REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Europa » Niemcy

Niemcy

Kruchy pomnik Zagłady

Piotr Jendroszczyk 04-03-2010, ostatnia aktualizacja 04-03-2010 08:36
Labirynt betonowych bloków miał wywoływać „poczucie osamotnienia, bezsilności i zwątpienia”
źródło: AP
Labirynt betonowych bloków miał wywoływać „poczucie osamotnienia, bezsilności i zwątpienia”

Sztandarowemu symbolowi niemieckiej pamięci historycznej – pomnikowi Holokaustu w Berlinie – grozi ruina

Usytuowany w pobliżu Bramy Brandenburskiej pomnik miał być dowodem wiecznej pamięci o zbrodniach narodowego socjalizmu. Jednak po pięciu latach od jego odsłonięcia gołym okiem widać, że długo bez generalnego remontu nie postoi. Pęka co najmniej 1900 spośród 2711 betonowych bloków ustawionych na 2 hektarach. Można by spytać, co z niemiecką pamięcią, jeżeli nie przetrwał beton, w którym miała być zakonserwowana.

Gigantyczna fuszerka

Rozmieszczone w rzędach betonowe bloki tworzą prawdziwy labirynt, w którym zwiedzający powinni odczuwać poczucie „osamotnienia, bezsilności i zwątpienia”, jak to określił przewodniczący Bundestagu, otwierając to miejsce pa- mięci. Widzą jednak powiększające się szpary i rysy w betonie. W dodatku bloki od dawna już nie stoją pionowo, przechylają się na wszystkie strony. Mrozy dały się pomnikowi szczególnie we znaki, obnażając fuszerkę wykonawców.

– Przed rozpoczęciem remontu musimy ustalić, kto ponosi za to odpowiedzialność – mówi Uwe Neumärker, dyrektor fundacji pomnika Pomordowanych Żydów w Europie, która zarządza miejscem pamięci. On sam nie ma wątpliwości, że niemiecka pamięć jest trwalsza od betonu. Cytowani przez „Bild” eksperci uważają jednak, że żaden remont nie pomoże i należy się zastanowić nad wymianą wadliwych bloków.

Pomnik kosztował podatników 27 mln euro. Od początku miał wielu przeciwników, którzy argumentowali, że będzie świadectwem „niemieckiej hańby”, równoznacznym z obciążaniem winą przyszłych pokoleń Niemców, nieponoszących żadnej odpowiedzialności za zbrodnie przodków.

Spory trwały 11 lat. W 1999 roku Bundestag podjął ostateczną decyzję o budowie monumentu, który ma przypominać o „niewyobrażalnych wydarzeniach niemieckiej historii”. Przypomina o nich nie tylko sam pomnik, ale i nazwa jednej z firm wykonawczych.

Symbole i przechodnie

Mowa o koncernie Degussa, tym samym, w którego zakładach wytwarzano w czasie wojny cyklon B używany w komorach gazowych Auschwitz. To Degussa dostarczyła chemikalia zabezpieczające beton przed malowaniem na nim swastyk. Nie pomogły. Swastyki i inne nazistowskie symbole pojawiają się raz po raz na betonowych blokach.

– Byliśmy już świadkami wielu niegodnych tego miejsca rzeczy – mówi jeden ze strażników patrolujących rozległy teren. Nie brak przechodniów traktujących zacisze labiryntu jak publiczną toaletę. Nie brak też par, które oddają się w tym miejscu miłosnym igraszkom. – Byłbym zadowolony, gdyby pomnik stał się miejscem spotkań, gdzie można spędzić parę wolnych chwil, zjeść lunch czy też przejść jego ścieżkami, by skrócić sobie drogę przez miasto – mówił przed laty „Rz” Peter Eisenman, nowojorski architekt i twórca projektu pomnika. Na razie jest inaczej.

Przez ostatnich pięć lat pomnik zwiedziło 8 milionów ludzi. Jest nieodłącznym punktem programu każdego turysty. Podobnie jak znajdujący się nieopodal pomnik homoseksualistów zamordowanych przez nazistów. Za kilka miesięcy otwarty zostanie w pobliżu pawilon wystawowy fundacji Topografia Terroru. Stanie w miejscu, gdzie mieściły się centrale gestapo, SS i Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) nadzorującego niemieckie obozy zagłady. O krok stąd powstanie muzeum wypędzonych znane jako „Widoczny znak”. Pod względem powierzchni wystawowej będzie największą placówką w Berlinie zajmującą się wydarzeniami z okresu II wojny światowej.

-Piotr Jendroszczyk z Berlina

Oficjalna strona pomnika www.holocaust-mahnmal.de

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Merkel walczy o Brytyjczyków

Niemiecka kanclerz próbuje zapobiec dalszemu dystansowaniu się Londynu od Unii Europejskiej >>