REKLAMA

"Rzeczpospolita" ustaliła

Za tatuaż do cywila

Edyta Żemła 11-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 01:18
W Wojsku Polskim jest wielu żołnierzy, którzy mają tatuaże.  Wolą nie ujawniać twarzy i nazwisk, aby nie mieć kłopotów
autor: Krzysztof Skłodowski
źródło: Fotorzepa
W Wojsku Polskim jest wielu żołnierzy, którzy mają tatuaże. Wolą nie ujawniać twarzy i nazwisk, aby nie mieć kłopotów

Szpecące rysunki na ciele przerwały karierę świetnego snajpera – ustaliła „Rz”

– To jeden z najzdolniejszych snajperów, takich umiejętności nie można się nauczyć. Trzeba mieć talent, a on ma – opowiadają przełożeni strzelca wyborowego z Wojsk Lądowych. Boleją, że odszedł z armii z tak banalnego powodu jak tatuaż.

Snajper miał jechać na misję do Afganistanu. Dlatego stawił się przed komisją lekarską. Ta uznała, że jest niezdolny do służby wojskowej poza granicami kraju, choć stan jego zdrowia jest dobry. Powód? “Stwierdzono bardzo liczne, rozległe, szpecące tatuaże obejmujące praktycznie poza twarzą znaczną powierzchnię ciała”. W uzasadnieniu lekarze piszą, że służba w Afganistanie wymaga dużej odporności psychicznej i fizycznej. A – jak twierdzą – wytatuowany wojskowy nie wzbudzałby zaufania i szacunku wśród miejscowej ludności, która mogłaby dostrzec rysunki pod letnim mundurem. Według komisji tatuaże mogą też budzić skojarzenia z przeszłością kryminalną, więzienną recydywą lub zaburzeniami emocjonalnymi.

Nie dla przemocy

Czy rzeczywiście osoby wytatuowane nie powinny służyć w wojsku? Jeszcze w latach 90. tatuaże w armii traktowano jak samookaleczenie. Kandydaci do służby z takimi upiększeniami najczęściej odpadali na komisjach lekarskich. Dziś jednak przepisy wojskowe nie zabraniają żołnierzom tatuowania ciała, pod warunkiem że rysunki nie są szpecące. Oceniają to wojskowe komisje lekarskie – mogą odrzucić kandydata na żołnierza lub stwierdzić, że tatuaż jest artystyczny i nie przeszkadza w pełnieniu służby. 

– Wszystko zależy od tego, jak tatuaże wyglądają i na jakich częściach ciała się znajdują – wyjaśnia płk dr Jan Wilk, kierownik Kliniki Psychiatrii 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.

Podkreśla, że niedopuszczalne są tatuaże kojarzące się z subkulturą więzienną, przemocą, apoteozą treści nazistowskich lub satanistycznych. – Jeśli tatuaże znajdują się na twarzy, dłoniach, w kącikach oczu, można przypuszczać, że taki człowiek miał kontakt ze środowiskiem kryminalnym – mówi płk Wilk. – Sporo takich osób trafiało na komisje wojskowe w ramach służby zasadniczej. Od razu wysyłaliśmy ich na badania, by sprawdzić, czy nie wykazują zaburzeń osobowości.

Zaznacza, że teraz takie osoby w wojsku już się prawie nie zdarzają. Co nie znaczy, że do armii nie trafiają osoby z tatuażami.

Pozazdrościli kolegom

Najczęściej jednak żołnierze robią sobie tatuaże już w armii. W rozmowach z “Rz” opowiadają, że moda na ozdabianie ciała pojawiła się, gdy zaczęli wyjeżdżać na misje zagraniczne. – Wtedy to zjawisko zrobiło się powszechne – twierdzi jeden z podoficerów. – Teraz tatuaże ma już chyba połowa żołnierzy.

Polscy wojskowi podpatrzyli wytatuowanych kolegów np. ze Skandynawii i Anglii jeszcze w latach 90. podczas misji w Bośni i Hercegowinie. – Jeździło się wtedy do węgierskiej miejscowości Pecz przy granicy z Bośnią i tam można było zrobić sobie tatuaż – opowiada weteran misji w Bośni. Dodaje, że koledzy robili sobie też tatuaże podczas przepustek w Polsce.

Potem był jeszcze Irak i Afganistan, gdzie Polacy zetknęli się z amerykańskimi żołnierzami. – Gdy patrzyłem na nich w Ghazni, miałem wrażenie, że w amerykańskiej armii tatuaże są powszechne. Widziałem żołnierzy, którzy mieli wytatuowane całe ręce, oprócz dłoni – opowiada weteran misji w Afganistanie.

Magiczny symbol

Jakie tatuaże cieszą się w armii największym powodzeniem? – Różne. Często są to jakieś elementy militarne czy erotyczne. Zdarzają się zwierzęta czy napisy w stylu “siła i honor” – wylicza podoficer.

Przed wyjazdem na misję żołnierze robią sobie tatuaże pod lewą ręką z informacją o grupie krwi. – To pożądany tatuaż. Jeśli coś się stanie, lekarz od razu wie, jaka krew będzie potrzebna – mówi jeden z oficerów. 

Dlaczego żołnierze robią sobie tatuaże? – Często chcą podwyższyć swoją samoocenę, zwrócić na siebie uwagę, pokazać otoczeniu, że funkcjonują na innych zasadach niż reszta – uzasadnia płk Wilk.

Inny wojskowy psycholog twierdzi, że żołnierze dodają sobie w ten sposób pewności siebie: – To jest dla nich magiczny symbol, który jest rodzajem ochronnego talizmanu. Proszę nie zapominać, że oni na misjach ocierają się o śmierć.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

F-16 za głośne dla Krzesin

Raport środowiskowy wykluczał lokalizację bazy myśliwców pod Poznaniem. Dokument został jednak utajniony >>