Patenty to obrona przed nieuczciwością

aktualizacja: 15.04.2009, 03:07
Elżbieta Witczak 0trzymała medal Światowej Organizacji Własności Intel...
Elżbieta Witczak 0trzymała medal Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO)
Foto: Rzeczpospolita

Elżbieta Witczak, dyrektor Instytutu Technologii Bezpieczeństwa Moratex w Łodzi ma w dorobku 108 zgłoszeń wynalazków i wzorów użytkowych

[b]Rz: Ma pani w dorobku 108 zgłoszeń wynalazków i wzorów użytkowych. Jak wiele czasu na co dzień zajmuje pani ta działalność?[/b]
[b]Elżbieta Witczak:[/b] Nic nie powstaje jako wyjątkowa, nadzwyczajna, pojedyncza myśl, jakiś genialny przebłysk umysłu, który owocuje rewelacyjnym rozwiązaniem. To nie tak. Nie jestem jednoosobowym twórcą. W instytucie, który zajmuje się technologiami włókienniczymi służącymi bezpieczeństwu, kieruję interdyscyplinarnym zespołem. W trakcie prac pojawiają się nowatorskie rozwiązania zgłaszane do Urzędu Patentowego. Głównie działamy w dziedzinie balistyki, a nasze wyroby przeznaczone są do osobistej ochrony, np. przed pociskami czy odłamkami, i przechodzą długą drogę, zanim trafią do użytkowników. Nie jest to więc wyszukiwanie nowości na siłę. Nowe rozwiązania naprawdę powstają w czasie prowadzonych prac badawczych.
[b]Czy to ważne, by nowatorskie rozwiązania patentować? [/b]
To zależy od polityki każdej instytucji. Uważam, że wszystkie nowe rozwiązania trzeba chronić, bo tylko wtedy jest się pełnowartościowym właścicielem danej myśli technicznej. A to bardzo ważne, gdy na rynku zauważa się podróbki i trzeba walczyć o swoje prawa. Zawsze, gdy stwierdzałam, że ktoś przywłaszczył sobie nasze rozwiązania, kierowałam sprawę do sądu. Dochodziliśmy praw własności i dążyliśmy do odzyskania utraconych korzyści. Instytut, którym kieruję, prowadził kilka takich sądowych spraw, za każdym razem wykazując naruszenie własności. Zgłaszanie patentów nie jest więc sztuką dla sztuki, ale ważnym elementem zabezpieczającym przed nieuczciwą działalnością konkurencji.
W tej chwili także prowadzimy sprawę przeciwko firmie, którą złapaliśmy na podrabianiu naszych towarów. Chodzi o kwotę pół miliona złotych. Dla budżetu instytutu to bardzo dużo. Jestem pewna, że i tym razem odzyskamy to, co straciliśmy w wyniku naruszenia patentu.
Zazwyczaj z podróbkami wiąże się też obniżenie jakości produktu.
[b]Jakie wynalazki były dla pani i instytutu najważniejsze? [/b]
Na pewno morskie ubrania ratunkowe. W latach 80. istniał obowiązek wyposażania statków w takie ubrania, bo inaczej groziły gigantyczne kary. Mieliśmy do wyboru – albo importować takie ubrania, albo uruchomić rodzimą produkcję. Dla instytutu pojawiło się wyzwanie i szansa na zarobek zarazem. Opracowaliśmy taki produkt, przy którym zarejestrowaliśmy ponad dziesięć patentów, bo wszystko, co wprowadziliśmy, było nowatorskie. Otrzymaliśmy odpowiednie certyfikaty, ubrania nasze zostały uznane przez międzynarodowe firmy i światowe towarzystwa ubezpieczeniowe.
Wyzwaniem na pewno było też opracowanie w ciągu bardzo krótkiego czasu kamizelki kuloodpornej dla polskich żołnierzy, którzy w ramach misji ONZ jechali na tereny byłej Jugosławii. Pracowaliśmy wtedy w święta Bożego Narodzenia i w Nowy Rok. Odnieśliśmy sukces, a w 1992 roku nasze jednostki wojskowe zostały zaopatrzone w te kamizelki.
Dorobek tworzy się właśnie z pojedynczych mniejszych sukcesów. Z naszego instytutu co roku do Urzędu Patentowego wysyłamy około dziesięciu zgłoszeń. Oczywiście nie wszystkie są uznawane, bo urząd nie jest od potwierdzania zgłoszeń, ale badania ich zasadności.
[b]Nad czym teraz pani i kierowany przez panią instytut pracujecie?[/b]
Do tej pory zgłaszaliśmy wnioski do polskiego Urzędu Patentowego. Teraz wkraczamy na międzynarodowe ścieżki. Uzyskaliśmy dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej i zadeklarowaliśmy, że zgłosimy dziesięć patentów, które spełnią europejskie wymagania. Prowadzimy obecnie kilka prac, wszystkie z zakresu balistyki, opracowujemy m.in. nowe konstrukcje tarcz i hełmów gwarantujące najwyższe standardy bezpieczeństwa.
Komentarz dnia

#RZECZoEKONOMII: Problemy energii słonecznej w Polsce

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE