Wiadomości

Czujemy się jak intruzi

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
- Wilanów, to dla mnie miejsce zupełnie wyjątkowe, najważniejsze w moim życiu - mówi Anna Branicka-Wolska w rozmowie z Mają Narbutt
[b]Rz: Opinię publiczną bulwersuje fakt, że spadkobiercy Branickich zgłaszają roszczenia do pałacu w Wilanowie.[/b] Nie chcę się na ten temat wypowiadać. Rodzinę reprezentuje mój siostrzeniec Adam Rybiński. [b]Ale to pani jest ostatnią osobą urodzoną i wychowaną w pałacu w Wilanowie.[/b] To dla mnie miejsce zupełnie wyjątkowe, najważniejsze w moim życiu. Ostatnio powracam pamięcią do pewnego portretu, który wisiał w pokoju mego ojca. Przedstawiał niejakiego Gontę. Był to taki buntowszczyk, skazany na śmierć przez mojego przodka, hetmana Franciszka Ksawerego Branickiego. Przed śmiercią hetman spytał go o ostatnie życzenie. Otóż Gonta chciał, by namalowano jego portret, który miał wisieć w siedzibie Branickich aż do wygaśnięcia tego rodu. Nikomu do tej pory nie opowiadałam tej historii. [b]Ten przywódca chłopskiego buntu hajdamaków na Ukrainie został skazany na obdarcie skóry i ćwiartowanie żywcem.[/b] To koszmarne! ...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL