Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Nauka » Medycyna i zdrowie

Medycyna i zdrowie

Nowa terapia starej choroby

Izabela Filc Redlińska 01-12-2009, ostatnia aktualizacja 01-12-2009 02:42
Zabieg trwa około godziny i odbywa się z miejscowym znieczuleniem. Największych trudności przysparza chirurgom odnalezienie miejsca w żyłach, w którym znajduje się zwężenie. W swoim przebiegu przypomina zabieg angioplastyki (poszerzenia naczyń krwionośnych) przeprowadzany u chorych z miażdżycą. Ryzyko powikłań jest podobne jak w przypadku innych operacji. Im wcześniej zabieg zostanie przeprowadzony, kiedy zniszczenia mózgu nie są jeszcze zbyt wielkie, tym lepiej.
Zabieg trwa około godziny i odbywa się z miejscowym znieczuleniem. Największych trudności przysparza chirurgom odnalezienie miejsca w żyłach, w którym znajduje się zwężenie. W swoim przebiegu przypomina zabieg angioplastyki (poszerzenia naczyń krwionośnych) przeprowadzany u chorych z miażdżycą. Ryzyko powikłań jest podobne jak w przypadku innych operacji. Im wcześniej zabieg zostanie przeprowadzony, kiedy zniszczenia mózgu nie są jeszcze zbyt wielkie, tym lepiej.
źródło: Rzeczpospolita
Redakcja poleca:

Zaskakująca metoda leczenia może stać się przełomem w walce ze stwardnieniem rozsianym.

Dr Paolo Zamboni z Uniwersytetu w Ferrarze przekonuje, że stwardnienie rozsiane (SM) nie jest – jak dotychczas sądzono – chorobą autoimmunologiczną, ale naczyniową. To całkowicie sprzeczne z dotychczasową wiedzą medyczną. Zamboni uważa też, że SM można skutecznie operacyjnie leczyć. Pierwszy zabieg przeprowadził trzy lata temu u swojej żony, która cierpi na tę chorobę.

Koncepcja włoskiego chirurga zyskuje zwolenników. Amerykański zespół naukowców z University of Buffalo ogłosił, że rozpoczyna duże badanie , które ma ją zweryfikować. Weźmie w nim udział 1,1 tys. pacjentów z SM i 600 osób zdrowych lub cierpiących na inne choroby neurologiczne.

– Jeśli doniesienia te zostaną potwierdzone, będzie to odkrycie, które kompletnie zmieni nasze myślenie o tej chorobie i o jej leczeniu – uważa Bianca Weinstock-Guttman, profesor neurologii ze Stanowego Uniwersytetu w Nowym Jorku.

Winne są naczynia

Wyników badań jeszcze brak, a już przeprowadzono na świecie ponad 100 zabiegów wg. procedury Zamboniego. Większość we Włoszech. I pięć w Polsce.

Stwardnienie rozsiane jest chorobą polegającą na uszkodzeniu tkanki nerwowej. Nie wiadomo do końca, co jest jej przyczyną. Zapadają na nią ludzie młodzi, w wieku 20 – 40 lat. SM prowadzi stopniowo do niepełnosprawności. Jest chorobą nieuleczalną. Na świecie cierpi na nią ok. 2,5 mln osób, w Polsce ok. 60 tys.

Według teorii Włocha przyczyną SM jest zwężenie lub zdeformowanie naczyń krwionośnych na szyi, którą to przypadłość nazwał przewlekłą mózgowo-rdzeniową niewydolnością żylną. W efekcie odpływ krwi z mózgu nie jest prawidłowy, dochodzi nawet do jej cofania. Następuje wzrost ciśnienia śródnaczyniowego i przenikanie z krwi do mózgu rozmaitych cząsteczek, w tym związków żelaza. W ten sposób dochodzi w tkance nerwowej do rozwoju zapalenia, a w rezultacie do niszczenia komórek nerwowych.

Hipotezę tę potwierdza fakt, że właściwie u wszystkich pacjentów z SM dr Zamboni zauważył występowanie nieprawidłowej budowy naczyń, czego nie znalazł u osób zdrowych. – Jestem pewien, że będzie to rewolucja w badaniach nad SM i diagnostyce tej choroby – zapowiedział.

Byłem żywym trupem

Za słowami poszły czyny.

U 65 chorych Włoch przeprowadził zabieg poszerzenia żył, co miało zlikwidować objawy choroby. Po dwóch latach od operacji 73 proc. pacjentów nie zgłasza żadnych symptomów SM. Podobnie jak żona chirurga.

Poprawę odczuwa też Polak zoperowany tą metodą. Zabieg przeprowadzili polscy lekarze w Klinice Chirurgii Naczyniowej EuroMedic w Katowicach. – Byłem żywym trupem – wspomina Ryszard Wierciński, 50-letni białostoczanin. SM zdiagnozowano u niego w

2006 roku. Zabieg przeszedł 19 października.

– Mogę dzisiaj umyć twarz nad umywalką i nie rzuca mnie jak dawniej na boki. Mogę wstać od stołu bez podpierania się rękoma. Mogę sam założyć sobie skarpety, co wcześniej było karkołomnym zadaniem. Wydłużył mi się krok – wymienia.

– Cała piątka naszych pacjentów czuje się dobrze. W niektórych przypadkach rezultaty operacji przerosły oczekiwania – mówi dr Tomasz Ludyga, chirurg, który przeprowadził zabiegi.

Poprawa pewnych funkcji, ostrości widzenia czy działania pęcherza moczowego, była natychmiastowa. Czy to wystarczy, by dotychczasową autoimmunologiczną teorię rozwoju choroby wyrzucić do kosza?

– Ma ona szereg wad – uważa dr Marian Simka, chirurg naczyniowy z Pszczyny, który operował wraz z dr. Ludygą. – Gdyby była prawdziwa, to we wczesnym ognisku SM znajdowałyby się komórki odpornościowe. Tymczasem znajdują się tylko uszkodzone komórki, które osłaniają włókna nerwowe. Podobnie jak w przypadku udaru mózgu, który również jest chorobą naczyniową.

Koncepcja dr. Zamboniego budzi nie tylko entuzjazm, ale i kontrowersje. Bardzo ostrożnie na jej temat wypowiadają się zwłaszcza krajowe towarzystwa stwardnienia rozsianego.

Myślij e-mail do autorki i.redlinska@rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Ebola: wstrzymane testy szczepionki

Zaskakujący zwrot w badaniach nad szczepionką mającą zabezpieczać przed wirusem Ebola. Badania kliniczne wstrzymano ze względu na niepokojące efekty uboczne. >>
common