Niemcy
Kruchy pomnik Zagłady
Sztandarowemu symbolowi niemieckiej pamięci historycznej – pomnikowi Holokaustu w Berlinie – grozi ruina
Usytuowany w pobliżu Bramy Brandenburskiej pomnik miał być dowodem wiecznej pamięci o zbrodniach narodowego socjalizmu. Jednak po pięciu latach od jego odsłonięcia gołym okiem widać, że długo bez generalnego remontu nie postoi. Pęka co najmniej 1900 spośród 2711 betonowych bloków ustawionych na 2 hektarach. Można by spytać, co z niemiecką pamięcią, jeżeli nie przetrwał beton, w którym miała być zakonserwowana.
Gigantyczna fuszerka
Rozmieszczone w rzędach betonowe bloki tworzą prawdziwy labirynt, w którym zwiedzający powinni odczuwać poczucie „osamotnienia, bezsilności i zwątpienia”, jak to określił przewodniczący Bundestagu, otwierając to miejsce pa- mięci. Widzą jednak powiększające się szpary i rysy w betonie. W dodatku bloki od dawna już nie stoją pionowo, przechylają się na wszystkie strony. Mrozy dały się pomnikowi szczególnie we znaki, obnażając fuszerkę wykonawców.
– Przed rozpoczęciem remontu musimy ustalić, kto ponosi za to odpowiedzialność – mówi Uwe Neumärker, dyrektor fundacji pomnika Pomordowanych Żydów w Europie, która zarządza miejscem pamięci. On sam nie ma wątpliwości, że niemiecka pamięć jest trwalsza od betonu. Cytowani przez „Bild” eksperci uważają jednak, że żaden remont nie pomoże i należy się zastanowić nad wymianą wadliwych bloków.
Pomnik kosztował podatników 27 mln euro. Od początku miał wielu przeciwników, którzy argumentowali, że będzie świadectwem „niemieckiej hańby”, równoznacznym z obciążaniem winą przyszłych pokoleń Niemców, nieponoszących żadnej odpowiedzialności za zbrodnie przodków.
Spory trwały 11 lat. W 1999 roku Bundestag podjął ostateczną decyzję o budowie monumentu, który ma przypominać o „niewyobrażalnych wydarzeniach niemieckiej historii”. Przypomina o nich nie tylko sam pomnik, ale i nazwa jednej z firm wykonawczych.
Symbole i przechodnie
Mowa o koncernie Degussa, tym samym, w którego zakładach wytwarzano w czasie wojny cyklon B używany w komorach gazowych Auschwitz. To Degussa dostarczyła chemikalia zabezpieczające beton przed malowaniem na nim swastyk. Nie pomogły. Swastyki i inne nazistowskie symbole pojawiają się raz po raz na betonowych blokach.
– Byliśmy już świadkami wielu niegodnych tego miejsca rzeczy – mówi jeden ze strażników patrolujących rozległy teren. Nie brak przechodniów traktujących zacisze labiryntu jak publiczną toaletę. Nie brak też par, które oddają się w tym miejscu miłosnym igraszkom. – Byłbym zadowolony, gdyby pomnik stał się miejscem spotkań, gdzie można spędzić parę wolnych chwil, zjeść lunch czy też przejść jego ścieżkami, by skrócić sobie drogę przez miasto – mówił przed laty „Rz” Peter Eisenman, nowojorski architekt i twórca projektu pomnika. Na razie jest inaczej.
Przez ostatnich pięć lat pomnik zwiedziło 8 milionów ludzi. Jest nieodłącznym punktem programu każdego turysty. Podobnie jak znajdujący się nieopodal pomnik homoseksualistów zamordowanych przez nazistów. Za kilka miesięcy otwarty zostanie w pobliżu pawilon wystawowy fundacji Topografia Terroru. Stanie w miejscu, gdzie mieściły się centrale gestapo, SS i Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) nadzorującego niemieckie obozy zagłady. O krok stąd powstanie muzeum wypędzonych znane jako „Widoczny znak”. Pod względem powierzchni wystawowej będzie największą placówką w Berlinie zajmującą się wydarzeniami z okresu II wojny światowej.
-Piotr Jendroszczyk z Berlina
Oficjalna strona pomnika www.holocaust-mahnmal.de













