Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Putin rozdaje prezenty

AFP
Władimir Putin pływa na Syberii pontonem, bada głębiny i wręcza drogie podarki. Wszystko pod czujnym okiem kamer
Podróżujšcy od kilku dni po Syberii w charakterze szefa rzšdu Władimir Putin wzbudził podziw rodaków, kiedy opuœcił się w batyskafie na dno Bajkału. Z głębokoœci 1400 metrów przez specjalny telefon opowiadał mediom o swoich wrażeniach. Po czterogodzinnej wyprawie zapytany, czy teraz chciałby polecieć w kosmos, odparł: „jest doœć pracy na Ziemi”. To był dopiero poczštek wakacyjnego show, które ma utrzymać wysokie poparcie dla Putina. 56-letni polityk znany z zamiłowania do aktywnego odpoczynku wyrwał się na jednodniowe wakacje do Tuwy na granicy z Mongoliš. Tam spławił się w pontonie po rzece Chemczyk, aż do miejsca, gdzie wpada ona do Jeniseju. Spotkany w górach czaban, czyli pasterz owiec, zaprosił premiera w goœci, a ten – wdzięczny za ciepłe przyjęcie – obdarował jego rodzinę prezentami. Syn czabana dostał zegarek, który Putin zdjšł ze swojego nadgarstka. Gospodarz otrzymał od Władimira Władimirowicza jego nóż myœliwski. Jednym zegarkiem – nawet gdyby to był jego Patek Philippe wart 60 tys. dolarów – Putin nie rozwišże problemów Tuwy. Jedna z najbiedniejszych rosyjskich republik, odcięta od reszty kraju przez wysokie Sajany i brak połšczenia kolejowego, chociaż posiada spore zasoby węgla, złota i innych bogactw naturalnych, jest regionem, którego budżet w ponad 90 proc. pokrywa Moskwa. – Kryzysu nikt tu nie zauważył, bo i tak nie było pracy – opowiadali mi kilka tygodni temu mieszkańcy Kyzyłu, stolicy Tuwy. Brak pracy i perspektyw oznacza jedno: alkoholizm.
Tuwińcy to przede wszystkim naród pasterzy. Wielu z nich prowadzi do dziœ półkoczowniczy tryb życia. Sajzana z babciš i narzeczonym mieszkajš zaledwie kilkanaœcie kilometrów od stolicy. Na œrodku wielkiej pustej przestrzeni sklecona z desek zagroda dla kóz i owiec, obok jurta – normalny widok w górach i stepach Tuwy. – Tutaj brud i ciężka praca. A wy przyjeżdżacie jak do skansenu – powitała mnie w lipcu Sajzana, nie odrywajšc wzroku od owcy, którš strzygła. Po chwili zaprosiła jednak na herbatę z mlekiem i z solš. Wskutek braku elektrycznoœci i telewizji rodzina Sajzany – w odróżnieniu od reszty œwiata – nieprędko dowie się o szczęœciu, które spotkało wczoraj jej rodaka. Sezon urlopowy to dla rosyjskiego premiera już tradycyjnie okres wzmożonych działań autopromocyjnych. Dwa lata temu latem œwiat obiegły jego zdjęcia – także z Tuwy, którš najwyraŸniej upodobał sobie jako miejsce wakacyjnego wypoczynku. Ówczesny prezydent w towarzystwie księcia Monako Alberta jeŸdził konno, polował i łowił ryby w Jeniseju. Największš furorę zrobił jednak jego obnażony tors, który z minš profesjonalnego modela prężył do telewizyjnej kamery. Putin szybko opanował sztukę rozkochiwania w sobie elektoratu: latał myœliwcem, popisywał się strzelaniem, usypiał tygrysa i z chmurnš minš karcił nieudolnych urzędników. Politolodzy z ironiš komentujš te niezbyt wyrafinowane metody poprawy swoich notowań. Ale Rosjanie to lubiš. Notowania szefa rzšdu wcišż oscylujš wokół 80 proc., a nawet w Tuwie, która słynie z antyrzšdowych nastrojów, Władimira Władimirowicza darzš niebywałš estymš. – To zuch. Przyjeżdża do nas, bo wie co dobre. Od czasów wizyty Jelcyna na poczštku lat 90. do pierwszego przyjazdu Putina nikt się nami nie interesował – mówił mi Czoj-Gan z Kyzyłu. Co myœli o Władimirze Putinie? – No, może nie wszystko mi się podoba, ale bardzo go szanuję. Rosja to wielki kraj, trzeba go trzymać silnš rękš – dodał bez wahania.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL