Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Styl życia

Coaching dziecięcy

ROL
Polscy rodzice nie majš czasu dla dzieci. Osobiœci trenerzy pomogš wykorzystać ten, który majš
[wyimek][link=http://blog.rp.pl/blog/2010/03/30/katarzyna-jaruzelska-kastory-czy-maja-panstwo-dobrze-wytrenowane-potomstwo/" "target=_blank]WeŸ udział w dyskusji[/link][/wyimek] Modnie jest dziœ mieć prywatnego coacha w biznesie, w sporcie czy rozwoju osobistym, ale w byciu mamš czy tatš? W Krakowie jesieniš rusza Szkoła Coachów Rodzicielskich (parent coaching). Zamierza przygotowywać trenerów, którzy będš pracować z rodzicami i ich dziećmi w wieku 0 – 5 lat. Czy to kurs miłoœci do własnych dzieci? Wyedukowani trenerzy będš uczyć, jak być wspierajšcym rodzicem. Żadnych rewolucyjnych metod. Wystarczy słuchać instynktu i – co najważniejsze – własnego dziecka. Podšżać za jego potrzebami, wspierać w rozwoju.
Co można zobaczyć u trzytygodniowego dziecka? – Na przykład to, że nawišzuje się relacja – mówi Anna Gużda, pedagog rodzinny, która zamierza zostać coachem. – To wszystko dzieje się w zabawie. Dla wielu rodziców to jest naturalna reakcja, a tym, dla których nie jest, coach pomoże jš dostrzec. Można np. naœladować zachowania niemowlaka – uœmiechać się do niego, gdy on się uœmiecha, gdy gaworzy – powtarzać za nim. Można zwykłym dotykiem i prostym masażem uspokoić dziecko, ale przede wszystkim œwiadomie tworzyć z nim bliskoœć, więŸ. [srodtytul]Abecadło[/srodtytul] Parent coaching pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Powszechnie stosowany jest także w Wielkiej Brytanii, często w ramach programów społecznych. – Inne kraje europejskie już dawno odkryły, że warto w dzieci inwestować – mówi „Rz” psycholog i trener Marta Kowalczuk. – W Polsce odpowiedzialnoœć za dzieci jest rozmyta, spychana przez szkołę na rodziców, przez rodziców na szkołę, na system. Nie mieliœmy też dostępu do zachodnich metod. Ale teraz mamy i wiemy, że to działa – wyjaœnia. Pracownia Psychologiczna chce czerpać z doœwiadczeń „Abecedarian Project” realizowanego w Karolinie Północnej od ponad 30 lat przez zespół dr. Josepha Sparlinga. Dzieci bioršce udział w tym projekcie osišgały znaczšco wyższe wyniki w zakresie inteligencji, czytania i matematyki oraz kompetencji społecznych. – W projekcie wzięła udział ponad setka dzieci od szóstego tygodnia do pištego roku życia. Pochodziły głównie z rodzin afroamerykańskich, wychowywane były przez samotne, młodociane matki słabo wykształcone – opowiada „Rz” Judyta Andrijew, koordynator powstajšcej szkoły – Po skończeniu pištego roku życia œledzono ich losy i edukację aż do 21. roku życia. Wyniki porównano z rezultatami rówieœników. Efekty zaskoczyły twórców „Abecadła”. Okazało się, że osoby objęte programem zdecydowanie rzadziej wchodziły w konflikt w prawem, zażywały narkotyki czy nadużywały alkoholu. Zdobywały wyższe wykształcenie. – Programy umacniajš też więzi rodzic – dziecko – przekonuje Andrijew. [srodtytul]Tylko dobre strony[/srodtytul] Na œwiecie coaching rodzicielski często jest wykorzystywany jest do wyrównywania szans dzieci z rodzin trudnych czy ubogich. W Polsce, jeœli się przyjmie, może być inwestycjš zapobiegajšcš interwencjom psychologów w przyszłoœci. Na razie komercyjnš. Wartoœciowym działaniem wspierajšcym u nas rodziców jest od lat Szkoła dla Rodziców i Wychowawców (prowadzi jš Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej). To program spotkań dla każdego, kto szuka sposobu na nawišzanie głębszych i cieplejszych relacji z dziećmi lub wychowankami. Szkoła pracuje w oparciu o metodę Adele Faber i Elaine Mazlish, autorek m.in. ksišżki „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”. Ale to kropla w morzu potrzeb. W Anglii coaching rodzicielski – finansowany głównie przez państwo – realizowany jest w rodzinach zaburzonych społecznie. – Jest kilka ciekawych podejœć – mówi „Rz” Agnieszka Pasek, psycholog z Oxfordu. – Parenting Classes, Parenting Skills, Parent Support, treningi grupowe i indywidualne. W każdym regionie, takim jak np. Oxford, kilkaset osób rocznie zapisuje się na jakiœ trening rodzinny. Największym angielskim programem społecznym jest Sure Start (Pewny start). Zwraca uwagę na fakt, że jeœli dziecko do pištego, szóstego roku życia nie będzie prawidłowo stymulowane do rozwoju, będzie mieć gorsze szanse w życiu. W każdym mieœcie sš oœrodki oferujšce udział w Sure Start. Agnieszka Pasek mówi, że popularny jest trening Webster Strattona. To kurs dziesięciu spotkań dla rodziców, który polega na dostrzeganiu dobrych stron swoich dzieci i omawianiu tego z coachem. – Uczymy rodziców zmiany zachowań, które wyzwolš również zmianę zachowań u dzieci. Chodzi o to, by rodzice okazywali dzieciom, że ich cieszš te zmiany. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale przynosi efekt u dzieci w wieku od jedenastego roku do dziesięciu lat. Zasadnicza w coachingu rodzicielskim jest œwiadomoœć oddziaływania i konsekwencja stosowania. – To sš proste ćwiczenia: relaksacja, masaże, muzykoterapia, pozawerbalny kontakt z dzieckiem: dotyk, unoszenie, kołysanie. W czasie, który dla dziecka już mamy – mówi Marta Kowalczuk. – To wszystko. Tylko bardziej œwiadomie i uważnie. [ramka][srodtytul]Badania[/srodtytul] Dorastajšce dzieci w Polsce chcš spędzać z rodzicami więcej czasu, wykazały badania prof. Jacka Kurzępy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej przeprowadzone w marcu 2010 r. Nastolatkom brakuje rozmów, wspólnych wyjœć do kina i wakacji. Co ważniejsze – brakuje im relacji i porozumienia. Obie badane strony, rodzice i dzieci, nie znajš wzajemnych oczekiwań i zakładajš, że druga strona nie chce spędzać z nimi więcej czasu. Podobne dane przedstawiono w raporcie „Badania rodziców 2009” (Millward Brown SMG KRC, jesień 2009 r.). Czytamy tam, iż „rodzicom wydaje się, że dzieci spędzajš więcej czasu w domu, niż twierdzš to same dzieci”, oraz że „rodzice słabo orientujš się w tym, co robiš i czego doœwiadczajš poza domem ich dzieci”. Ponadto polscy rodzice majš wysokie oczekiwania edukacyjne – „2/3 badanych spodziewa się, że ich dziecko ukończy szkołę wyższš”. Rozbieżnoœć wzajemnych oczekiwań zwykle wynika z braku komunikacji. Brak komunikacji – z niepełnych relacji. Rodzice myœlš życzeniowo, bo nie mieli czasu albo chęci poznać własnych dzieci. [/ramka]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL