Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Media

Łowy na szefa Trójki

Krzysztof Skowroński
Fotorzepa, Danuta Matloch
Czy tropienie win Krzysztofa Skowrońskiego jest tak zaciekłe, bo wyniki radiowej Trójki pod jego kierownictwem nie potwierdzajš tezy o “pisowskich szkodnikach”?
Szef Programu III Polskiego Radia to ostatni dyrektor anteny, jaki został do zwolnienia nowym (tymczasowym) władzom PR czyszczšcym radio z ludzi poprzedniej ekipy. Każdy zarzšd ma prawo dobierać sobie ludzi, jak chce, nikt nie jest szefem dożywotnio – wie to i Skowroński, i ci, którzy go chcš zwolnić. Dziwiš jednak niektóre manewry wokół jego odwołania. Najpierw w sobotniej „Gazecie Wyborczej” ukazuje się artykuł, w którym pojawia się sugestia, że Krzysztof Skowroński sam sobie podpisywał wypłatę honorariów, a w dodatku, kiedy dawano mu podwyżkę w 2007 r., to jš przyjšł. Potem pełnišcy od tego samego dnia obowišzki prezesa radia Robert Wijas zapowiada, że „jeœli okaże się, że jest tak, jak wynika z nagłoœnionego audytu, dyrektor Skowroński zostanie odwołany”. Jednoczeœnie poprzedni p.o. prezesa Bogdan Kiernicki mówi, iż za uchybienia odpowiadajš służby ekonomiczne radia i „nie ma w tym żadnej winy Skowrońskiego”. A były prezes Krzysztof Czabański, który Skowrońskiego zatrudniał i jego wypłaty podpisywał, odpowiada, że zarzuty Wijasa to bzdura. Trójka w ostatnich badaniach słuchalnoœci Radio Track odnotowała najwyższy rezultat od 2001 r., czyli od chwili, kiedy te badania rozpoczęto (6,9 proc. udziału w rynku). Ma, niestety, feler: jej szefem jest człowiek nominowany przez niewłaœciwego prezesa, bo prezesa z czasów rzšdów PiS. Winny, niewinny – to nieważne: grunt, że po ostatniej awanturze przylgnie do niego opinia człowieka zamieszanego w machlojki.
Dziwiš jednak podwójne standardy. Te same media niedawno goršco kibicowały dziennikarzom zwalnianym z pracy przez Czabańskiego, gdy wytaczali mu procesy za niesłuszne zwolnienie. I te same media dziœ lansujš tezę, że dziennikarza Skowrońskiego należy wyrzucić, choć w sprawie jego domniemanej winy jedynym dowodem jest audyt, które same nagłoœniły, a którego prawdziwoœci nie potwierdził jeszcze nawet prezes, pragnšcy na tej podstawie usunšć Skowrońskiego. Ale zapowiedŸ Wijasa jest zadziwiajšca z innego powodu. Pracujšc w kierownictwie Polskiego Radia jeszcze w czasach Czabańskiego, był członkiem zarzšdu odpowiedzialnym od czerwca 2007 r. za... sprawy finansowe. Może i Robert Wijas nie jest takim ostatnim kandydatem do przeœwietlenia? W tym czasie nie było słychać, by zbyt głoœno protestował przeciw obyczajom w spółce. Albo więc nie uznawał ich za naganne, albo o nich nie wiedział. Jeœli mu nie przeszkadzały, oznacza to, że dopiero teraz szuka cynicznie wygodnej pałki, żeby przyłożyć Skowrońskiemu w ramach „dorzynania watahy”. Jeœli nie wiedział, to pytanie brzmi: jak rada nadzorcza mogła powierzyć kierowanie radiem komuœ, kto przez półtora roku nie miał pojęcia, co się dzieje w jego firmie?
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL