Publicystyka

Czy warto pamiętać

Bronisław Wildstein
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
W niedzielę 23 sierpnia mija 70 lat od podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow, nazwanego tak od nazwisk ministrów spraw zagranicznych dwóch totalitarnych państw, których porozumienie zainicjowało II wojnę światową.
Pierwszym aktem wojny był rozbiór Polski dokonany przez oba te kraje. Pamięć o rocznicy jest szczególnie istotna, gdyż Rosja usiłuje narzucić światu fałszywy obraz historii, zgodnie z którym ZSRR był wyłącznie ofiarą niemieckiej agresji i aliantem antyhitlerowskiego sojuszu. W imię krótkowzrocznego tzw. "pragmatyzmu politycznego" wielu ważnych polityków europejskich skłonnych jest zaakceptować owe historyczne fałszerstwa. Nawet w Polsce możemy znaleźć nurt, który w imię "nie zadrażniania stosunków" z potężnym sąsiadem, nawołuje do wyciszenia wezwań o historyczną prawdę. III RP karmiła nas lekceważącym stosunkiem do historii, pamięć o której, ma podobno (nie wiadomo zupełnie czemu) uniemożliwić normalny rozwój. Stosunek do historii krajów ościennych powinien nas uwrażliwić na polityczną rolę historycznej pamięci. Kariera komunizmu po II wojnie światowej była możliwa dzięki fałszerstwu, które usiłuje przy życiu utrzymać putinowska Rosja. Komunizm i Związek Sowiecki funkcjonowały głównie jako ofiara i pogromca nazizmu i, jak by to nie brzmiało absurdalnie, ten wizerunek niezwykle utrudniał ich krytykę.
W Europie Zachodniej kwestionowane było — istotną rolę odgrywały w tym media — każde usiłowanie odsłonięcia roli ZSRR jako wspólnika III Rzeszy w pierwszej fazie wojny. Prawdę historyczną atakowano jako próbę relatywizacji hitlerowskiej odpowiedzialności i winy. Tę samą strategię stosuje dziś propagandowo-polityczny aparat Putina. W rzeczywistości międzynarodowa pozycja Rosji, która odwołuje się do sowieckiej tradycji, zmienia się w zależności od tego czy uznamy ZSRR za zbrodniczego wspólnika Hitlera, który wprawdzie zmienił swoje polityczne sojusze, ale nie charakter, czy będziemy podtrzymywać legendę ZSRR jako głównego antyhitlerowskiego bastionu. Dla krajów takich jak Polska, w których Związek Sowiecki dokonywał masowych zbrodni, ta sprawa jest szczególnie ważna. Ma ona bezpośrednie znaczenie polityczne. Osadzenie putinowskiej Rosji w sowieckiej tradycji nie tylko nie pozwala na rozliczenie zbrodni przeszłości, ale dobitnie wskazuje jaką politykę Kreml chce dziś realizować. To jednak nie wszystko. W pierwszej fazie wojny sowiecki agresor stosował na terenie Polski eksterminacyjną politykę, identyczną z prowadzoną przez hitlerowskie Niemcy. Jej konsekwencją były setki tysięcy polskich ofiar. Martyrologia polskich kresów wschodnich, niemożliwa do rozliczenia w czasach komunizmu, w ogromnej mierze została zapomniana. Przywrócenie tej pamięci jest obowiązkiem niepodległej Polski. [ramka][link=http://blog.rp.pl/wildstein/2009/08/22/czy-warto-pamietac/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL