Sądownictwo

Cztery zarzuty dla Kamińskiego

Według Mariusza Kamińskiego wszystkie działania CBA były akceptowane przez prokuratorów i sędziów
Fotorzepa, Bartosz Frydrych Bartosz Frydrych
Szef CBA jest podejrzany m.in. o wydanie zgody na podżeganie do przestępstwa w tzw. aferze gruntowej
Mariusz Kamiński usłyszał wczoraj w rzeszowskiej prokuraturze cztery zarzuty. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Prokuratorzy zarzucają mu, że nadużył uprawnień i kierował niezgodnymi z prawem czynnościami operacyjnymi. Chodzi o kontrolowane wręczenie łapówki dwóm biznesmenom powołującym się na wpływy w Ministerstwie Rolnictwa. Ponadto miał kierować podrabianiem dokumentów, których fałszować nie było wolno, i wyłudzaniem poświadczenia nieprawdy na podstawie tych dokumentów. Wszystkie zarzuty dotyczą głośnej operacji CBA w 2007 r., gdy biuro tropiło korupcję w resorcie rolnictwa kierowanym przez Andrzeja Leppera.
– To są bezprawne, miałkie, wręcz bezczelne zarzuty – odpowiadał na konferencji szef CBA. Twierdził, że bez wątpliwości obroni się przed sądem; dodał, że jest zszokowany tym, co usłyszał od prokuratora. Według Kamińskiego wszystkie działania CBA w sprawie afery gruntowej były akceptowane przez prokuratorów i sędziów. – Jeżeli zostanę oskarżony, to obok mnie na ławie oskarżonych powinno zasiąść wielu wyśmienitych prokuratorów i sędziów, którzy moje wnioski zatwierdzali i kontrolowali – zaznaczył. – Rozumiem, że rzeszowska prokuratura będzie wkrótce stawiać im zarzuty. Zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie Jan Łyszczek zapewnia, że postanowienie o przedstawieniu zarzutów Kamińskiemu jest suwerenną decyzją rzeszowskich śledczych i prowadzącego śledztwo. [srodtytul]Cichocki prostuje[/srodtytul] Podczas konferencji szef CBA mówił też o aferze hazardowej. Poinformował, że wicepremier Grzegorz Schetyna spotykał się z Ryszardem Sobiesiakiem – biznesmenem, który nakłaniał do zmiany ustawy m.in. Zbigniewa Chlebowskiego. Natychmiast zareagowali urzędnicy premiera. Jacek Cichocki zarzucił Kamińskiemu, że na sierpniowym spotkaniu z premierem (na którym poinformował szefa rządu o aferze hazardowej) przedstawiał Schetynę w dobrym świetle. – Bardzo wyraźnie podkreślał, że z punktu widzenia polityczno-etycznego zachowanie Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego jest naganne, ale np. jeśli chodzi o ministra Schetynę, to jednoznacznie stwierdził, że jego zachowaniu nie można nic zarzucić – mówił Cichocki. Sekretarz stanu w Kancelarii Premiera ujawnił też, że podczas niedawnego spotkania szefa CBA z Tuskiem 16 września Kamiński twierdził, iż chęć postawienia mu prokuratorskich zarzutów to odpowiedź rządu na informowanie o aferze hazardowej. Cichocki przyznał, że po tej rozmowie poważnie rozważał, czy nie należy złożyć zawiadomienia na Kamińskiego do prokuratury. Ostatecznie do tego nie doszło. [srodtytul]Atak na Czumę[/srodtytul] Kamiński zarzucił też wczoraj naruszenie prawa prokuratorowi generalnemu Andrzejowi Czumie. Minister sprawiedliwości powiedział publicznie, że kilka tygodni temu Kamiński zażądał, aby zaaresztować Jolantę Kwaśniewską. Szef CBA zasugerował, że w ten sposób Czuma ujawnił tajemnicę jeszcze trwającej akcji. – Osobą, która wydała zgodę na przeprowadzenie operacji specjalnej w sprawie Jolanty Kwaśniewskiej, był Andrzej Czuma – dodał Kamiński. Odniósł się też do opisywanych w mediach kulis akcji, w której agent CBA miał kupić dom w Kazimierzu Dolnym. Według „Gazety Wyborczej” w ten sposób CBA chciało udowodnić, że rzeczywistymi właścicielami majątku są były prezydent Aleksander Kwaśniewski i jego żona. Akcja miała się nie udać, bo pośrednik wziął pieniądze za dom bez teczki, w której biuro ukryło nadajnik. Kamiński informacje mediów nazwał absurdalnymi. Wczoraj decyzję w sprawie ewentualnej dymisji szefa CBA miał podjąć premier. Jednak Tusk poinformował jedynie, że ogłosi ją w środę. Kamińskiego wziął w obronę tylko PiS. – Zarzuty prokuratury to zemsta za wykrycie przez CBA wielkiej afery, w którą są uwikłani najbardziej wpływowi politycy Platformy – mówił Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, obecnie eurodeputowany. Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński (SLD) twierdzi, że Kamiński nigdy nie powinien stanąć na czele CBA, a Stanisław Żelichowski z PSL, że służbą specjalną nie powinien kierować człowiek z prokuratorskimi zarzutami. Kamińskiego najostrzej jednak zaatakował Grzegorz Schetyna w TVN 24, tuż po informacji, że sam zostanie zdymisjonowany. – Dzisiaj Mariusz Kamiński wytacza największe działo, uderza w ten rząd, bo ma zarzuty postawione i żegna się w ten sposób ze swoją posadą – mówił wicepremier. [ramka][srodtytul]Spotkania premiera i szefa CBA[/srodtytul] [b]Wersja CBA[/b] 14 Sierpnia 2009 ? Kamiński powiedział premierowi, że Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki biorą udział w nielegalnych działaniach, których celem jest zmiana projektu ustawy hazardowej. ? Szef CBA miał stwierdzić, że trzeba wyjaśnić dziwną rolę w całej sprawie Grzegorza Schetyny, Adama Szejnfelda i Jacka Kapicy. 16 Września 2009 ? Premier powiedział szefowi CBA, że chce rozmawiać o zarzutach, które ma mu postawić prokuratura. Szef CBA miał spytać, czy ma to związek z materiałami, które przekazał. Tusk zaprzeczył. [b]Wersja rządu[/b] 14 sierpnia 2009 ? Tusk zapytał Kamińskiego, czy opisane w materiale sytuacje wskazują, że któraś z osób popełniła przestępstwo. Ten odpowiedział, że na razie nie ma podstaw do takiego stwierdzenia. ? Kamiński miał jednoznacznie stwierdzić, że w tej sprawie zachowaniu wicepremiera Schetyny nie można niczego zarzucić. 16 Września 2009 ? Szef CBA miał uniemożliwić rozmowę o pracach nad ustawą hazardową i stwierdzić, że traktuje postawienie mu zarzutów jako odpowiedź rządu na informacje, które przekazał premierowi.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL