REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Wspomnienia

Wspomnienia

Pożegnanie księcia felietonu

Jarosław Stróżyk 30-10-2009, ostatnia aktualizacja 30-10-2009 01:53
Urnę z prochami Macieja Rybińskiego odprowadzila rodzina, przyjaciele i setki czytelników jego tekstów. Na zdjęciu żona zmarłego Krystyna Grzybowska
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Urnę z prochami Macieja Rybińskiego odprowadzila rodzina, przyjaciele i setki czytelników jego tekstów. Na zdjęciu żona zmarłego Krystyna Grzybowska
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Były łzy, podniosłe, ważkie słowa, ale nie zabrakło też uśmiechów

Setki ludzi przyszły wczoraj na warszawski Cmentarz Powązkowski, by pożegnać Macieja Rybińskiego, wybitnego dziennikarza, felietonistę, satyryka i pisarza.

Przybyli głównie wierni czytelnicy niemogący się pogodzić z utratą ulubionego autora i chcący towarzyszyć mu w jego ostatniej drodze. Kiedy przed mszą świętą rozpętała się ulewa, ktoś nawet powiedział: – Niebo płacze po najlepszym z felietonistów.

– Zebraliśmy się z powodu Maćka, żeby pamiętać i żałować. Ale tak naprawdę żałujemy siebie, bo jego już nie będzie wśród nas – wyraził odczucia wielu zgromadzonych w kościele św. Karola Boromeusza wspominający go w imieniu przyjaciół Bronisław Wildstein.

Człowiek, który służył ludziom

Uroczystej mszy pogrzebowej w intencji zmarłego przewodniczył arcybiskup metropolita warszawski Kazimierz Nycz. – Świętej pamięci Maciej całe życie służył Bogu i ludziom. Służył swojej rodzinie. Służył nam wszystkim, którzy z uwagą czytaliśmy jego teksty, felietony, książki – mówił w homilli.

Jeszcze przed rozpoczęciem liturgii Maciej Rybiński został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski – jednym z najwyższych odznaczeń cywilnych.

„Niech to będzie wyraz pamięci i wdzięczności za odkrywanie prawdy i przywracanie prawdziwego znaczenia wartościom. Odszedł jeden z najwybitniejszych mistrzów pióra, słusznie nazywany księciem felietonu” – napisał prezydent w specjalnym liście, który odczytał minister Maciej Łopiński.

Rzecznik Polski uśmiechniętej

Podczas pogrzebu nie brakowało wielkich słów, kiedy mówiono o życiu i dokonaniach dziennikarza. Nie brakowało też łez, kiedy urna z prochami Macieja Rybińskiego spoczęła w rodzinnym grobowcu.

Na szczęście nie zabrakło też uśmiechu, który tak często swy- mi felietonami wywoływał Maciej Rybiński. – Teraz, gdy chce się nam płakać, zapewniam was, że nie ma nic przeciwko temu, byśmy, żegnając go, uśmiechnęli się przez moment – mówił jego przyjaciel i kolega z Kabaretu pod Egidą Jan Pietrzak.

Dlatego, jak zaznaczył, na wyraźną prośbę zmarłego nad jego grobem odczytał kilka jego złotych myśli, m.in. „Minutę śmiechu trudniej jest wywołać niż minutę ciszy. Dla minuty ciszy wystarczy umrzeć. Na minutę śmiechu trzeba zapracować”.

– Maciej Rybiński kochał Polskę i ostro widział jej niedostatki. Był rzecznikiem Polski rozumnej, uczciwej i uśmiechniętej. Taka Polska naprawdę istnieje – żegnał go Pietrzak.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Odszedł lojalny przyjaciel

W swoim domu w Tampa na Florydzie zmarł jeden z najsłynniejszych bokserskich trenerów Angelo Dundee. Miał 90 lat >>