Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Służby mundurowe

Manipulacje generała Czabana

Rzšdowy TU-154 M
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Generał Anatol Czaban odpowiada za szkolenie w siłach powietrznych. Komentujšc tekst "Katastrofa w 36. pułku", wypowiadał się w swojej sprawie. Co nam zarzucił?
"Nie spotkałem w życiu, żeby był wydany certyfikat do porozumiewania się w języku rosyjskim" - mówi. Generał twierdzi co innego niż jego podwładny, dowódca 36. pułku Ryszard Raczyński. Spytaliœmy pułkownika: "Czy członkowie załogi przechodzili kursy korespondencji z wieżš po rosyjsku, czy majš na to dokumenty?" OdpowiedŸ była precyzyjna: "Nie majš certyfikatów". Raczyński twierdzi, że załoga znała rosyjski, latała do Rosji, na Białoruœ (napisaliœmy to w tekœcie). Czy załoga (zwłaszcza nawigator odpowiedzialny za kontakt z wieżš) przechodziła szkolenie, czy sš na to dokumenty (certyfikaty, œwiadectwa, dyplomy - jak zwał tak zwał)? Jeœli nie, to nie powinni byli lecieć na lotnisko wojskowe, ale na międzynarodowe, gdzie językiem komunikacji jest angielski. Wniosek jest prosty. Choć załoga nie miała udokumentowanej znajomoœci "lotniczego" rosyjskiego ktoœ kazał im lecieć do Smoleńska. Kto generale Czaban? "Generał oskarża 'Rz' o kłamstwo. Zaznaczył, że pierwszy i drugi pilot wykonali wspólnie 28 - 29 lotów. Natomiast w składzie pilot, drugi pilot i nawigator latali kilkanaœcie razy. 'Rz' twierdziła, że załoga prezydenckiego Tu wykonała przed katastrofš jeden lot - na Haiti" (informacja za TokFM). Czaban mija się z prawdš, manipuluje. Załoga w tym składzie do Smoleńska wyleciała drugi raz w życiu (generał to wie, dane sš z dowództwa pułku). Pierwszy raz leciała na Haiti (6 lšdowań po drodze - co napisaliœmy). Członkowie załogi latali ze sobš w innych konfiguracjach - co zostało opisane w tekœcie: "Protasiuk z Michalakiem 81. razy, Protasiuk z Grzywnš 21 razy, Protasiuk z Ziętkiem 5". Generał mówi, że w liniach cywilnych nie ma stałych załóg. Ale tam lata się w dwuosobowych ekipach, a nie na skomplikowanych Tu, gdzie zgranie 4-osobowej załogi jest kluczowe. Cywile latajš na lotniska, gdzie sš systemy precyzyjnego podejœcia do lšdowania. Nikt nie wysłałby cywilnej załogi na prymitywne lotnisko. Tym bardziej nikt nie wysłałby jej w złš pogodę i z VIP-ami na pokładzie. I to generał dobrze wie. Czaban mówi, że pilotom były niepotrzebne ćwiczenia na symulatorach (nie ma treningów bo MON nie zapisał ich w umowie z Rosjš). Spytaliœmy dowódcę pułku: "- Przydałyby się pana ludziom treningi na symulatorach?" "Oczywiœcie, że by się przydały - odpowiada". Piloci treningów potrzebujš. Czaban uważa, że to bez sensu. Od 2008 roku, gdy z pułku odeszło wielu lotników panował tam stały kryzys. Zabrakło doœwiadczonych pilotów. Przez większoœć czasu jednostka miała jeden samolot Tu (drugi w remoncie). Jedyny na okršgło woził VIP-ów. Kiedy młodzi mieli się szkolić? Trenować awaryjne sytuacje?
To wszystko nie jest winš pilotów, ale ktoœ za to musi odpowiedzieć, prawda generale Czaban? Jeden z portali tak zatytułował relację z konferencji generała: "Czaban broni pilotów". Czaban wcale nie broni pilotów, bo nikt pilotów nie atakował. Wiedzš to ci, którzy przeczytali tekst. Szef szkolenia na konferencji bronił siebie. Dwa tygodnie temu w Sejmie Czaban przedstawił nam wersję katastrofy, korzystnš dla wojskowych decydentów. Wypalił: - Może to był ptak? - Co panie generale? - Wielki ptak, który wpadł do silnika! Tego przecież nie można wykluczyć! Oby Czaban miał rację. Wielki ptak byłby najkorzystniejszy dla wszystkich. Co nie znaczy, że teoriš wielkiego ptaka da się wytłumaczy to co działo się w wojskowym lotnictwie.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL