Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Styl życia

Jak i gdzie się nie ubierać

ROL
Jedni przychodzš w smokingu, inni w dżinsach. Czy potrzebna jest etykieta ubraniowa w czasach indywidualizmu?
Przebojem sezonu sš w tym roku legginsy. Podkręcajš wyglšd tradycyjnej marynarki, wyglšda się w nich młodziej i zadziorniej. Latem dziewczyny nosiły je jak rajstopy, bez spódnicy. 15 lat temu byłby to szok. Czasy się zmieniajš, sposób ubierania się rozluŸnia, żeby nie powiedzieć: niechlujnieje. Rozkład zapoczštkowała rewolucja obyczajowa 68 roku, ale po niej punk, grunge, dekonstrukcja, styl emo nadal coœ odrzucały. Moda usuwa z naszej garderoby rzeczy klasyczne. Zasady się relatywizujš. Na przykład czarny. To ulubiony kolor współczesnoœci, kod młodzieży i wolnych zawodów. Jego konotacje żałobne się zatarły, chociaż wcišż kojarzy się ze smutkiem. Na forach internetowych powraca pytanie, czy na œlub można iœć w czarnej sukience. W czasach, gdy na pogrzeb można przyjœć już prawie w kostiumie kšpielowym.
Łamanie zasad jest dowodem kreatywnoœci. Ekstrawagancja skupia na sobie uwagę. Niedawno na pokazie Kenzo siedział obok mnie mężczyzna w stroju pasterza z Kirgizji, a dwa rzędy dalej – œredniowieczna dama. Granice tego, co dopuszczalne, wyznaczajš telewizja i show -biznes, czyli Lady Gaga, Doda, Jola Rutowicz. [srodtytul]Porzšdek odpicowany [/srodtytul] Jak się ubrać do sšdu? Na rozmowę o pracę, do opery? Jak ma wyglšdać pani domu na przyjęciu, a jak goœcie? Smoking czy tylko garnitur? Czy dziœ ktokolwiek chce przestrzegać kodeksu ubraniowego? – Ludzie sš zagubieni w tym, co proponuje moda – mówi Krzysztof Łoszewski, stylista, wykładowca w Akademii Dyplomatycznej. – Myœlę, że z formalnymi okazjami mamy mniej kłopotów, w pracy mniej więcej wiadomo, co wolno. Poza pracš każda sytuacja wymaga wyczucia. Przyszedłem do znajomego na urodziny w białej koszuli. On przyjšł mnie w wyrzuconej na wierzch wielkiej bluzie w kratę. Coœ się tak odpicował? – mówi. Poczułem się, jakbym to ja popełnił faux pas. A przecież starannoœć ubrania jest wyrazem szacunku dla goœci. W filharmoniach i teatrach starsze pokolenie stara się wyglšdać lepiej niż na co dzień, młodsi przychodzš, jak chcš. Teatr przestał być œwištyniš. Trzeba jednak przyznać, że garnitury na przedstawieniu Warlikowskiego wyglšdałyby œmiesznie. W starej Europie rytuały przetrwały. Gdzie i jak się ubrać, należy do umowy społecznej. Œluby z kapeluszami, żakietami dla panów (tzw. frakami dziennymi) i uroczystymi sukienkami dla druhen to w Anglii i Francji wcale nie rzadkoœć. Na chrzty ubiera się dzieci w sukienki przekazywane z pokolenia na pokolenie. W klubach angielskich dżinsy i szorty nie uchodzš, a mężczyŸni, jeœli jedzš kolację w jadalni, muszš być w marynarkach. Na kolację do prywatnego domu nie przychodzi się w sportowym ubraniu, chociaż tu także rzšdzš zasady œrodowiskowe. Architekci, artyœci, pracownicy branży reklamowej majš luŸniejsze uniformy. [srodtytul] Byle nie w podkoszulku [/srodtytul] Kiedyœ znajomy zabrał mnie w Paryżu na przyjęcie. Nie wspomniał, że na zaproszeniu była wzmianka: "krawat, długa suknia". Poszłam w krótkiej sukience. Czułam się głupio (była tam Catherine Deneuve). Goœcie taktownie udawali, że nie widzš faux pas. We Francji taka adnotacja to normalna rzecz. U nas także na oficjalnych zaproszeniach często stoi "strój wieczorowy obowišzkowy". Organizatorom najczęœciej chodzi o to, żeby goœcie nie przyszli w podkoszulku. Rzeczywistoœć służbowa ma inne prawa. Firmy cywilizujš zachowania pracowników, narzucajšc dress cody, organizujšc kursy ze stylistami. Ale kiedy się wyznaczy dopuszczalnš długoœć paznokci i szerokoœć nogawki spodni, to zaraz wykwitajš parodie tych regulaminów. Jednak można zrozumieć pracodawców, którzy nie życzš sobie panien z tipsami i z gołym brzuchem za biurkami w banku. Zdaniem Łoszewskiego w Polsce kobiety w pracy podkreœlajš swojš kobiecoœć. Nawet za bardzo. – Moja znajoma z Brukseli jest doradcš finansowym w Unii. Idšc na spotkanie, zakrywa ręce i nosi spodnie. U nas spotkałem paniš na stanowisku, która miała w pracy rajstopy w kratę – mówi. – Zanim wprowadzono business casual, na Wall Street wszyscy ubierali się w ciemne garnitury. To była niepisana zasada i nikomu nie przyszłoby do głowy jš złamać – mówi Christopher Smith, prawnik z Wirginii mieszkajšcy od 14 lat w Warszawie. Gdy pojawiło się pojęcie "casual", trzeba było je uœciœlić. [srodtytul]Smoking kreatywny [/srodtytul] Jest w "Lalce" Prusa scena, gdy Wokulski, wybierajšc się do Łęckich na obiad o 6 po południu, zastanawia się, czy włożyć surdut czy frak. "Jeżeli włożę frak, myœlał, wyjdę na eleganta pilnujšcego się przepisów, które mnie w rezultacie nie obchodzš. A jeœli włożę surdut, mogę Łęckich obrazić (...) Ubrał się w końcu w garnitur frakowy i stanšwszy przed lustrem, uczuł zadowolenie". Dzisiaj nie miałby podobnych wštpliwoœci. – Dzisiaj fraka używajš tylko dyrygenci i soliœci niektórych orkiestr – mówi Smith. – Modny jest smoking kreatywny: zestawiony z T -shirtem, dżinsami, rozpiętš koszulš. A smoking z muszkš jest tak doskonałš kombinacjš. Po co to zmieniać? Sam czuję się winny łamania zasad. Do filharmonii w Budapeszcie poszedłem w dżinsach. Ale innym razem w operze w Nowym Jorku siedział przede mnš facet w czapce bejsbolowej. Co można zrobić? [ramka][b]Dr hab. Piotr Wróblewski, socjolog kultury, Uniwersytet Œlšski [/b] Osoba, która chce lepiej funkcjonować w grupie, musi odczytać wczeœniej zasady jej zachowania – także te dotyczšce ubioru. To częœć socjalizacji antycypujšcej. W Polsce już wykształciły się kody œrodowiskowe. Prawnicy i studenci kończšcy prawo ubierajš się tak jak w serialu "Ally Mc Beal" albo w "Magdzie M". MężczyŸni w garnitur dwuczęœciowy, kobiety w kostium. Dla informatyków wzorem jest Bill Gates. Nauczyciele też ubierajš się podobnie. Panie – spodnie lub spódniczka za kolana, bluzka, sweterek. Panowie – spodnie raczej nie dżinsowe, koszula, sweter lub marynarka. Często ludzie uważajšcy się za elitę elit chcš pokazać swojš odmiennoœć. Ich nonkonformizm to postawa – "ja się z tym nie liczę". Łamiš kody społeczne, ale tak tworzy się nowy kod. Jeœli ktoœ przychodzi na koncert w dżinsach, to nie z Auchan, tylko w levisach za 200 zł albo w spodniach z dziurami za 1000 zł. Liczy się, kto, gdzie i przy jakiej okazji danš rzecz obnosi. Ubranie jest manifestacjš zamożnoœci i stylu grupy społecznej. Polacy w przemyœlany sposób ubierajš się do pracy, do koœcioła, na koncert i na zakupy. W centrach handlowych wystrojeni reprezentanci naszej "klasy próżniaczej" przechadzajš się z minami renesansowego kupca weneckiego – spokojnie i dostojnie, ale w parach. [/ramka]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL