Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Postrzępiony smyczek

Christian Scott zdobył w Polsce nowych wielbicieli
Rzeczpospolita, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Porywajšcy koncert inauguracyjny Nigela Kennedy’ego na Bielskiej Zadymce Jazzowej, który był też bohaterem nocnego jam session
Niewiele brakowało, by w klubie festiwalowym doszło do spotkania dwóch mistrzów spontanicznej improwizacji: Nigela Kennedy’ego i Jamesa Cartera. Ten drugi zszedł do hotelowej restauracji na kolację, ale na wieœć o planowanym jam session pobiegł do pokoju i wrócił z saksofonem. Przyłšczył się do grupy studentów katowickiej akademii muzycznej i zaczęła się doskonała zabawa. Muzycy kochajšcy jazz spotkali się w luŸnej, niezobowišzujšcej atmosferze. Gdy dołšczyli też pianista i trębacz z zespołu Cartera, poczuliœmy się jak w nowojorskim klubie. Wszyscy czekali na Nigela Kennedy’ego, ale jego zestaw elektrycznych przystawek i wzmacniaczy uruchamiano zbyt długo jak na cierpliwoœć i siły Cartera. Była już bowiem 3 nad ranem. Wytrwałoœć słuchaczy została nagrodzona, bo w końcu Kennedy ze swoimi muzykami zagrał ekstrawaganckš wersję „Hey Joe” Hendriksa. To był deser do głównego dania wieczoru, jakim stał się koncert kwintetu Nigela w klubie Klimat. Tam właœnie na bis zagrał jednš z najciekawszych i mało znanych kompozycji Hendriksa „Third Stone from the Sun”.
Kennedy opracował własny styl łšczšcy klasycznš wirtuozerię z bluesowymi i folkowymi akordami. A w młodych polskich muzykach ma œwietnych kompanów, którzy uskrzydlajš jego poczynania na scenie. W Bielsku wykonał kilka utworów z nowej płyty „A Very Nice Album”. Największe brawa otrzymał za melodyjne „Nice Bottle of Beaujolais, Innit?” i brawurowe „Invaders”, w którym aż postrzępił smyczek. Kennedy pisze tematy łatwo wpadajšce w ucho, włšcza w nie melodie folkowe, również nasze, góralskie. Rozbawił wszystkich melodeklamacjš na temat zakupów z żonš Agnieszkš. A schodzšc ze sceny, zawołał „Cracovia pany!”. Kto zna tylko przedostatniš płytę amerykańskiego trębacza Christiana Scotta „Anthem”, pełnš odnoœników do r’n’b, mógłby się zdziwić zmianš stylistyki jego kwintetu na koncercie w Bielsku. Ten artysta, będšcy nadziejš współczesnego jazzu, tkwi mocno w nowoorleańskiej tradycji. Ale jego muzyka brzmi nowoczeœnie, sš w niej echa Wyntona Marsalisa, Terrence’a Blancharda, Nicholasa Paytona, Dave’a Douglasa, ale i zgiełk nowojorskiej ulicy. Scott to jazzowy erudyta, co słychać w jego solówkach. Oryginalnoœć jego muzyki to również zasługa aranżera i gitarzysty Matta Stevensa. Na tym koncercie wytrwali tylko najzagorzalsi zwolennicy jazzu, ale każdy wychodził z przekonaniem, że odkrył dla siebie nowš gwiazdę. Była to przecież pierwsza wizyta Scotta w Polsce. [i]Więcej informacji o bielskiej imprezie: [link=http://www.zadymka.pl]www.zadymka.pl[/link][/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL