Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Biznes

Polska ma swój gaz

Grzegorz Pytel
Rzeczpospolita
- Polska, na skalę swoich potrzeb, ma olbrzymie iloœci gazu. Zadaniem jest tylko rozwinięcie wydobycia oraz infrastruktury magazynowo-przesyłowej - pisze Grzegorz Pytel, zwišzany z Instytutem Sobieskiego oraz Royal Institute of International Affairs
Jeszcze niedawno Polska żyła w obawie, że wkrótce może zabraknšć gazu. I nie chodziło tu o kompletne odcięcie, ale o niedobór zmuszajšcy do ograniczania dostaw do istotnych zakładów przemysłowych, takich jak rafineria w Płocku. Zaopatrzenie w gaz jest kwestiš zasobów, podaży i popytu. Zatem należy przyjrzeć się liczbom. Zapotrzebowanie Polski na gaz jest na poziomie 14 mld m szeœc. rocznie. Byłoby ono od razu zaspokojone, gdyby Polska mogła dużo wczeœniej zakupić dodatkowe 2,3 mld m szeœc. rocznie od Rosji. Uprzednio, do roku temu, ta iloœć była sprowadzana na podstawie kontraktu z RosUkrEnergo. Obecnie przy produkcji Polski na poziomie 4 mld m szeœc. rocznie Polska potrzebuje importować około 10 mld szeœc. rocznie. W obecnych warunkach jedynym dostawcš może być Rosja. Warto jednak się zastanowić, czy przy tak minimalnym niedoborze jak 2,3 mld m szeœc. rocznie Polska nie jest w stanie uzyskać go z własnych zasobów. Co więcej, przy tak niewielkim zapotrzebowaniu na gaz jak 14 mld m szeœc. rocznie nasz kraj w ogóle musi go importować. Czy rzeczywiœcie jesteœmy skazani na import gazu.
Według aktualnych danych Polskiego Instytutu Geologicznego zasoby wydobywalne gazu w Polsce wynoszš ponad 140 mld m szeœc. W tym prawie 110 mld m szeœc. to zasoby zagospodarowane. Dodatkowo już stwierdzono 73 mld m szeœc. zasobów przemysłowych, czyli takich, o których już wiadomo, że odpowiadajš technicznym i ekonomicznym kryteriom wydobycia. A zatem wiemy, że z pewnoœciš mamy ponad 210 mld m szeœc. gazu, z czego ponad połowa jest już zagospodarowana. Jakby tego było mało, Polski Instytut Geologiczny podaje prognostyczne zasoby gazu w Polsce na poziomie 1780 mld m szeœc. Dla nieznajšcych specyfiki działalnoœci poszukiwania i wydobycia błękitnego paliwa warto zaznaczyć, że polega ona na następujšcej sekwencji: tak jak zaczerpywane sš złoża, zasoby przemysłowe sš zagospodarowywane i przygotowywane do produkcji, złoża prognostyczne sš badane i dokumentowane jako przemysłowe. Oczywiœcie prowadzi to do przeszacowań. Konserwatywny jednak charakter tego procesu, jak i bogate, szerokie portfolio polskich złóż wskazujš, że przeszacowania te będš w górę. Powyższe dane nie uwzględniajš mniej konwencjonalnych złóż, takich jak poniżej 3000 m pod ziemiš oraz tzw. shale gas i CBM. Ich szacunkowa wielkoœć przekracza kolejny bilion lub 2 m szeœc. A zatem Polska ma swój gaz. Trzeba go tylko wydobyć, zmagazynować i przesłać do odbiorców. Wystarczy spojrzeć na mapę Polski, aby zorientować się, że mały rozmiar kraju i dobre warunki naturalne powodujš, że jest to zadanie trywialne. To nie jest transport przez tysišce kilometrów z północnej Syberii czy głęboki podmorski rurocišg. To w większoœci przypadków kilkadziesišt, maksymalnie kilkaset kilometrów po polskich równinach. [srodtytul]Horror własnej reżyserii[/srodtytul] [wyimek]Realna strategia zaopatrzenia Polski w gaz z własnych Ÿródeł prowadzona jest tak, jakby była pisana pod rosyjskiego dostawcę[/wyimek] Patrzšc na do niedawna jeszcze możliwy brak 2,3 mld m szeœc. gazu rocznie, przy zagospodarowanych zasobach ponad 100 mld m szeœc., nie sposób oprzeć się porównaniu do sytuacji, w której w Polsce brakuje narzędzi rolniczych oraz nie potrafi się magazynować i transportować produktów żywnoœciowych w wystarczajšcych iloœciach. W rezultacie grozi nam niedożywienie, bo na przykład Rosja odmówiła sprzedaży kilkuset pocišgów kartofli. Sš kraje, które prowadzš takš politykę rolno-spożywczš. Obecnie raczej do nich nie aspirujemy, mimo że byliœmy blisko takiego modelu ponad 20 lat temu. Prawie każdy rzšd, który dochodził do władzy, zapowiadał, że krajowa produkcja gazu będzie, czy też powinna zostać, zwiększona. Tymczasem mimo nagłaœnianych konfliktów z Rosjš realna strategia zaopatrzenia Polski w gaz z własnych Ÿródeł prowadzona jest tak, jakby była pisana pod rosyjskiego dostawcę. Tak, aby Polska zawsze była na krótkiej smyczy. Czy jest to tylko efekt, czy poprzedza go też zamiar – to znacznie szerszy temat, bo zapewne w różnych czasach różnie bywało. [srodtytul]Idealne sšsiedztwo[/srodtytul] Kolejne spojrzenie na mapę pozwala dojœć do wniosku, chociaż brzmi to paradoksalnie i zaskakujšco, że Polska dlatego, iż ma swój gaz, nie musi go wcale zużywać. Polska leży pomiędzy gigantycznym producentem gazu – Rosjš – i gigantycznym konsumentem – Uniš Europejskš. Rosyjska produkcja wynosi powyżej 500 mld metrów szeœciennych rocznie. Z tego około 150 mld m szeœc. eksportowane jest do Unii Europejskiej. Unia Europejska konsumuje około 500 mld metrów szeœciennych rocznie. Zestawiajšc to z polskimi 14 mld, nasze zapotrzebowanie jest marginesem. Tak naprawdę Polska konsumuje kilkakrotnie mniej gazu, niż Rosja traci na nieszczelnoœciach. Dlatego Polska powinna rozwinšć infrastrukturę magazynowo-przesyłowš, mieć doœć duże magazyny, rzędu 20 – 30 miliardów m szeœc., oraz rewersyjne połšczenia międzysystemowe ze wszystkimi sšsiadami, zwłaszcza z sieciš Unii Europejskiej. W ten sposób Polska nie będzie nawet musiała w zbyt dużej mierze korzystać ze swoich zasobów. W czasie nadwyżek podaży na olbrzymich europejskich rynkach Polska może tanio skupować gaz. Znane sš przypadki, że dostawcy płacili klientom za jego odbiór. Z kolei w czasie zwiększonego popytu sprzedawano by gaz, także własnej produkcji, który zostałby z kolei odkupiony przy nadpodaży. Krajowa produkcja byłaby zatem buforem zaopatrzenia i nie jest konkurentem dla budowy rurocišgu do Norwegii czy terminalu LNG: obecnie moglibyœmy skupować gaz LNG, bo jest bardzo tani na rynkach. Natomiast długoterminowe kontrakty na import gazu do Polski nie miałyby uzasadnienia. Polska, przy swym małym zużyciu, funkcjonowałaby w dużym stopniu jak zbiornik retencyjny pomiędzy gigantycznym producentem Rosjš a gigantycznym konsumentem Uniš Europejska, używajšc swoich zasobów jako gwarancji. [srodtytul]Być liderem w swojej lidze[/srodtytul] Majšc połšczenia międzysystemowe z sšsiadami, Polska byłaby także w stanie gwarantować bezpieczeństwo zaopatrzenia w gaz Czechom, Słowacji, Węgrom czy Austrii. Zapotrzebowanie każdego z tych krajów jest rzędu 10 mld metrów szeœciennych rocznie. W Europie Œrodkowo-Wschodniej Polska nie tylko może, ale i powinna być liderem i gwarantem zaopatrzenia w gaz. Dla uzupełnienia należy dodać, że zapotrzebowanie Niemiec, Francji, Włoch czy Ukrainy jest zbyt duże, aby Polska mogła odgrywać na ich rynkach podobnš rolę. Nie przeszkadzałoby to jednak sprzedawać tam gaz w okresie podwyższonego popytu. [wyimek]Polska konsumuje kilkakrotnie mniej gazu, niż Rosja traci na nieszczelnoœciach[/wyimek] Liczby sš nieubłagane. Polska, na skalę swoich potrzeb, ma olbrzymie iloœci gazu. Zadaniem jest tylko rozwinięcie wydobycia oraz infrastruktury magazynowo-przesyłowej. A to w naszych warunkach naturalnych jest proste i tanie. Co więcej, położenie geograficzne oraz skala sšsiednich rynków predestynujš Polskę na gwaranta bezpieczeństwa dostaw gazu w naszym regionie. Zaprezentowane fakty i powyższa analiza nie sš niczym nowym i z pewnoœciš sš znane analitykom w Brukseli i w innych stolicach europejskich oraz w NATO. Dlatego polskie apele o ”gazowš” solidarnoœć europejskš muszš wzbudzać zakłopotanie, a prywatnie nawet zdumienie. To tak, jakby Libia prosiła o solidarnoœć odbiorców piachu, ponieważ nie jest w stanie swojego dowieŸć z Sahary.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL