Kolekcje

Bank informacji dla kolekcjonerów i antykwariuszy

Rzeczpospolita, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Rozmowa z Pawłem Podniesińskim, bibliofilem
[b]Rz: Gdzie pan znajduje ciekawe polonika?[/b]
Paweł Podniesiński: Na przykład w Nowej Zelandii, a zwłaszcza w Argentynie i Brazylii, bo tam było i jest skupisko Polonii. Wchodzę do Internetu i poznaję zawartość księgozbiorów publicznych lub miejscowych antykwariatów. W Australii trafiłem na polonika wydane przez Józefa Gracjana Brojnowskiego, który w XIX wieku wydawał tam cenione albumy ornitologiczne. Akurat te albumy kupiłem dla Biblioteki Narodowej, która nawet nie wiedziała o istnieniu takich poloników. Zdobyłem w Anglii nienotowany w „Bibliografii” Estreichera, a także w polskich bibliotekach, druczek z 1621 roku dotyczący wojny polsko-tureckiej, wydany zapewne z inicjatywy Ossolińskiego. W bibliotekach zagranicznych znany jest w czterech egzemplarzach. Czeka na zakup przez Bibliotekę Narodową.
[b]Prowadzi pan firmę, która zaopatruje biblioteki w białe kruki wyszukiwane na świecie.[/b] Zaopatruję biblioteki i prywatnych kolekcjonerów w rzadkie pozycje, które nie interesują mnie jako bibliofila. Połączyłem prywatną pasję z zawodem i nauką. Po ukończeniu studiów bibliotekoznawczych na UW w zakresie wiedzy o książce teraz podjąłem studia doktoranckie. [b]Stowarzyszenie Księgarzy Polskich przyznało panu certyfikat rzeczoznawcy antykwarycznego. [/b] Oceniono mój dorobek, publikacje w czasopismach naukowych, rynkowe odkrycia, pierwszy tom „Katalogu notowań aukcyjnych książek i kartografii za lata 2001 – 2002”, który opracowałem i własnym sumptem wydałem w 2003 roku. Mam licencję rzeczoznawcy numer 14 wydawaną od 1998 roku. Z tego grona niektórzy koledzy już nie żyją, jak np. Michał Hilchen czy Andrzej Metzger. Certyfikat upoważnia mnie do ocen autentyczności i wycen. Oczywiście nie ma charakteru rządowej licencji, ale regulamin precyzuje zasady pracy rzeczoznawcy. Jest to, tak myślę, ważna próba uporządkowania usług eksperckich, o co „Moje Pieniądze” apelują od lat. [b]Czy dzięki wyjątkowej wiedzy można zdobyć coś ciekawego taniej?[/b] Kupiłem na świecie np. „Statuty Łaskiego” z 1506 roku. Nadal nie wszyscy zagraniczni antykwariusze znają się na polonikach. Niektórzy nie wiedzą, co mają. [b]Trzy lata temu miał pan w podręcznym księgozbiorze ok. 420 katalogów aukcyjnych i ok. 660 ofertowych. Jak dziś wygląda podręczna biblioteczka kolekcjonera?[/b] Te liczby należy pomnożyć przez dwa. Biblioteka pozwala mi na trafną ocenę rzadkości, a od tego zależy trafna wycena. Pozwala też na śledzenie wędrówek książek, które mają pieczęcie, ekslibrisy lub inne cechy pozwalające na identyfikację. Niestety w latach 70. i 80. krajowe katalogi aukcyjne mają najczęściej ubogie opisy wystawianych na sprzedaż egzemplarzy. [b]Jakie jeszcze źródła wiedzy są ważne dla bibliofilów?[/b] Niesłusznie lekceważy się kontakty z innymi kolekcjonerami. W swoich amatorskich badaniach często odkrywają niesamowite rzeczy i nierzadko mają większą wiedzę niż naukowcy. [b]Opracował pan i wydał wspomniany „Katalog notowań aukcyjnych”. Była to pionierska praca, bez której trudna jest lub niemożliwa działalność kolekcjonera albo antykwariusza.[/b] Różne problemy uniemożliwiły mi kontynuację tej pracy. Mam nadzieję, że w listopadzie pojawi się tom bibliografii najpierw za 2008 rok, a potem stopniowo uzupełnię tomy za lata 2003 – 2007. Mam też na ukończeniu internetową bazę danych o notowaniach aukcyjnych, która może być źródłem podstawowych informacji dla kolekcjonerów, antykwariuszy, bibliotekarzy. Także dla firm ubezpieczeniowych. Jak dotąd firmy te niechętnie ubezpieczają cenne książki. Jeśli się na to decydują, wtedy nierzadko wyceny są przypadkowe. Sam na co dzień korzystam z tego rodzaju światowych baz danych. Napisałem o nich pracę magisterską „Cenniki starych książek – geneza, rozwój i teraźniejszość”. [b]Jak bardzo jesteśmy zapóźnieni, jeśli chodzi o takie bazy danych?[/b] W Anglii i Stanach Zjednoczonych już w XIX wieku zaczęto systematycznie wydawać katalogi notowań aukcyjnych, a potem także katalogi notowań ofertowych antykwariatów. Bez tego trudno jest dokonywać trafnych wycen. Dzięki takim bazom nierzadko możemy stwierdzić, że oferowany właśnie egzemplarz wcześniej kupiony został przez kogoś za bezcen. Jak taką wiedzę wykorzystamy, zależy już tylko od nas. [i]— rozmawiał Janusz Miliszkiewicz[/i] [ramka] [b][link=http://www.rp.pl/temat/181798_Bibliofilia.html] Więcej o kolekcjonowaniu książek[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL