Coaching dziecięcy

aktualizacja: 31.03.2010, 00:00
Foto: ROL

Polscy rodzice nie mają czasu dla dzieci. Osobiści trenerzy pomogą wykorzystać ten, który mają

[wyimek][link=http://blog.rp.pl/blog/2010/03/30/katarzyna-jaruzelska-kastory-czy-maja-panstwo-dobrze-wytrenowane-potomstwo/" "target=_blank]Weź udział w dyskusji[/link][/wyimek]
Modnie jest dziś mieć prywatnego coacha w biznesie, w sporcie czy rozwoju osobistym, ale w byciu mamą czy tatą? W Krakowie jesienią rusza Szkoła Coachów Rodzicielskich (parent coaching). Zamierza przygotowywać trenerów, którzy będą pracować z rodzicami i ich dziećmi w wieku 0 – 5 lat.
Czy to kurs miłości do własnych dzieci? Wyedukowani trenerzy będą uczyć, jak być wspierającym rodzicem. Żadnych rewolucyjnych metod. Wystarczy słuchać instynktu i – co najważniejsze – własnego dziecka. Podążać za jego potrzebami, wspierać w rozwoju.
Co można zobaczyć u trzytygodniowego dziecka? – Na przykład to, że nawiązuje się relacja – mówi Anna Gużda, pedagog rodzinny, która zamierza zostać coachem. – To wszystko dzieje się w zabawie. Dla wielu rodziców to jest naturalna reakcja, a tym, dla których nie jest, coach pomoże ją dostrzec. Można np. naśladować zachowania niemowlaka – uśmiechać się do niego, gdy on się uśmiecha, gdy gaworzy – powtarzać za nim. Można zwykłym dotykiem i prostym masażem uspokoić dziecko, ale przede wszystkim świadomie tworzyć z nim bliskość, więź.
[srodtytul]Abecadło[/srodtytul]
Parent coaching pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Powszechnie stosowany jest także w Wielkiej Brytanii, często w ramach programów społecznych. – Inne kraje europejskie już dawno odkryły, że warto w dzieci inwestować – mówi „Rz” psycholog i trener Marta Kowalczuk. – W Polsce odpowiedzialność za dzieci jest rozmyta, spychana przez szkołę na rodziców, przez rodziców na szkołę, na system. Nie mieliśmy też dostępu do zachodnich metod. Ale teraz mamy i wiemy, że to działa – wyjaśnia.
Pracownia Psychologiczna chce czerpać z doświadczeń „Abecedarian Project” realizowanego w Karolinie Północnej od ponad 30 lat przez zespół dr. Josepha Sparlinga. Dzieci biorące udział w tym projekcie osiągały znacząco wyższe wyniki w zakresie inteligencji, czytania i matematyki oraz kompetencji społecznych. – W projekcie wzięła udział ponad setka dzieci od szóstego tygodnia do piątego roku życia. Pochodziły głównie z rodzin afroamerykańskich, wychowywane były przez samotne, młodociane matki słabo wykształcone – opowiada „Rz” Judyta Andrijew, koordynator powstającej szkoły – Po skończeniu piątego roku życia śledzono ich losy i edukację aż do 21. roku życia. Wyniki porównano z rezultatami rówieśników. Efekty zaskoczyły twórców „Abecadła”.
Okazało się, że osoby objęte programem zdecydowanie rzadziej wchodziły w konflikt w prawem, zażywały narkotyki czy nadużywały alkoholu. Zdobywały wyższe wykształcenie. – Programy umacniają też więzi rodzic – dziecko – przekonuje Andrijew.
[srodtytul]Tylko dobre strony[/srodtytul]
Na świecie coaching rodzicielski często jest wykorzystywany jest do wyrównywania szans dzieci z rodzin trudnych czy ubogich. W Polsce, jeśli się przyjmie, może być inwestycją zapobiegającą interwencjom psychologów w przyszłości. Na razie komercyjną. Wartościowym działaniem wspierającym u nas rodziców jest od lat Szkoła dla Rodziców i Wychowawców (prowadzi ją Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej). To program spotkań dla każdego, kto szuka sposobu na nawiązanie głębszych i cieplejszych relacji z dziećmi lub wychowankami. Szkoła pracuje w oparciu o metodę Adele Faber i Elaine Mazlish, autorek m.in. książki „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”. Ale to kropla w morzu potrzeb.
W Anglii coaching rodzicielski – finansowany głównie przez państwo – realizowany jest w rodzinach zaburzonych społecznie. – Jest kilka ciekawych podejść – mówi „Rz” Agnieszka Pasek, psycholog z Oxfordu. – Parenting Classes, Parenting Skills, Parent Support, treningi grupowe i indywidualne. W każdym regionie, takim jak np. Oxford, kilkaset osób rocznie zapisuje się na jakiś trening rodzinny.
Największym angielskim programem społecznym jest Sure Start (Pewny start). Zwraca uwagę na fakt, że jeśli dziecko do piątego, szóstego roku życia nie będzie prawidłowo stymulowane do rozwoju, będzie mieć gorsze szanse w życiu. W każdym mieście są ośrodki oferujące udział w Sure Start. Agnieszka Pasek mówi, że popularny jest trening Webster Strattona. To kurs dziesięciu spotkań dla rodziców, który polega na dostrzeganiu dobrych stron swoich dzieci i omawianiu tego z coachem. – Uczymy rodziców zmiany zachowań, które wyzwolą również zmianę zachowań u dzieci. Chodzi o to, by rodzice okazywali dzieciom, że ich cieszą te zmiany. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale przynosi efekt u dzieci w wieku od jedenastego roku do dziesięciu lat.
Zasadnicza w coachingu rodzicielskim jest świadomość oddziaływania i konsekwencja stosowania. – To są proste ćwiczenia: relaksacja, masaże, muzykoterapia, pozawerbalny kontakt z dzieckiem: dotyk, unoszenie, kołysanie. W czasie, który dla dziecka już mamy – mówi Marta Kowalczuk. – To wszystko. Tylko bardziej świadomie i uważnie.
[ramka][srodtytul]Badania[/srodtytul]
Dorastające dzieci w Polsce chcą spędzać z rodzicami więcej czasu, wykazały badania prof. Jacka Kurzępy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej przeprowadzone w marcu 2010 r. Nastolatkom brakuje rozmów, wspólnych wyjść do kina i wakacji. Co ważniejsze – brakuje im relacji i porozumienia. Obie badane strony, rodzice i dzieci, nie znają wzajemnych oczekiwań i zakładają, że druga strona nie chce spędzać z nimi więcej czasu.
Podobne dane przedstawiono w raporcie „Badania rodziców 2009” (Millward Brown SMG KRC, jesień 2009 r.). Czytamy tam, iż „rodzicom wydaje się, że dzieci spędzają więcej czasu w domu, niż twierdzą to same dzieci”, oraz że „rodzice słabo orientują się w tym, co robią i czego doświadczają poza domem ich dzieci”. Ponadto polscy rodzice mają wysokie oczekiwania edukacyjne – „2/3 badanych spodziewa się, że ich dziecko ukończy szkołę wyższą”. Rozbieżność wzajemnych oczekiwań zwykle wynika z braku komunikacji. Brak komunikacji – z niepełnych relacji. Rodzice myślą życzeniowo, bo nie mieli czasu albo chęci poznać własnych dzieci. [/ramka]
KOMENTARZ DNIA
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE