyjaśnia „Rz”.
Klich powiedział w poniedziałek, że załoga tupolewa mimo gęstej mgły zdecydowała się na niesłychanie ryzykowne lądowanie.
Klich powiedział w poniedziałek, że załoga tupolewa mimo gęstej mgły zdecydowała się na niesłychanie ryzykowne lądowanie.
Na lotnisku pod Smoleńskiem nie było systemu naprowadzania samolotów ILS. Dlatego piloci po osiągnięciu tzw. wysokości decyzji – 100 m nad ziemią – powinni zrezygnować z lądowania, gdy nie było widać pasa, na którym mieli posadzić maszynę.
Na lotnisku pod Smoleńskiem nie było systemu naprowadzania samolotów ILS. Dlatego piloci po osiągnięciu tzw. wysokości decyzji – 100 m nad ziemią – powinni zrezygnować z lądowania, gdy nie było widać pasa, na którym mieli posadzić maszynę.
Klich ujawnił, że z nagrań wynika, iż piloci po osiągnięciu tej wysokości świadomie dalej obniżali lot. Padały komendy: 90 metrów, 80 metrów.
Klich ujawnił, że z nagrań wynika, iż piloci po osiągnięciu tej wysokości świadomie dalej obniżali lot. Padały komendy: 90 metrów, 80 metrów.
Samolot rozbił się obok pasa lotniska. Bardzo prawdopodobne jest więc, że piloci kontynuowali manewr, choć na wysokości 100 m nie zobaczyli ziemi.
Samolot rozbił się obok pasa lotniska. Bardzo prawdopodobne jest więc, że piloci kontynuowali manewr, choć na wysokości 100 m nie zobaczyli ziemi.
– Przyrządy w Tu-154 na pewno nie zmyliły załogi – podkreśla Klich. To rozwiewa spekulacje o tym, że piloci mogli nie wiedzieć, na jakim pułapie naprawdę się znajdują. – Jednak nie reagowali na sygnały o tym, że są zbyt nisko. Nawet na ostrzeżenie: „przed tobą ziemia” – dodaje ekspert.
– Przyrządy w Tu-154 na pewno nie zmyliły załogi – podkreśla Klich. To rozwiewa spekulacje o tym, że piloci mogli nie wiedzieć, na jakim pułapie naprawdę się znajdują. – Jednak nie reagowali na sygnały o tym, że są zbyt nisko. Nawet na ostrzeżenie: „przed tobą ziemia” – dodaje ekspert.
Według Klicha ryzykowny manewr, który skończył się rozbiciem samolotu, nie był wyjątkiem, bo – jego zdaniem – lekceważenie procedur przez wojskowych pilotów jest nagminne.
Według Klicha ryzykowny manewr, który skończył się rozbiciem samolotu, nie był wyjątkiem, bo – jego zdaniem – lekceważenie procedur przez wojskowych pilotów jest nagminne.
Z tą opinią zgadzają się inni specjaliści. Tomasz Hypki, ekspert lotnictwa: – Załoga tupolewa popełniła identyczne błędy jak załoga podczas wypadku w Mirosławcu. Najgorsze, że nikt z tych katastrof nie wyciąga wniosków.
Z tą opinią zgadzają się inni specjaliści. Tomasz Hypki, ekspert lotnictwa: – Załoga tupolewa popełniła identyczne błędy jak załoga podczas wypadku w Mirosławcu. Najgorsze, że nikt z tych katastrof nie wyciąga wniosków.
Hypki zwraca też uwagę, że dowódcy odpowiedzialni za szkolenie nie rozumieją wagi przestrzegania procedur ani ćwiczeń na symulatorach.
Hypki zwraca też uwagę, że dowódcy odpowiedzialni za szkolenie nie rozumieją wagi przestrzegania procedur ani ćwiczeń na symulatorach.
O błędach w szkoleniu mówił kilka dni temu „Rz” Dariusz Szpineta, pilot i instruktor. Twierdził, że powinno się wpajać pilotom, iż nie mogą lądować za wszelką cenę. – Należy nauczyć ich nawyku odejścia. To trudne psychologicznie, zwłaszcza w wojsku, gdzie współzawodnictwo się premiuje, jest czynnikiem mobilizującym, ważnym w służbie – stwierdził Szpineta.
O błędach w szkoleniu mówił kilka dni temu „Rz” Dariusz Szpineta, pilot i instruktor. Twierdził, że powinno się wpajać pilotom, iż nie mogą lądować za wszelką cenę. – Należy nauczyć ich nawyku odejścia. To trudne psychologicznie, zwłaszcza w wojsku, gdzie współzawodnictwo się premiuje, jest czynnikiem mobilizującym, ważnym w służbie – stwierdził Szpineta.
Piloci, z którymi rozmawiała „Rz”, twierdzą, że błędy w szkoleniu legły też u podstaw innych tragedii, m.in. katastrofy bryzy w Gdyni-Babich Dołach 31 marca 2009 r. (zginęła czteroosobowa załoga).
Piloci, z którymi rozmawiała „Rz”, twierdzą, że błędy w szkoleniu legły też u podstaw innych tragedii, m.in. katastrofy bryzy w Gdyni-Babich Dołach 31 marca 2009 r. (zginęła czteroosobowa załoga).
Wypowiedzi Klicha obciążające załogę Tu-154 wywołały dyskusję. Szef MSWiA Jerzy Miller zasugerował, że ekspertowi chodzi o medialną sławę.
Wypowiedzi Klicha obciążające załogę Tu-154 wywołały dyskusję. Szef MSWiA Jerzy Miller zasugerował, że ekspertowi chodzi o medialną sławę.
– Badanie przyczyn katastrofy trwa, a pan Klich już ogłasza, że to wina pilotów, i wprowadza zamęt – mówi poseł Jarosław Zieliński (PiS). – Umyka to, dlaczego mimo mgły nie zamknięto lotniska, i już wykluczono błąd obsługi naziemnej. Czemu służy sugestia o naciskach w związku z obecnością gen. Błasika w kabinie? Może były problemy i generał chciał coś doradzić?
– Badanie przyczyn katastrofy trwa, a pan Klich już ogłasza, że to wina pilotów, i wprowadza zamęt – mówi poseł Jarosław Zieliński (PiS). – Umyka to, dlaczego mimo mgły nie zamknięto lotniska, i już wykluczono błąd obsługi naziemnej. Czemu służy sugestia o naciskach w związku z obecnością gen. Błasika w kabinie? Może były problemy i generał chciał coś doradzić?
W poniedziałek Rosja przekaże Polsce kopie zapisów z czarnych skrzynek Tu-154. Do Moskwy pojedzie po nie minister Miller.
W poniedziałek Rosja przekaże Polsce kopie zapisów z czarnych skrzynek Tu-154. Do Moskwy pojedzie po nie minister Miller.
Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj, że materiały te zostaną natychmiast ujawnione.
Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj, że materiały te zostaną natychmiast ujawnione.
[ramka][b]Co ustaliła rosyjska komisja[/b]
[ramka][b]Co ustaliła rosyjska komisja[/b]
Na pokładzie Tu-154 nie było wybuchu, pożaru ani zamachu terrorystycznego – wynika ze wstępnego raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), badającego okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem, do której doszło 10 kwietnia.
Na pokładzie Tu-154 nie było wybuchu, pożaru ani zamachu terrorystycznego – wynika ze wstępnego raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), badającego okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem, do której doszło 10 kwietnia.
Co jeszcze ustalono? Do katastrofy doszło o godzinie 10:41.06 czasu rosyjskiego, czyli 8.41.06 polskiego.
Co jeszcze ustalono? Do katastrofy doszło o godzinie 10:41.06 czasu rosyjskiego, czyli 8.41.06 polskiego.
Lotnisko było dobrze przygotowane, a rosyjscy kontrolerzy nie dopuścili się zaniedbań – podała komisja. Wykluczyła, aby przyczyną katastrofy był stan techniczny samolotu, w którym do ostatniego momentu wszystko działało. „Silniki pracowały do chwili zderzenia maszyny z ziemią” – informowała szefowa MAK Tatiana Anodina.
Lotnisko było dobrze przygotowane, a rosyjscy kontrolerzy nie dopuścili się zaniedbań – podała komisja. Wykluczyła, aby przyczyną katastrofy był stan techniczny samolotu, w którym do ostatniego momentu wszystko działało. „Silniki pracowały do chwili zderzenia maszyny z ziemią” – informowała szefowa MAK Tatiana Anodina.
W samolocie Tu-154 działał system TAWS, który 18 sekund przed uderzeniem w drzewo ostrzegł pilotów,że lecą za nisko. Raport wskazuje, że mgła uniemożliwiała lądowanie, o czym pilotów ostrzegały i wieża, i załoga polskiego jaka, który wylądował na tym lotnisku godzinę wcześniej. W kabinie pilotów samolotu Tu-154 przebywały osoby spoza załogi (m.in. gen. Andrzej Błasik). Trwa ustalanie, czy ktoś z nich mógł wywrzeć presję na pilotów.
W samolocie Tu-154 działał system TAWS, który 18 sekund przed uderzeniem w drzewo ostrzegł pilotów,że lecą za nisko. Raport wskazuje, że mgła uniemożliwiała lądowanie, o czym pilotów ostrzegały i wieża, i załoga polskiego jaka, który wylądował na tym lotnisku godzinę wcześniej. W kabinie pilotów samolotu Tu-154 przebywały osoby spoza załogi (m.in. gen. Andrzej Błasik). Trwa ustalanie, czy ktoś z nich mógł wywrzeć presję na pilotów.
[i]graż[/i] [/ramka]
[i]graż[/i] [/ramka]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE