"Rz" przesłuchuje kandydatów na prokuratora generalnego
Prokurator generalny nie jest celebrytą
Rozmowa z Krystyną Mielczarek, prezesem Sądu Apelacyjnego w Łodzi, kandydatką na prokuratora generalnego
RZ: Co sędziego z tak dużym stażem w sądownictwie pcha w stronę prokuratury?
Krystyna Mielczarek: To była trudna decyzja i długo ją podejmowałam. W sądownictwie zdobyłam duże doświadczenie zawodowe i chociaż wydawałoby się, że przyszedł czas na zwolnienie tempa pracy, to jednak pociąga mnie nowe wyzwanie.
Kieruje pani kilka lat łódzkim Sądem Apelacyjnym i to będzie zapewne atut, który przedstawi pani w trakcie przesłuchania przed KRS?
Niewątpliwie, bo oznacza, że mam doświadczenie w zarządzaniu wcale niemałą jednostką wymiaru sprawiedliwości.
Konkurencja jest duża, musi pani prześcignąć 14 kandydatów, a później jeszcze jednego. Jakie ma pani inne atuty, którymi chce przekonać oceniających?
Poza wiedzą o prawie karnym i doświadczeniem w zarządzaniu chciałabym przedstawić się jako osoba, która potrafi zrealizować to, co jest zapisane w zmianach ustawy o prokuraturze. Chciałabym też postulować wprowadzenie dodatkowych zmian, np. instytucji sędziego śledczego, której jestem zdecydowanym zwolennikiem.
Co zrobiłaby pani na początek?
Zastanowiłabym się nad kwestią okresowej oceny prokuratorów, która jest problematyczna i podobnie jak okresowa ocena sędziów budzi sprzeciw.
Chce pani z niej zrezygnować?
Okresowym ocenom poddają się różne środowiska, stąd głosy pytające, dlaczego prokuratorzy czy sędziowie mieliby być z nich wyłączeni. Powinny więc się odbywać, tylko w innej formie, bez angażowania nadmiernej liczby prokuratorów nadrzędnych. Według mnie prokurator powinien być oceniany pod względem skuteczności wniesionych aktów oskarżenia i sprawności postępowania. Orzeczenie sądu jest najlepszą oceną pracy prokuratora.
Najlepszy prokurator generalny niewiele zrobi bez kilku tysięcy podległych mu prokuratorów. Jak pani chce ich mobilizować do wydajnej pracy?
Widzę, jak niektóre postępowania toczą się bez planu i jasno wytyczonego celu, nadmiernie przewlekle. Za główny cel swego działania chciałabym przyjąć sprawność i skuteczność śledztw. Poprawę da się osiągnąć konsekwentnym stosowaniem narzędzi zapisanych w ustawie, jak ocena prawidłowości zadań pod względem formalnym, merytorycznym i bez zbędnej straty czasu. A wobec tych, którzy nie posiadają takiej umiejętności, trzeba zastosować środki dyscyplinarne.
Prokurator generalny i prokuratura będą pod pilną obserwacją, czy nie wikłają się w polityczne rozgrywki. Jak pani chce się tego ustrzec, jednocześnie dostarczając społeczeństwu niezbędnych informacji?
Nigdy nie uprawiałam polityki i nie zamierzam tego robić. Jak w każdej poważnej instytucji w Prokuraturze Generalnej działają biuro prasowe i rzecznik. Prokurator generalny nie jest celebrytą i powinien się wypowiadać w mediach tylko wtedy, kiedy jest to absolutnie niezbędne.
Zgłaszając swoją kandydaturę, wyszła pani niejako przed szereg. Jak środowisko to odebrało: zazdroszczą czy kibicują?
Kibicują.
Liczy pani, że sędzia wygra ten konkurs?
Powinien wygrać sędzia. Sędziowie mają dużą niezależność w podejmowaniu decyzji, która musi być ukształtowana przez lata praktyki. Do nas, sędziów, nie dzwonią telefony, nie pytają, co się dzieje ze sprawą, i nikt nam nie mówi, jak powinna być rozstrzygnięta.
Sądzi pani, że walor niezależności będzie kluczowy w tych wyborach?
Powinien być kluczowy.
Czytaj też inne wywiady z kandydatami na prokuratora generalnego














