Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Rysunki migrujš z papieru do sieci

ROL
Znani rysownicy coraz częœciej zakładajš strony, ale wielu przyznaje, że robi to bez przyjemnoœci
Prace tych, którzy rzeczywistoœć komentujš za pomocš kreski, coraz częœciej możemy oglšdać w sieci. Dla portalu Wirtualna Polska rysuje Artur Krynicki. W Interii autorskš galerię ma Andrzej Mleczko. W Onet.pl tworzyło kilku uznanych rysowników. – To przyszłoœć i doskonałe miejsce dla ofensywnych twórców młodego pokolenia – uważa Artur Krynicki, który z WP.pl współpracuje od pięciu lat. Portal przyznaje, że wykorzystywanie rysowników to kalka tego, co robiš tradycyjne gazety. – Ich rysunki sš atrakcyjne dla naszych czytelników – mówi „Rz” Krzysztof Cibor z Wirtualnej Polski. – To forma udoskonalania komentarzy i wiadomoœci, jakie mamy na stronie.
[srodtytul]Zasięg, iloœć i reakcja[/srodtytul] – To był rodzaj eksperymentu zarówno dla mnie, jak i dla portalu – wspomina poczštek współpracy Krynicki. Dziœ każdy z jego rysunków oglšda od kilkunastu tysięcy do kilkudziesięciu tysięcy osób. – Choć chętnie współpracuję z wydawnictwami papierowymi, w Internecie cenię sobie jego zasięg. W cišgu jednego dnia można dotrzeć do wielu osób w kraju i za granicš. Dzięki komentarzom na stronie wiem, jak odbiorcy reagujš na moje prace – wylicza Krynicki. Reakcję internautów ceni też inny rysownik, Szczepan Sadurski. – Publikacja w prasie nie daje rzeczywistego kontaktu z odbiorcami, znam tylko reakcję redaktora – mówi „Rz”. – W sieci zaœ odzew jest błyskawiczny. Dostawałem e-maile i sympatyczne, i ordynarne. Zdarzało mi się na nie odpisywać – opowiada. Rysownicy chwalš sobie pojemnoœć tego medium – w wirtualnym œwiecie mieœci się to, na co nie ma miejsca w gazecie. Jerzy Krzętowski rysujšcy dla tygodnika „Newsweek” współpracuje też z jego stronš internetowš. I podczas gdy w wydaniu papierowym ukazuje się tylko jeden jego rysunek w tygodniu, w sieci pojawia się ich kilka. Zdaniem Jerzego Wasiukiewicza, rysownika i założyciela Agencji Rysunkowej Jurek.pl, Internet to dobre miejsce dla satyry. – Podobnie jak felieton czy publicystyka również rysunek satyryczny najlepiej funkcjonuje obok innych treœci. Tak jest w prasie drukowanej i podobnie zaczyna to wyglšdać w Internecie – mówi. Jak dodaje, dla rysownika prestiżowe jest publikowanie na stałe w znanym tytule. Bez różnicy, czy jest to prasa drukowana czy portal internetowy. Ale wœród rysowników sš i tacy, którzy na Internet spoglšdajš z niechęciš. – Jestem z epoki Gutenberga i kartki papieru – mówi „Rz” Andrzej Mleczko. – Nie znoszę Internetu i traktuję go jak zło konieczne. Dlaczego? – Papier można porównać z możliwoœciš trzymania kogoœ za rękę, a Internet to jakby rozmawiać z kimœ przez telefon, nie widzšc się i nie odwiedzajšc. Dla mnie czytanie czegoœ na stronie internetowej nie jest żadnš przyjemnoœciš. Mleczko własnš stronę jednak ma, sam jš zaprojektował. Podobnie jest z Henrykiem Sawkš, który przez lata publikował m.in. w tygodniku „Wprost”, a dziœ rysunki zamieszcza w „Polityce” i dzienniku „Polska”. Choć ma swojš witrynę, gdzie można nawet kupić jego rysunki, do sieci podchodzi z rezerwš. – Dopóki będzie prasa, będš w niej rysunki. W gazecie rysunek satyryczny jest oddechem dla oczu – mówi „Rz”. Mimo że najwyżej ceni satyrę w prasie, na współpracę z portalami niekiedy się decyduje. – Rysowałem dla Interii.pl. Miałem tam przez kilka lat swoje prezentacje – opowiada Sawka. Publikujšcy w „Rzeczpospolitej” Andrzej Krauze to jeden z nielicznych rysowników, którzy w Internecie nie majš galerii. – Kiedy tworzę, mam przyjemnoœć w tym, że sš to moje prywatne prace, a gdy pojawiajš się w dużej liczbie w Internecie, to traci się takie poczucie – mówi „Rz”. Ale zalety sieci docenia. – Włšczam komputer około 9 rano i zaczynam sprawdzać, co się dzieje w Polsce. Mój rysunek jest gotowy po 30 minutach. Do Internetu mógłbym go wstawić od razu, na goršco, jako komentarz do bieżšcego newsa politycznego – przyznaje. [srodtytul]Popularnoœć z papieru[/srodtytul] Artura Krynickiego nie dziwi, że znani rysownicy wolš papier. – To ludzie o wyrobionej przez dziesięciolecia marce. I to papier dał im popularnoœć – zauważa. A dr Dominik Batorski, socjolog Internetu z Uniwersytetu Warszawskiego, przyznaje, że dziœ rysownicy sieci ignorować nie mogš. – To medium sprawia, że zaciera się granica między ekspertem i amatorem. Można nie być dziennikarzem, a pisać bloga. To dotyczy również satyry, która jest tworzona przez zwykłych internautów. Nieobecnoœć profesjonalistów w Internecie może oznaczać spadek popularnoœci – mówi „Rz”. Doktor Batorski jest jednak przekonany, że satyrycznych rysunków w Internecie będzie przybywać, bo jest takie zapotrzebowanie. – Doskonale widać to na przykładzie wyborów parlamentarnych z 2007 r. Humoru politycznego było mnóstwo. Internauci sš zainteresowani politykš, ale niekoniecznie takš w twardym wydaniu – tłumaczy Batorski. – Ludzie lubiš rysunek satyryczny komentujšcy wydarzenia. Szczególnie taki, który uderza w konkretne osoby. Czy to w polityków, czy w celebrytów. Podobajš się dowcipy i o Kaczyńskich, i o Tusku. Lubiš, kiedy dowcip dowala władzy, niezależnie od tego, kto tę władzę w danym momencie sprawuje – dodaje Jerzy Wasiukiewicz. [i]Masz pytanie, wyœlij e-mail do autorki [mail=a.niewinska@rp.pl]a.niewinska@rp.pl[/mail][/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL